• Żółty nalot to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. To po prostu pyłki sosny i świerku
  • Pył znad Sahary o którym ostrzegają meteorolodzy może zaś pozostawiać pomarańczowo – brązowe zabrudzenia samochodów
  • Dużym zagrożeniem są silne wiatry wzbudzające pył i piasek z wysuszonej gleby. Łatwo wówczas o poważne problemy z widocznością

Charakterystyczny żółty nalot widoczny szczególnie na karoseriach samochodów to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. By dowiedzieć się co zalega na naszych autach, wystarczy zajrzeć do kalendarza dla alergików. Co roku wiosną rozpoczyna się pylenie określonych gatunków roślin. To, co zatem jest raczej tylko estetycznym zmartwieniem dla kierowcy, stanowi problem dla alergika (nie licząc pylenia innych roślin, czyli pozostałych gatunków drzew oraz wkrótce traw). Pyłki sosny i świerku mogą bowiem drażnić nos czy nasze oczy.

Już w kwietniu (zjawisko nasila się w maju) rozpoczyna się pylenie drzew iglastych. Pyłek obu drzew to nic innego jak żółty osad, który najłatwiej dostrzec na karoserii auta. Po deszczu zaś łatwo zauważyć ten sam osad na brzegach kałuż oraz na chodniku czy asfalcie. Dla estetów jest on dość uciążliwy. Niewiele trzeba, by nawet świeżo umyty samochód szybko pokrył się żółtym nalotem. Innymi słowy częste mycie samochodu w okresie pylenia to prawdziwa syzyfowa praca.

Pył z Sahary niestraszny naszym autom

Z charakterystycznym żółtym osadem nie mają nic wspólnego ostrzeżenia pogodowe dotyczące tzw. pyłu znad Sahary. Ocieplenie związane jest z napływem mas cieplejszego powietrza z południa. Państwowy instytut IMGW (Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej) wyjaśnia, że pył znad Sahary to konsekwencja obecnej cyrkulacji atmosferycznej – wyżu nad Europą Wschodnią oraz niżu nad częścią zachodnią naszego kontynentu.

Masy powietrza wypełnione pyłem znad pustyni przyczynią się zatem do charakterystycznych zjawisk, czyli m.in. pomarańczowych plam (szczególnie widocznych na śniegu, który wciąż zalega w wyższych partiach gór), czy gorszej przejrzystości powietrza (niebo zabarwione na pomarańczowo). Na samochodzie możemy wówczas zaobserwować pomarańczowo – brązowy nalot. To jednak nie jedyne zmartwienie kierowców.

Wystarczy kilka suchych dni i silny wiatr, by natknąć się na charakterystyczne tumany kurzu i piasku, które mogą mocno ograniczać widoczność. O takie zjawiska najłatwiej na otwartym terenie szczególnie przy polach czy placach budowy, gdzie silny wiatr nie napotyka większych przeszkód. Wówczas łatwo o groźne sytuacje, a nawet wypadki tak jak na drodze krajowej nr 60 pomiędzy Różanem a Makowem Mazowieckim, gdzie doszło do kolizji aut osobowych oraz dwóch ciężarówek.