Brytyjczycy wypuszczają na rynek konkurenta BMW 5 Touring i Audi A6 Avant, czyli Jaguara XF nazwanego Sportbrake. Samochód ma 4,95 m długości, a pod pokrywą bagażnika mieści 565 l ładunku. Po złożeniu tylnej kanapy dzielonej w proporcji 40:20:40 przestrzeń bagażowa rośnie do 1700 l.

Do napędu XF Sportbrake posłużą silniki wysokoprężne – 2.0 o mocach 163, 180 i 240 KM oraz 3.0 V6 o mocy 300 KM. Będą też dwa silniki benzynowe – 2.0 250 KM oraz 3.0 V6 z kompresorem rozwijający 380 KM. Wszystkie jednostki poza najsłabszym dieslem będą seryjnie połączone z ośmiostopniową automatyczną skrzynią biegów ZF. Diesel 163 KM będzie wyposażony w sześciobiegowy „manual”, ale skrzynia automatyczna będzie dostępna za dopłatą, wszystkie wersje będą też miały standardowo samopoziomujące pneumatyczne zawieszenie tylnej osi.

Jaguar XF będzie standardowo dostępny z napędem na tylną oś, z wyjątkiem najmocniejszej odmiany benzynowej i diesla 240 KM, które będą miały seryjny napęd wszystkich kół. To powinno uczynić ze Sportbrake niżej zawieszoną alternatywę dla Jaguara F-Pace.

Z ciekawostek na pokładzie warto zauważyć roletę szklanego dachu sterowaną gestami – zdecydowany posuwisty ruch ręką w powietrzu ma sterować jej zwijaniem i rozwijaniem. Jaguar do XF Sportbrake proponuje też bransoletkę-klucz Activity Key, którą można założyć na nadgarstek podczas uprawiania sportów bezpiecznie zamykając w aucie właściwe klucze. Zaletą tego rozwiązania jest brak baterii w opasce i dezaktywacja kluczy znajdujących się w zamkniętym samochodzie, choć nie wiemy co na fakt kradzieży pozostawionego na leśnym parkingu samochodu może powiedzieć ubezpieczyciel. Nowością jest też układ klimatyzacji z funkcją oczyszczania i jonizacji powietrza.

Jaguar wprowadzi model XF w wersji kombi do sprzedaży jesienią, ceny w Polsce powinny zaczynać się od około 200 tys. zł i będą porównywalne z odpowiednikami spod znaku Audi czy BMW.