Audi Aicon zostało nam przedstawione przez samego autora projektu, czyli Marca Lichte, szefa stylistów marki. Jego zadania na najbliższe lata to: przeprojektowanie wyglądu całej palety Audi, wprowadzenie nowych SUV-ów coupé, a oprócz tego stworzenie designu dla zaplanowanych samochodów elektrycznych – od kompaktowego po sportowego konkurenta Porsche Mission E.

Jakby tego było mało, Lichte zastanawia się nad przyszłością mobilności – nad tym, jak będziemy jeździć za kilkanaście lat i później. Jego nowy projekt pokazuje, jak mogłaby wyglądać samochodowa rzeczywistość dla pasażerów klasy biznes. Audi Aicon ma 5,44 m długości i luksusowo wykończone wnętrze z dwoma designerskimi odchylanymi fotelami z przodu i małą kanapą dla dwóch dodatkowych pasażerów z tyłu. Imponujący rozstaw osi 3,47 m jest o 24 cm większy niż w nowym A8 w przedłużonej wersji.

Audi Aicon to przestronny samojezdny salon

A czego w nim brakuje? Wszystkich elementów obsługi, które dziś są dla nas oczywiste – z kierownicą, pedałami i tablicą rozdzielczą na czele. Zastępuje je asystent(ka) jazdy PIA. To jasny znak, że słowo „samochód” nabiera nowego (choć generalnie pierwotnego) znaczenia – Audi Aicon rzeczywiście jedzie sam.

PIA (Personal Intelligent Assistant), podobnie jak Apple Siri, prowadzi nas za pomocą poleceń głosowych przez świat zaawansowanych możliwości. Rozpoznaje pasażera po danych z jego smartfona i włącza preferowane przez niego ustawienia fotela i klimatyzacji, a także informacje i rozrywkę, wybiera kolor i natężenie światła. Nawigacja czeka tylko na podanie celu i podróż można zaczynać. Jeśli wolimy zachować ciszę, PIA uszanuje to. Możemy wybrać odpowiednie funkcje za pomocą dotyku na obszernych panelach poniżej bocznych szyb. Gdy odsuwamy fotel, czułe na dotyk pola przemieszczają się po panelu razem z nami – możemy więc wygodnie odpoczywać, mając pod ręką wszystkie funkcje. W zależności od położenia fotela i naszych upodobań obrazy wyświetlają się na panelu poniżej przedniej szyby lub na wirtualnym ekranie na niej. To się nazywa środek transportu dla sybaryty!

To jeszcze nie wszystkie możliwości komunikacji człowieka z maszyną. Oprócz dźwięków i dotyku Aicon rozpoznaje także kierunek wzroku podróżnego – system Eye Tracking pozwala na sterowanie funkcjami wyświetlanymi na pasie ekranu poniżej przedniej szyby.

Wyglądem zewnętrznym Aicon nie jest aż tak bardzo odległy od współczesnych samochodów, jak ideą użytkowania. I to jest jego zaletą. Takie pojazdy, jak prezentowany w tym roku na salonie genewskim pudełkowaty VW Sedric, nie budzą wielkiego entuzjazmu, natomiast harmonijnie ukształtowane, dynamiczne w proporcjach Audi przyszłości łatwo zaakceptować.

AI, czyli sztuczna inteligencja

Audi Aicon to nie tylko studium stylistyczne i nośnik futurystycznej koncepcji mobilności, lecz także jeżdżąca maszyna pełna nowoczesnych rozwiązań technicznych.

Z zewnątrz w oczy rzucają się duże panele świetlne w miejscu reflektorów. Audi Aicon nie potrzebuje już świateł umożliwiających kierowcy dobrą widoczność. Dzięki czujnikom laserowym i radarom auto nawet w ciemności trafi do celu. Ledowe powierzchnie służą raczej do komunikowania się z otoczeniem niż oświetlania.

Wizjonerskie Audi także w kwestii napędu odwołuje się do tradycji quattro. Każde koło jest napędzane silnikiem elektrycznym, a ich łączna moc sięga 354 KM, a moment obrotowy – 550 Nm. Działanie napędu i hamulców (odzyskiwanie energii) jest nastawione na wydajność, a nie przyspieszenie – chodzi o maksymalny zasięg.

Energia z akumulatorów, zgrupowanych pod podłogą, wystarczyć ma na przejechanie 700-800 km. Ładowanie do 80 proc. potrwa 30 minut. Alternatywnie akumulatory mają być ładowane indukcyjnie, a więc bezprzewodowo. Wszystko to bez udziału człowieka. „Ai-” w nazwie futurystycznego Audi oznacza sztuczną inteligencję (AI), która ma nas wyręczyć we wszystkim, co uciążliwe, nieprzyjemne i niebezpieczne. Fascynująca wizja czy realna przyszłość motoryzacji? Na pewno kierunek rozwoju, którego nie da się zignorować.