Opowieść o polskich ciągnikach należałoby rozpocząć od 1893 r. i przenieść się w tym celu do Warszawy, w której trzech inżynierów (Ludwik Rossman, Kazimierz Matecki, Emil Schönfeld) i czterech przedsiębiorców (Stanisław Rostkowski, Aleksander Radzikowski, Karol Strassburger i Ludwik Fijałkowski) z oszczędności przeznaczonych na posagi córek powołali do życia Towarzystwo Udziałowe Specyalnej Fabryki Armatur.

Firma zajmowała się produkcją armatur dla przemysłu cukrowniczego, spożywczego i gorzelniczego, armatur wodociągowych i hydrantów przeciwpożarowych. A że "okradzionych" panien było siedem, to każdy z produktów miał wytłoczony skrót "P7P" rozwijany jako "Posag Siedmiu Panien".

Ursus – okres przedwojenny i 20-lecie międzywojenne

W 1902 r. firma postanowiła rozszerzyć działalność i zająć się produkcją silników spalinowych. Na fali popularności powieści Henryka Sienkiewicza "Quo Vadis" dodała też do nazwy nowy człon – Ursus. W 1913 r. firma była już największym producentem silników spalinowych w Królestwie Polskim, ale została zniszczona, gdy armia rosyjska wycofywała się z Polski. Udało jej się jednak podnieść i już w 1918 r. gotowy był prototyp nowej maszyny.

Prawdziwa historia Ursusa zaczyna się w zasadzie dopiero w okresie międzywojennym. To wtedy w zakładach powstała pierwsza maszyna, którą można było nazwać traktorem – tzw. "ciągówka" Ursus wzorowana na amerykańskim ciągniku "Titan". W latach 1922-1927 wyprodukowano 100 egzemplarzy. W tym samym czasie w podwarszawskiej wsi Czechowice (obecnie dzielnica Warszawy – Ursus) powstawały nowe fabryki: Fabryka Samochodów i Fabryka Metalurgiczna.

Gdy nadeszła II wojna światowa, Zakłady Mechaniczne "Ursus" Spółka Akcyjna, po przejęciu przez Bank Gospodarstwa Krajowego, były już częścią struktur Państwowych Zakładów Inżynierii (PZInż). W naturalny sposób moce przerobowe zakładu przekierowano na potrzeby militarne. Powstawały w nim więc samochody, ciągniki artyleryjskie, wozy opancerzone, silniki samolotowe, a nawet bardzo popularne motocykle „Sokół”.

Ursus – okres powojenny

Po odbudowie zakładów zniszczonych w czasie II wojny światowej, w Ursusie pełną parą ruszyła produkcja traktorów. Pierwszy egzemplarz zjechał z taśm produkcyjnych 30 kwietnia 1947 roku – był to Ursus C45 z silnikiem… dwusuwowym o mocy 45 KM. Jednocylindrowy motor miał 10 litrów pojemności, a sam ciągnik był po prostu kopią niemieckiego Lanz Buldoga. Zadebiutował już dzień później, 1 maja 1947 r., podczas pochodu 1-majowego w Warszawie.

Kolejna konstrukcja pojawiła się w 1959 r. – był to traktor Ursus C 325. Jego zmodernizowane wersje (C 328, C 330 i C 335) były produkowane aż do 1993 r. W latach 60. XX wieku Ursus zatrudniał już ponad 10 tys. pracowników, a produkcja roczna traktorów wynosiła kilkadziesiąt tysięcy sztuk. Ciągniki z Ursusa eksportowane były do kilkudziesięciu krajów świata.

Lata 70. to rozkwit zakładów, oferta obejmuje już kilkanaście modeli traktorów lekkich i ciężkich. W 1973 r. w Ursusie powstał 400-tysięczny traktor, a rok później – półmilionowy. W 1983 r. – już w stanie wojennym – w Ursusie zbudowano milionowy traktor. Rok później zaczęto produkcję seryjną pierwszej serii ciągników licencyjnych przystosowanych do potrzeb polskiego rynku. Model MF 255 wykorzystujący silnik o mocy 47 KM powstał na mocy polsko-brytyjskiej umowy podpisanej z firmą Massey-Ferguson. Licencyjny traktor MF był modyfikowany na przestrzeni lat – w 1993 r. miał już silnik o mocy 72 KM.

Ursus – ciężkie czasy

W latach 90. ZM Ursus zostały sprywatyzowane, jednak działalność na wolnym rynku nie była sukcesem, a marka Ursus zaczęła przegrywać rywalizację z innymi firmami produkującymi traktory.

Sytuacja uległa zmianie dopiero w 2011 r., kiedy spółka została kupiona przez POL-MOT Warfama. Produkcję ciągników przeniesiono wówczas z Ursusa do Lublina, do dawnych zakładów Daewoo. Oferta firmy obejmowała nie tylko ciągniki rolnicze, ale też przyczepy, prasy do słomy, rozrzutniki, ładowarki.

Polska firma podnosiła się jeszcze kilka razy, ale było to pudrowanie trupa. Nie pomogła produkcja autobusów, nie pomogło otworzenie zakładu montażowego Ursusa w Etiopii. Pomoc miała nadejść w postaci planowanej restrukturyzacji, jednak w 2019 r. do biura Ursusa zapukał komornik. Kolejne lata były już tylko równią pochyłą, która doprowadziła do ogłoszenia przez sąd upadłości firmy. Żegnaj, Ursusie!