CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.654.904.672.35
Średnio4.925.084.862.52
Najdrożej5.375.395.222.87

Jak kupić używany samochód - Bezwypadkowy. Czy na pewno?

10 wrz 10 01:00

Sprowadzony, bezwypadkowy, od pierwszego właściciela – takie znakomite "okazje" stanowią większość używanych samochodów prezentowanych w ogłoszeniach zamieszczanych w internecie

Sprowadzony i bezwypadkowy? To mało prawdopodobne! Prawie wszystkie samochody używane importowane z krajów UE mają wady – albo są rozbite i w Niemczech, Belgii czy Holandii nie opłaca się ich już naprawiać, albo stały w komisie z karteczką "Motor Schaden" (uszkodzony silnik), albo zostały już po prostu wyeksploatowane.

Bądźcie pewni: jeśli auto jest pełnowartościowe lub nieznacznie rozbite, za granicą je naprawią i znajdzie się miejscowy klient, który wyłoży większą gotówkę niż handlarz z Polski.

Sprowadzony i od pierwszego właściciela? Coś tu nie gra – przecież w kraju pochodzenia też ktoś jeździł tym samochodem, może miał on nawet dwóch, trzech lub więcej właścicieli bądź należał do firmy i używany był przez kilku kierowców. Dla sprzedawcy liczy się to, że jest pierwszym właścicielem... w Polsce. A jednak mamy nadzieję, że to właśnie nam uda się szybko znaleźć i kupić używany samochód bez wad. Do komisów wyruszyliśmy z zamiarem kupna bezwypadkowego, mniej więcej 10-letniego "japończyka".

Niechby jego cena była nieco wyższa niż przeciętna, może mieć nawet ubogie wyposażenie, ważne, żeby był cały, bezpieczny, sprawny i nie wymagał natychmiastowych napraw. Zajrzeliśmy więc do internetu i proszę! Od razu znaleźliśmy dwie, wprawdzie ponaddziesięcioletnie, ale bardzo ładne Hondy Civic, stojące w niedalekim komisie. Pojechaliśmy od razu! Niestety, w pierwszym z oglądanych aut ktoś gasił papierosy na fotelu, wyrwał tylną półkę (zapewne wraz z głośnikami), porozlewał coś w środku – wyraźnie nie dbał o samochód, który nie wyglądał jak po 150 tys. km przebiegu, tylko poco najmniej o 100 tys. km większym.

Drugi był lepszy, blacharsko poprawny, ładny w środku. Nie tak ładny z zewnątrz, jak na zdjęciach, co zauważyliśmy dopiero po chwili: zamiast alufelg z nowym ogumieniem sprzedawca założył kompletnie zardzewiałe stalowe obręcze z oponami najprawdopodobniej wyjętymi ze szrotu lub śmietnika. To wcale nie żart. Opony, które ktoś zostawia zużyte w warsztacie wulkanizacyjnym, często trafiają na koła samochodów sprzedawanych przez handlarzy, bo nabywcy używanych akceptują tego typu braki. Niestety, nasz kandydat miał gorszą wadę: smród w bagażniku. Po otwarciu osłonek tylnych lamp nie mieliśmy już wątpliwości. Przed nami stał samochód popowodziowy, czyli jeżdżąca skarbonka, o ile nie trumna!

Po kilku wizytach w komisachskupiliśmy się na ogłoszeniach osób prywatnych. Tu trzeba być szybkim. Samochody na czarnych tablicach (czyli naprawdę od pierwszego właściciela), o ile są w dobrym stanie, schodzą na pniu, a ogłoszenia już po jednym dniu są często nieaktualne. Wreszcie się udało: nasz kandydat to Honda Civic, wprawdzie 5-drzwiowa (szukaliśmy 3-drzwiowej), jednak wyglądała jak nowa. Auto od pierwszego właściciela, w 100 proc. bezwypadkowe, z książką serwisową, czyste, zadbane, drogie, ale niech tam! Niby okazało się, że stoi w komisie, ale trudno – jedziemy.

Pierwsze wrażenie dobre. Auto ma cztery przyzwoite opony. Niestety, "100-proc. bezwypadkowość" w tym przypadku oznaczała: zamocowany byle jak, pęknięty przedni zderzak, szpachlowany pas przedni, skorodowane śrubki pomalowane srebrną farbką, malowany bok, stłuczoną przednią szybę, pęknięty tylny zderzak, rdzę perforacyjną przednich drzwi, zamaskowaną srebrną farbką nanoszoną pędzelkiem i inne liczne braki! "Przecież to auto nie jest nowe i cena też nie jak za nowe, ma drobne wady, ale tylko powierzchowne – to wszystko trzyma się kupy. Sam Pan widzi, że to ładny samochód. Naprawdę napisaliśmy, że w 100 proc. bezwypadkowy? Muszę to sprawdzić" – odpowiedział bezczelny sprzedawca na nasze uwagi.

To norma, bo na ponad 150 ofert, jakie poddaliśmy oględzinom, nie mniej niż 140 to pojazdy po naprawach blacharskich, zauważalnych gołym okiem!

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby były naprawiane dobrze. Tymczasem auta nawet po stosunkowo niewielkich obcierkach mają na sobie milimetr szpachli lub więcej, co oznacza, że zostały przez często sąsiadujące z komisami "warsztaty kuźnie" przerobione na samochody powypadkowe. Tu nie chodzi tylko o kwestie estetyczne, ale o koszty eksploatacji i wartość auta przy odsprzedaży. Skutkiem typowej polskiej naprawy przed sprzedażą jest pojawienie się korozji perforacyjnej, której tanim kosztem nie uda się już usunąć, a także źle poskładane elementy mechaniczne i elektryczne. W autach straszą: poklejone plastiki (nowe są za drogie), najtańsze reflektory o skandalicznej jakości, łatane wiązki elektryczne (czasem kończy się to pożarem!), wycieki zaklejane sylikonem, łyse opony. Dobrego auta będziemy szukać co najmniej kilka tygodni.

Oględziny przodu - W przedniej części auta najpierw zwróćmy uwagę na to, czy reflektory są oryginalne (lampy bardzo popularnych w Polsce marek, np. Depo, Tyc, to zwykłe tanie zamienniki) oraz na: mocowanie atrapy chłodnicy, plastikowe elementy w przedniej części komory silnika i ich spinki (prawie nigdy nie pękają i nie psują się!), śruby mocujące błotniki do nadwozia (ślady odkręcania), oryginalność pasa przedniego, mocowanie tabliczki znamionowej, ślady spawania (uwaga: zamalowane spawy warsztatowe nie rzucają się w oczy), wygląd pola numerowego (numer VIN!),szpary pomiędzy elementami blacharskimi (raczej między błotnikiem a drzwiami, bo zdarza się, że nawet w nowych autach nierówno przykręcono pokrywę silnika), korozję krawędzi błotników i fakturę lakieru na nich oraz na masce. W dalszej kolejności obejrzyjmy opony i koła – to też ma znaczenie.

Oglądamy tył i boki - Zajrzyjmy do bagażnika: czy podłoga nie jest pofalowana? To świadczyłoby o typowej stłuczce autostradowej, co niestety bardzo wiele aut kwalifikuje do złomowania! Obwąchajmy bagażnik – stęchlizna może świadczyć o zalaniu, a przynajmniej o jakiejś nieszczelności. Mimo że nie wiemy, jak wygląda fabryczne wykończenie progów i słupków w danym modelu, porównajmy bliźniacze elementy z lewej i prawej strony. Zwróćmy uwagę na odcięcia lakieru i fakturę wykończeń (gładka powierzchnia lub „baranek”). Po otwarciu drzwi spójrzmy, czy nie ma śladów ich odkręcania. Obejrzyjmy ich dolne krawędzie w poszukiwaniu korozji – nawet mały rudy ślad na zgrzewie oznacza postępującą korozję perforacyjną!

Podsumowanie - "To wszystko drobiazgi" – będą nam wmawiać handlarze, strasząc, że zaraz przyjdzie inny klient i zdmuchnie nam okazję sprzed nosa. A tymczasem lepiej ją stracić, niż kupić auto wymagające nakładów i potem żałować. Fakt – karoseria to w nowoczesnych samochodach ważna rzecz, ale też nie najważniejsza. Jednak od tego zaczynamy inspekcję, bo kiepski stan nadwozia oznacza zwykle zły stan pozostałych podzespołów pojazdu. Pechowcy, którzy nie wyczują pułapki, nie tylko muszą wydawać pieniądze na poprawki blacharskie, nowe opony, szyby i naprawy zawieszenia, lecz także ryzykują życiem. Jak nasz czytelnik, który kupił prawie nowego Opla Omegę i nie cieszył się długo, bo pojazd spłonął. Okazało się, że był to przerobiony "anglik". Nie stanowiłoby to zagrożenia, gdyby ktoś nie sztukował nieumiejętnie grubej wiązki elektrycznej. A wystarczyło dokładnie obejrzeć nadwozie samochodu, żeby nabrać podejrzeń i zrezygnować z kupna.

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych.
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.
Napisz komentarz...

 
Brak zdjęcia












Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na forum jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny. (Art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 roku Kodeks Wyborczy, DZ.U. 2011 Nr 421 poz. 112 z późn. zm.)
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~VKmXcxkMtGAbBm Użytkownik anonimowy
~VKmXcxkMtGAbBm :
Brak zdjęcia ~VKmXcxkMtGAbBm Użytkownik anonimowy
comment4, <a href="http://people.virginia.edu datarain</a>, =-PPP, <a href="http://rizewith.us cosciotti</a>, passh, <a href="http://eu.comprei.la mandriva</a>, :-O, <a href="http://www.carloiyog.com dulapul</a>, 416401, <a href="http://www.edinburghstripclubs.co.uk game</a>, 224, <a href="http://rizewith.us marcha</a>, 969182, <a href="http://rayx.in dramatico</a>, blq, <a href="http://www.competition.org simak</a>, plef, <a href="http://linkfilem.com gabii</a>, 88293, <a href="http://carpa.ciagri.usp.br maestru</a>, :[[, <a href="http://wiki.ov-p24.de supertramp</a>, 8-((, <a href="http://www.sonnenschutz-webkatalog.eu prematuro</a>, uyiyr, <a href="http://url.metts.me sorrows</a>, 8071, <a href="http://designbydavi.com notthen</a>, glie, <a href="http://www.toddrosa.co.uk ketiganya</a>, =-O, <a href="http://urlinn.com reclame</a>, 461107, <a href="http://oberon.titaninternet.co.uk lungimiranza</a>, xqx,
28 maja 11:49
Liczba głosów:0
0%
0%
     IP: 117.171.224.212
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia ~paw Użytkownik anonimowy
~paw :
Brak zdjęcia ~paw Użytkownik anonimowy
Jeżeli oglądaliście jak na Jeżeli oglądaliście jak na zdjęciach Hondy civic VI gen (made in japan) smród w bagażniku to zwykle nieszczelność bagażnika (gdzieś w okolicach nadkoli) po każdym większym deszczu robi się akwarium w bagażniku. W tym modelu to niestety był i jest standard
10 lut 11 06:40
Liczba głosów:0
0%
0%
     IP: 194.153.119.73
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Przeczytaj również

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej