Pogoda przyzwyczaiła nas już do tego, że niemal każdego lata przechodzi przez Polskę fala gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Coś, co dawniej znano głównie z opowiadań, stało się niemal codziennością: rzeki płynące ulicami, połamane gałęzie lub całe drzewa, opady gradu.

Pogody nie zmienimy, ale możemy odpowiednio na nią zareagować. Tak, że gdy burza zaskoczy nasz podczas podróży samochodem, to i auto, i jego pasażerowie, wyjdą z tego bez szwanku.

Oto, co możemy zrobić, a czego nie robić, kiedy nagle zacznie się nawałnica. I nie mówimy tu o pierwszej lepszej burzy. Mamy na myśli sytuację, kiedy deszcz leje się strumieniami, widoczność spada do kilkunastu, a nawet kilku metrów, a drzewa kładą się pod naporem wiatru.

1. Jeżeli to tylko możliwe, zjedź z drogi poza jej pobocze

Idealnym rozwiązaniem byłby zjazd na parking, a najlepiej na stację paliw. Jeżeli do tego można by było zaparkować pod solidnym dachem, byłoby idealnie. Ale na tak szczęśliwy zbieg okoliczności nieczęsto można liczyć – burza nie czeka, aż na Twojej drodze pojawi się stacja benzynowa albo kryty parking wielopoziomowy.

Dlatego jeżeli ekstremalna burza, uniemożliwiająca bezpieczną jazdę, zaskoczy Cię tam, gdzie nie ma parkingów, postaraj się jednak zjechać z drogi. To ważne – zjedź poza jej pobocze. Postój na poboczu, nawet z włączonymi światłami awaryjnymi, przy słabej widoczności oznacza ryzyko najechania na Twoje auto przez samochody nadjeżdżające z tyłu.

A ustawianie trójkąta odblaskowego przy gradobiciu, wyładowaniach atmosferycznych i latających w powietrzu gałęziach drzew byłoby niemal aktem samobójczym – przecież z tyłu mogą nadjechać samochody, których kierowcy widzą jezdnię co najwyżej na kilka metrów przed ich autami.

Jeżeli jednak warunki zmuszą Cię do zatrzymania się w miejscu, gdzie wymagane jest przepisami ustawienie trójkąta ostrzegawczego, to... Tutaj nie ma złotego środka. Sprawa się komplikuje, trzeba oszacować ryzyko. Rozpatrzmy więc opcje. Moglibyśmy napisać coś takiego:

"Podczas ekstremalnej nawałnicy (to akurat byłaby wyłącznie moja prywatna rada) zastosuj zasadę wyższej konieczności: podczas takiej pogody auta nie jadą szybko, najechanie na tył Twojego samochodu możesz prawdopodobnie przeżyć i Ty, i Twoi pasażerowie.

Chronią Was strefy zgniotu nadwozia, pasy bezpieczeństwa, zagłówki, airbagi - podobnie jak kierowców i pasażerów aut, nadjeżdżających z tyłu. Natomiast spotkanie Ciebie w roli pieszego z nadjeżdżającym autem byłoby trudne to przeżycia.

Nawet, gdybyś w dłoniach trzymał trójkąt ostrzegawczy i miał na sobie kamizelkę odblaskową. Podobnie niebezpieczna byłaby próba wyjścia wszystkich pasażerów z auta, aby uciec z miejsca zagrożonego kolizją. Nawet, jeżeli wszyscy wysiedlibyście drzwiami po prawej stronie.

A przecież nie miałbyś możliwości oceny, czy opuszczenie auta będzie bezpieczne - w lustarkach widzisz tylko ścianę wody. W takiej sytuacji wysiadanie z auta byłoby jak skok do ciemnej studni w nadziei, że ma metr głebokości".

Nie damy Ci jednak gotowej odpowiedzi, co w konkretnej sytuacji będzie bardziej ryzykowne: pozostanie w aucie, czy próba ustawienia trójkąta i opuszczenia drogi pieszo. Na to pytanie będziesz musiał odpowiedzieć sam.

Przy niesprzyjającym zbiegu okoliczności Twoje stojące na poboczu drogi auto może nawet spowodować karambol, za który być może będziesz odpowiedzialny. Dlatego - jeżeli ulewa uniemiożliwia kontynuowanie jazdy w sposób bezpieczny - poszukaj możliwości bezpiecznego zjechania z drogi.

2. Nie stawaj w zagłębieniach terenu

Staraj się zjechać na utwardzony grunt, a jeżeli masz do wyboru gęstą trawę lub luźny piasek, wybieraj raczej to pierwsze. I zadbaj – jeżeli to możliwe – o to, aby Twoje auto nie stało w zagłębieniu terenu, gdzie podczas ulewy może zebrać się woda.

Gdybyś potem chciał z niej wyjechać, możesz albo ugrzęznąć, albo wysiąść prosto w głęboką kałużę. Przy ekstremalnej ulewie poziom wody w takim zagłębieniu terenu może osiągnąć wysokość progów Twojego auta, a wtedy prawdopodobnie woda zacznie powoli wlewać się do kabiny.

3. Nie parkuj pod drzewami, szczególnie z grubymi konarami

O ile to możliwe, zatrzymaj się tam, gdzie najbliższe drzewo nie będzie miało szans dosięgnąć Twojego auta, gdyby powalił je wiatr. Jeżeli takiej możliwości nie ma i musisz zaparkować pod drzewami, to przynajmniej wybieraj te o cienkich, lekkich, elastycznych konarach, a nie takie z masywnymi, grubymi gałęziami, które mogłyby przygnieść Twój samochód.

Podczas wyładowań atmosferycznych bliskość wysokiego drzewa też nie jest optymalnym rozwiązaniem, chociaż – jak dowiesz się z następnego punktu – dopóki siedzisz w samochodzie, jesteś zazwyczaj chroniony.

4. Podczas burzy nie wysiadaj z auta

Metalowa karoseria samochodu to tzw. „klatka Faradaya”. Jeżeli piorun uderzyłby w metalową jej część, to pasażerom teoretycznie nic nie powinno się stać. Chyba, że samochód to kabriolet z materiałowym dachem, albo akurat siedzisz w autobusie, który ma dach z laminatu.

W metalowej karoserii auta jest zdecydowanie bezpieczniej niż poza nią, stanowi ona ochronę zarówno mechaniczną przed niewielkimi gałęziami porywanymi przez wiatr, jak i elektrostatyczną przed wyładowaniami atmosferycznymi.

Można znaleźć jeszcze przynajmniej kilka powodów, by nie wysiadać z samochodu w czasie gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Wyobraź sobie, że podczas nawałnicy utworzył się korek. Stoisz, stoisz… Niby leje i wieje, ale akurat masz kurtkę z kapturem.

Pojawia się pokusa: a może wysiąść na chwilę i wyjrzeć do przodu, przejść na sąsiedni pas? Nie rób tego. To, że widzisz nadjeżdżający samochód wcale nie oznacza, że jego kierowca Cię zauważy. Auto ma światła. Dlatego widzisz je nawet gdy mocno pada, a chmury przysłoniły słońce.

Ty jesteś w kurtce, a w dłoniach nie trzymasz latarek. Kamizelka odblaskowa tez może Cię nie ochronić. Dlatego nigdzie nie wysiadaj. Siedź w samochodzie, zanim burza się nie uspokoi. A jeżeli już naprawdę musisz z jakiegoś powodu wysiąść z auta znajdującego się na drodze, nie zapomnij o kamizelce odblaskowej. Może Ci ona uratować życie. Może, ale nie musi.

5. Nawet na postoju pozostaw silnik włączony

Pracujący silnik zapewnia prąd dla ogrzewania, moc dla kompresora klimatyzacji, zasilanie dmuchawy przewietrzania wnętrza. Innymi słowy, jego praca zapewnia Tobie i pasażerom powietrze i widoczność bez konieczności otwierania szyb.

Oprócz tego pracujący silnik może Ci się bardzo przydać, jeżeli z jakiegoś powodu miejsce, w którym się zatrzymasz, zacznie się robić niebezpieczne, np. ze względu na podnoszący się poziom wody lub inne auta zjeżdżające z drogi.

Dlatego go nie wyłączaj – paliwa z pewnością wystarczy nawet na długą burzę, bo silnik spalinowy przeciętnego auta osobowego zużywa na postoju od 0,5 do nieco ponad litra paliwa na godzinę. Poza tym przy ekstremalnie wysokiej wilgotności powietrza mogą się zdarzyć trudności w ponownym uruchomieniu silnika benzynowego.

6. Nie gaś świateł

Jeżeli zjedziesz z drogi, pozostaw światła włączone. Ktoś może tamtędy przejeżdżać, a ściana wody płynąca z nieba bardzo ogranicza widoczność. Lepiej, żeby Cię zauważył. Jeżeli ktoś Ci wpoił, że światła mijania zużywają prąd, a co za tym idzie, paliwo, to pozostaw chociaż włączone światła pozycyjne przy włączonym silniku.

Zawsze, kiedy okoliczności zmuszą Cię do zatrzymania w miejscu do tego nie przeznaczonym i znajdujesz się na torze jazdy innych pojazdów, bezwzględnie włącz światła awaryjne. Staraj się jednak tego unikać – piszemy o tym w następnym punkcie.

7. Jeżeli widoczność gwałtownie spada, a nie ma jak zjechać z drogi, zwolnij, ale postaraj się nie zatrzymywać

Nie każdy kierowca ma takie samo doświadczenie i umiejętności jazdy w bardzo trudnych warunkach pogodowych. Jeżeli więc jedziesz np. po autostradzie i zaskoczy Cię gwałtowna nawałnica, niemal uniemożliwiająca bezpieczną jazdę, to zwolnij zdecydowanie, ale postaraj się mimo wszystko jechać, choćby bardzo powoli. Przy ekstremalnie wolnej jeździe możesz ostrzec jadących z tyłu, włączając światła awaryjne.

Dlaczego nie sugerujemy zjazdu na pobocze? Przy bardzo słabej widoczności podczas ulewy pasy na jezdni są słabo widoczne – gdybyś zatrzymał się na poboczu, ktoś mógłby uderzyć w Twoje auto z tyłu. Jeżeli zobaczysz zjazd na parking lub stację paliw, natychmiast skorzystaj z tej możliwości.

8. Widzisz głęboką kałużę? Zwolnij!

Niektórzy kierowcy z ułańską fantazją przejeżdżają przez głębokie kałuże, wzbijając spod kół fontanny wody. Twierdzą zazwyczaj, że jak szybko przejadą przez wodę to w ten sposób „woda nie zdąży zalać silnika”. Poza tym to naturalne, że brodząc po progi w głębokiej wodzie czujemy się niepewnie i chcemy instynktownie jak najszybciej stamtąd wyjechać.

Niestety, efekt takiego pośpiechu bywa odwrotny do zamierzonego. Woda wzbijana spod opon nie tylko zalewa przednie szyby kierowcom jadącym z przeciwka, lecz także może się łatwo dostać do układu zapłonowego lub innych elementów elektrycznych, uniemożliwiając w ten sposób dalszą jazdę.

W ekstremalnym przypadku może dojść do zassania wody przez układ dolotowy pracującego silnika, a to zwykle kończy się koniecznością wykonania naprawy głównej jednostki napędowej. Woda to nie powietrze, nie da się jej sprężyć w cylindrze silnika, a rozpędzony wał korbowy naciska na korbowody, te z kolei na tłoki. Jeżeli w momencie zassania wody silnik pracował na wysokich obrotach i przy solidnie wciśniętym gazie, to szkody będą ogromne.

I może jeszcze rada z zakresu techniki prowadzenia auta: kiedy widzisz wodę na drodze i nie ma szans jej ominięcia, to staraj się wyhamować jeszcze zanim w nią wjedziesz. Zbyt szybki wjazd w głęboką kałużę na jezdni może spowodować aquaplanning i utratę stabilności jazdy.

9. Zapowiadają grad? Znajdź zadaszony parking i zrób przerwę w jeździe

Eliminowanie szkód blacharskich po silnym gradobiciu to kosztowna inwestycja, która tak naprawdę nigdy nie przywraca samochodom stanu sprzed nawałnicy. Chyba, że ktoś wymieni w aucie dach i inne elementy oblachowania.

Jedynym ratunkiem przed gradem jest solidny dach, ale nie chodzi nam o dach samochodu. Stacja paliw, a nawet supermarket z krytym parkingiem, mogą pomóc uratować Twoje auto od szkód, a Ciebie od nerwów i niepotrzebnych kosztów.

Jeżeli usłyszysz prognozę pogody z zapowiedzią gradobicia, znajdź zadaszone miejsce i zrób sobie przerwę w jeździe. Stracony czas może Ci się zwrócić wielokrotnie, jeżeli dzięki temu postojowi unikniesz wizyty u blacharza. A może nawet ominie Cię wątpliwa przyjemność stania w korkach, tworzących się często po ulewnych deszczach i wichurach.

10. Zawsze staraj się przed podróżą naładować telefon lub wozić ze sobą ładowarkę samochodową. Miej w aucie działającą latarkę

Ten z pozoru banalny temat zawsze wart jest przypomnienia. Bo czy nie zdarzyło Ci się tak, że Twój telefon rozładował się właśnie wtedy, kiedy był Ci najbardziej potrzebny? Albo latarka wyjęta z bagażnika nie chciała świecić?

Jeżeli nie masz ładowarki, to pamiętaj o tym, żeby podczas prowadzenia rozmów czasem skontrolować stan naładowania baterii. Zostaw jej rezerwę, która może okazać się nieoceniona podczas sytuacji awaryjnej.

A co zrobić, jeżeli podczas burzy gdzieś utkniesz, a telefon będzie już prawie rozładowany? Jeżeli nie masz ładowarki, możesz zrobić przynajmniej dwie rzeczy. Pierwszą – wyłącz Bluetooth, który zużywa dodatkową porcję energii. Możesz też wyłączyć telefon i włączyć go dopiero w chwili gdy będzie trzeba go użyć. Tak, wiemy, że to proste sprawy, ale łatwo o nich zapomnieć.

Latarka – też prosta sprawa. A ilu kierowców wozi ją w aucie i dba o regularną wymianę baterii?

Jeżeli macie na koncie jakieś przygody z burzą podczas podróży samochodem i chcielibyście podzielić się nimi z szerszą publicznością, napiszcie o nich w komentarzach. Może ktoś potraktuje Wasz wpis jako przestrogę i ta wiedza pozwoli mu bezpiecznie dotrzeć do celu, a nawet uratować komuś życie.