Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.384.494.291.97
Średnio4.594.754.492.10
Najdrożej4.994.994.992.29

Uważaj: Twoje auto to szpieg!

28 paź 16 16:30

Masz nowy samochód? Pogódź się z myślą, że twoje auto nieustannie zbiera o tobie informacje i prawdopodobnie regularnie przekazuje je do centrali producenta

Udostępnij
0
Skomentuj
Po co producentom dane o autach i kierowcach? Po co producentom dane o autach i kierowcach? Foto: Volvo

Wyobraź sobie, że twój samochód regularnie, co np. dwie minuty, wysyła do centrali producenta pakiet informacji o tym, co z nim robisz – melduje o swoim położeniu, przebiegu, zużyciu paliwa i jego ilości w zbiorniku czy błędach odnotowanych przez układy diagnostyczne. Dodatkowo monitoruje twój styl jazdy, podliczając między innymi, jak często ty i twoi pasażerowie zawiśliście w pasach. Jeśli wciśniesz głębiej gaz i obrotomierz wejdzie na czerwone pole, producent auta też o tym się dowie. Nie zamknąłeś drzwi, gdy parkowałeś? To też zostanie odnotowane!

Wizje rodem z orwellowskich koszmarów? Ależ skąd, to już dzisiejsza rzeczywistość, która dotyczy nie tylko aut prototypowych czy studyjnych – według ekspertów pracujących na zlecenie niemieckiego automobilklubu ADAC w opisany powyżej sposób zachowuje się np. aktualny Mercedes klasy B. Nie jest to wcale odosobniony przypadek, wiele aut jeszcze bardziej szpieguje swoich użytkowników!

Nowe BMW 320d zbiera informacje dotyczące nawet tego, jak często kierowca... reguluje ustawienie swojego fotela. Po co? Bo m.in. dzięki temu producent może się dowiedzieć, ile osób korzysta z danego auta. Z kolei ze sterownika elektrycznego modelu i3 da się odczytać informacje o ok. 100 ostatnich miejscach postoju samochodu i o 16 ostatnio używanych stacjach ładowania (wraz z dokładnymi danymi, dotyczącymi m.in. tego, jak stabilne są parametry prądu w sieci).

Eksperymenty wykonywane przez specjalistów od testowania zabezpieczeń elektronicznych, czyli – mówiąc wprost – oficjalnie działających hakerów, dowodzą, że np. w autach z systemami działającymi online bez kłopotów można też m.in. podsłuchiwać pasażerów. To żaden problem, bo z reguły wyposażono je w fabryczne zestawy głośnomówiące lub systemy rozpoznawania mowy i sterowania głosem.

Po raz pierwszy o tym, jak nowe auta szpiegują kierowców, zrobiło się głośno w mediach nieco ponad dwa lata temu, kiedy Jim Farley, wiceprezes Forda, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing, podczas targów w Las Vegas najwyraźniej niechcący wspomniał, że dzięki nawigacji GPS zamontowanej w autach tej marki firma dokładnie wie, który kierowca, jak, gdzie i kiedy łamie prawo, np. przekracza dozwoloną prędkość.

Wspomniał wprawdzie, że firma nie robi użytku z tych danych, ale wyobraża sobie sytuację, w której zbierane w ten sposób informacje anonimowo mogą być wykorzystywane np. do usprawnienia ruchu. Takie tłumaczenie nie wszystkich jednak przekonało – problem polega na tym, że producenci nie przestrzegają nabywców aut, że będą oni nieustannie przez nich śledzeni, ani nie informują ich o tzw. polityce prywatności, czyli o tym, w jaki sposób zbierane dane mogą być wykorzystywane.

Które auta mogą nas śledzić?

Każdy w miarę nowoczesny samochód gromadzi olbrzymie ilości danych o tym, jak jest użytkowany. Sterownik silnika zapisuje m.in. błędy odnotowane przez układ diagnostyki pokładowej, ale też tzw. freeze-frame, czyli informacje, w jakich okolicznościach do danego błędu doszło, np. jeśli sterownik odnotuje usterkę silnika, to poza jej kodem zapisze także pakiet dodatkowych informacji, np. przebieg w chwili usterki, to, przy jakich obrotach i jakim stopniu naciśnięcia pedału gazu doszło do awarii, jaką temperaturę miał wówczas olej, jaka była wersja oprogramowania silnika (seryjne czy może poddane tuningowi).

Bardzo dużo informacji o tym, co działo się z autem, trafia również do sterownika poduszek powietrznych – zapisywane są w nim nie tylko przypadki aktywacji zabezpieczeń pirotechnicznych, lecz także np. informacje o gwałtowniejszych przeciążeniach, którym był poddany pojazd. Oczywiście, wraz z pakietem dodatkowych danych o okolicznościach zdarzenia.

Odczyt danych z auta - w warsztacie lub zdalnie

Takie dane da się odczytać ze sterownika za pomocą specjalistycznych komputerów diagnostycznych, tyle że do niedawna był do tego potrzebny bezpośredni dostęp do samochodu. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, jeżeli auto jest wyposażone w systemy mające łączność za pośrednictwem sieci komórkowej z serwerami dostawców usług.

Jeśli zdecydujecie się na samochód wyposażony w jakiekolwiek systemy online, np. oplowski OnStar, On Call w Volvo czy BMW Connected Drive, powinniście mieć świadomość, że zawsze działają one w dwie strony – nie tylko pozwalają pobrać interesujące was dane (np. wiadomości o korkach czy o pogodzie), lecz także wysyłają informacje do producentów i współpracujących z nimi firm.

Systemy automatycznego wezwania pomocy i zdalnej diagnostyki mają więcej funkcji, o których zwykle nie widzą użytkownicy wyposażonych w nie samochodów. Systemy automatycznego wezwania pomocy i zdalnej diagnostyki mają więcej funkcji, o których zwykle nie widzą użytkownicy wyposażonych w nie samochodów. Foto: Opel / GM

W skrócie: jeśli auto ma fabryczny moduł pozwalający łączyć się bezprzewodowo z siecią (np. nawigację i zestaw głośnomówiący albo układ automatycznego wzywania pomocy w razie wypadku), to może ono w sposób praktycznie niemożliwy do skontrolowania przez użytkownika wysyłać dane dotyczące sposobu eksploatacji. Oczywiście, zwykle jest tak, że nabywca przy zakupie auta i np. wykupieniu lub aktywacji dodatkowych usług dostaje do podpisania dokument, w którym drobnym druczkiem zapisano, że tym samym zgadza się na udostępnianie zbieranych o nim danych różnym podmiotom.

Tyle że mało kto w takie regulaminy się wczytuje, a nawet jeśli, to niewiele z nich wynika, bo podane informacje są bardzo ogólnikowe. W absolutnej większości przypadków użytkownicy godzą się na to, bo bez tej zgody wiele funkcji auta po prostu przestaje działać. Niekiedy problemy bywają zaskakujące, np. w wielu nowych modelach Volvo oprogramowanie jest tak skonfigurowane, że do momentu zalogowania się do usługi On Call nie działa poprawnie GPS – tzn. w zasadzie działa, ale system nie jest w stanie precyzyjnie określić lokalizacji pojazdu, więc nawigacja potrafi „mylić się” o kilka kilometrów!

Do czego producenci samochodów wykorzystują gromadzone dane?

Gwarancja: Rozpatrywanie roszczeń gwarancyjnych. Producent uzyskuje dokładne informacje o sposobie użytkowania auta. Jeśli w trakcie trwania gwarancji wystąpi usterka, może np. odrzucić roszczenia klienta, argumentując, że samochód był użytkowany niezgodnie z przeznaczeniem lub z podanymi zaleceniami. Samochód też dokładnie monitoruje wszelkie procedury serwisowe, którym jest poddawany.

Jeśli – korzystając z możliwości, jakie daje dyrektywa GVO – serwisujecie auto na gwarancji poza ASO, to producent może z łatwością sprawdzić, czy wszystkie przeglądy wykonano zgodnie z jego zaleceniami. Jeśli nie, nie licz na bezpłatną naprawę w sytuacji wystąpienia poważnej usterki. Znamy też przypadek właściciela auta z silnikiem Diesla, w którym od nowości występowały kłopoty z filtrem DPF. Gwarant odmówił naprawy, gdyż stwierdził, że auto jest eksploatowane na zbyt krótkich trasach, co wynikało z... raportów sterownika pojazdu.

Serwis: Przywiązywanie klientów do własnych sieci serwisowych. Producent dokładnie wie – czasem nawet ze znacznym wyprzedzeniem – kiedy auto powinno zjawić się w warsztacie. To ułatwia „zaproszenie” użytkownika do wybranego serwisu, który z góry wie, co dolega autu. Nieautoryzowany warsztat ma znacznie trudniej.

Marketing: Im więcej firma wie o użytkowniku, tym łatwiej jej przygotować oferty bardziej dopasowane do jego potrzeb. Taka wiedza jest bardzo cenna – koncerny motoryzacyjne mogą sprzedawać ją też innym firmom, np. operatorom komórkowym, bankom, firmom paliwowym czy towarzystwom ubezpieczeniowym.

Obniżanie kosztów produkcji: Znajomość danych przesyłanych przez auta, takich jak statystyczna częstotliwość wykorzystywania poszczególnych urządzeń, np. elementów wyposażenia, pozwala tak projektować kolejne modele czy części zamienne, żeby wytrzymały ściśle określony czas. Koniec z drogimi, zbyt wytrzymałymi podzespołami, które bez problemu działają 15 lat – współczesne auto ma wytrzymać kilka lat, a potem... to już problem nabywców aut używanych i ewentualnie zysk ze sprzedaży części zamiennych.

Kłamstwo w serwisie ma krótkie nogi

W sterownikach samochodów są zapisywane szczegółowe informacje dotyczące sposobu ich użytkowania. Producenci coraz częściej mogą odczytywać je również zdalnie! W sterownikach samochodów są zapisywane szczegółowe informacje dotyczące sposobu ich użytkowania. Producenci coraz częściej mogą odczytywać je również zdalnie! Foto: Auto Świat

Jeśli oddajesz niesprawne nowoczesne auto na gwarancji do warsztatu, kłamstwa co do okoliczności wystąpienia usterki nie mają sensu. Warsztat z łatwością sprawdzi, kiedy doszło do awarii, czy i od jak dawna przed jej wystąpieniem pojawiały się komunikaty ostrzegawcze, zapalała się kontrolka „check engine” itp.

Jeśli np. silnik padł, kiedy obrotomierz był na czerwonym polu, to nie ma sensu mówić, że zgasł podczas spokojnej jazdy! To samo dotyczy serwisowania pojazdu czy wprowadzania zmian w oprogramowaniu – sterownik może „donieść” producentowi, co i kiedy podłączano do gniazda diagnostycznego.

Informacje w rodzaju: „jak długo klient jechał po zapaleniu się kontrolki wzywającej do uzupełnienia oleju” da się odczytać ze sterowników wielu aut starszych niż 10-letnie. Właściciele nowych samochodów są też skazani na prawdomówność podczas zgłaszania szkód ubezpieczycielowi.

W przypadku kolizji w sterowniku poduszek powietrznych są zapisywane bardzo szczegółowe dane o tym, jakie były jej okoliczności, i to nawet wtedy, gdy wcale nie doszło do uruchomienia airbagów czy napinaczy pasów. Da się m.in. sprawdzić, z jaką prędkością poruszało się auto w chwili zderzenia, pod jakim kątem zostało uderzone, na którym biegu jechał samochód, czy miał włączone światła (w tym kierunkowskazy!), czy przed kolizją doszło do hamowania i czy pasażerowie mieli zapięte pasy.

W wielu modelach można nawet sprawdzić, kto był kierowcą, bo w fotelach znajdują się czujniki kontrolujące wagę. Po co tam są? Żeby działanie poduszki powietrznej było dopasowane do masy pasażera. Dane ze sterowników da się wykasować, ale to też wzbudza podejrzenia – fachowiec może stwierdzić, że sterownik wymieniono lub wyczyszczono. Pocieszające jest to, że tak szczegółowe dane odzyskają tylko fachowcy o wąskiej specjalizacji, a w ASO rzadko się oni zdarzają.

Naszym zdaniem

Do szpiegującej nas na każdym kroku elektroniki musimy się, niestety, przyzwyczaić. Nosimy przecież szpiegujące nas smartfony, w domach mamy podglądające i podsłuchujące nas telewizory „smart”, dostawcy usług internetowych przyglądają się naszym poczynaniom w sieci. Warto o tym wiedzieć i domagać się od stojących za tym firm, żeby informowały, jakie dane o nas zbierają i do czego je wykorzystują.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (169)

No photo
No photo ~Hahand Użytkownik anonimowy
~Hahand :
No photo ~Hahand Użytkownik anonimowy
Tak sobie myślę po co to i co dalej ? Kiedy doczekamy się sytuacji takiej jak ze smartphonami ? Na moim przykładzie w dniu premiery parę lat temu kupilem 2 Samsung Note II. Telefony były w porządku do tego stopnia że po dwóch latach z szanowną małżonką stwierdziliśmy że nie ma co ich wymieniać bo dają radę i co ważne nie wieszają się, są w 100% bezawaryjne. Minął kolejny rok a nawet 15 miesięcy i nagle po jednej z aktualizacji mój Note II zaczął się wieszac co nigdy wcześniej mu się nie zdarzało. Mało tego moja szanowna małżonka któregoś dnia stwierdziła że jej tel zaczął się psc i musi go wymienić. Zapytałem od kiedy? Od ok dwóch tyg czyli dokładnie w tym samym czasie co mój. Przypadek ? Nie sądzę, producent postanowił nas zmobilizować do zakupu nowych. I teraz przekładając tą sytuację na powyższy artykuł. Wiadomo, że już dziś samochody są tak zaprojektowane by w określonym czasie się zepsuć, a ich elementy zamknięte w moduły tak by naprawa była droga a czasem wręcz nieopłacalna. Na ta chwilę można jeszcze "oszukać" producenta w sposób ostrożny i z głową używając samochód przedłużyć czas do tej pierwszej awarii. Ale pewnie już za parę lat nikogo nie będzie dziwić gdy producent puści "aktualizację" zmieniająca parametry silnika bez świadomości użytkownika co doprowadzi do awarii. Bo producent ma zarabiać a statystyczny kierowca płacić.
7 lis 16 13:55 | ocena: 99%
Liczba głosów:138
99%
1%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Zgred Użytkownik anonimowy
~Zgred :
No photo ~Zgred Użytkownik anonimowy
Na jak się chce mieć dostęp wszędzie do internetu itp. to chyba nikogo to nie dziwi. Skoro samochód możne zapamiętać swój przebieg i historię serwisową to może zapamiętać praktycznie wszystko. Łącznie z nagrywaniem rozmów pasażerów - no bo przecież każdy chce mieć choćby system głośnomówiący = mikrofon. Jeszcze chwila i system rozpoznający znaki nie tylko będzie ostrzegał o przekroczeniu prędkości, a zacznie za nas hamować abyśmy nie łamali przepisów, a może zakapuje do nas na Policję - prześle dowody w postaci nagrań jak te przepisy łamiemy i zamiast Policji z fotoradarami będziemy po prostu dostawać pocztą rachunki miesięczne za wykroczenia ? To wszystko już dzisiaj jest możliwe. Tylko kwestia decyzji.
7 lis 16 11:24 | ocena: 98%
Liczba głosów:183
98%
2%
| odpowiedzi: 4
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~craj Użytkownik anonimowy
~craj :
No photo ~craj Użytkownik anonimowy
To nic kwitnie hanel danymi jak złoto. Od producenta kupią ubezpieczalnie, nieuchronnie pełza nowe prawo do inwigilacja pod pretekstem walki z terroryzmem, już dziś można do lamusa włożyć wszelkie inwestycje fotoradarów, odcinków fotoradarów, wiamot itp. Wiadomo iż wykrywatężenie zapachu alkoholu i ...perfum poprzez odpowiednie czujniki a przez czujnik przed zasypianiem kamera odczytujące żrenice oczu poinformuje producentom jakie miało i ma się aktualne choroby i schorzenia, a to prawdziwa kopalnia dla ubezpieczycieli np na życie de facto jesteśmy i będziemy dosłownie goli jak niemowlę po przyjściu na świat ...no nic wesołego in.sł. stuprocentowy brak prywatności oraz nie będzie się z czego wyspowiadać w konfensjonale z punktu widzenia kierowcy... Zdróweczka.
4 lis 16 08:48 | ocena: 99%
Liczba głosów:149
99%
1%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~reallife Użytkownik anonimowy
~reallife :
No photo ~reallife Użytkownik anonimowy
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Że serwis odmowi naprawy gwaranncyjnej bo wjechales na dziurę z predkoscia wyższa niż dopusczalna to jeszcze nic.
Wieksza kase zarobią kiedy dane pójdą do policji i ubezpieczycieli.
I wtedy okaze sie ze nie dostaniesz grosza z AC bo jechałes o 1 km/h za szybko , albo , ze po zrobieniu 400 km juz nie masz "prawka" chociaz jeszcze o tym nie wiesz , ponieważ 6 razy na 2 minuty przekroczyłeś predkosc o 2 km/h i raz najechałes na linię ciaglą.
To , ze sledzą lokalizacje to przy tym wszystkim pikuś - bo juz dawno to robia poprzez smartfony .
Oczywiscie wszystko to "dla naszego bezpieczeństwa " :P
Tak się zawsze matołkom tłumaczy a oni to "kupują" i się nie oburzają, protestów w obronie swobód i prywatnosci nie czynią ... Dają się przekupywac swiecidełkami ( bo mi dali za darmo panel dotykowy ) I jakos dziwne , ze tutaj ustawa o ochronie danych osobowych i prywatnosci nie obowiązuje, prawda ?

7 lis 16 11:12 | ocena: 96%
Liczba głosów:106
96%
4%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~amerol Użytkownik anonimowy
~amerol :
No photo ~amerol Użytkownik anonimowy
Znajomy się przekonał.Jego Tesla" zniknęła" . Poinformował go o tym serwis producenta. Sprawa poległa na tym że wyjeżdżając na kilka dni zostawił auto w pracy wewnątrz budynku. Że względu na wymogi bezpieczeństwa budynek jest ekranowany przed falami elektromagnetycznymi na tyle skutecznie że ślad po nim zaginął bo wewnętrzne instalacje też filtrowaly obcy sygnał i nie przekazywaly go na zewnątrz. Kazali mu się tłumaczyć.Wyjasnil im że jeśli będą zbyt dociekliwi to będzie ich samochodami jeździł za darmo do końca życia bo jego adwokat ich do tego nakłoni.
7 lis 16 02:47 | ocena: 93%
Liczba głosów:119
93%
7%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~już nadchodzi Użytkownik anonimowy
~już nadchodzi :
No photo ~już nadchodzi Użytkownik anonimowy
Wkrótce te dane będą trafiały do towarzystw ubezpieczeniowych. Często przyspieszasz i hamujesz? Wyższa stawka ubezpieczenia. Stoisz w korkach? Niższe odszkodowanie powypadkowe, bo samochód szybciej się zużył. Parkujesz w wielu dziwnych miejscach. Nie dostaniesz odszkodowania w przypadku kradzieży, bo sam sprowokowałeś złodzieja.
6 lis 16 20:21 | ocena: 98%
Liczba głosów:64
98%
2%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Memus Użytkownik anonimowy
~Memus
No photo ~Memus Użytkownik anonimowy
do ~Johanes:
No photo ~Johanes Użytkownik anonimowy
1 lis 16 15:31 użytkownik ~Johanes napisał
Mam BMW 330xi z 2015, bardzo dobrze wiem, że masa danych dotyczących mojego stylu jazdy, przejechanej trasy i miejsca parkowania jest na bieżąco przekazywana do producenta. Wiem również, że wiele informacji jest zapisywane w kluczyku mojego auta i dostępn
Dowiedzą się Twoje zachipowane wnuki. Oczywiście będą bardziej bezpieczne wsuwając Bobofruta wypasionego GMO i szczepione przeciw Pneumokokom, o których nota bene Twoi dziadkowie pojęcia nie mieli (i o dziwo na nie nie chorowali). Nie ma to jak skrajny konformizm statystycznego otumanionego obywatela świata.
7 lis 16 11:51 | ocena: 92%
Liczba głosów:62
92%
8%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~MARION . Użytkownik anonimowy
~MARION . :
No photo ~MARION . Użytkownik anonimowy
TYM szpiegowaniem niema co sie przejmować gorzej jak mamy kochankę a żona nas próbuje szpiegować to dopiero zagrycha dla nas chłopów . A o ile chodzi o firmy które produkują auta to imy musimy tym samym ich szpiegować jakie robią fuszery przy produkcji aut nawet i tych luksusowych jestem pewien że stosują tą samą metodę a żeby to wyeliminować po zakupie samochód trzeba by było rozłożyć na czynniki piąte i ten system wyeliminować technicznie jest to możliwe .
6 lis 16 21:16 | ocena: 72%
Liczba głosów:32
72%
28%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~trend Użytkownik anonimowy
~trend :
No photo ~trend Użytkownik anonimowy
To nie elektronika nas śledzi. To my siebie samych śledzimy wykorzystując do tego celu elektronikę. "Homo homini lupus est". Ludzkość czyni kolejne kroki do samozagłady. Żadne stworzenie na ziemi nie osiągnęło takich wyżyn głupoty.
7 lis 16 16:35 | ocena: 100%
Liczba głosów:36
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~gdzie te stare dobre czasy... Użytkownik anonimowy
~gdzie te stare dobre czasy... :
No photo ~gdzie te stare dobre czasy... Użytkownik anonimowy
Niech teraz któryś spróbuje wyjechać z koleżanką z pracy na łono natury i spędzić tam namiętne chwile... Nie zdążą wrócić do miasta a tu już w najnowszych serwisach filmik z "akcji w plenerze". A już niedługo transmisja online :-))))
7 lis 16 15:45 | ocena: 100%
Liczba głosów:34
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej