W segmencie A – małych miejskich samochodów – robi się coraz tłoczniej. Taki stan rzeczy sprawia, że producenci muszą oferować coraz ciekawsze produkty, żeby zdobyć klientów. Aygo drugiej generacji, które właśnie wjechało do salonów Toyoty, najprawdopodobniej całkowicie zaskoczyło konkurencję.

Foto: ACZ / Auto Świat
Aygo II jest także oryginalne we wnętrzu

Bycie zwyczajnym nie jest w modzie – dziś trzeba się wyróżniać

Trzeci w alfabetycznej kolejności z „trojaczków z Kolina” (oprócz Toyoty Aygo są jeszcze Citroën C1 i Peugeot 107) zawsze lubił wyglądać nieco inaczej od braci. Tak było w przypadku pierwszej generacji, tak jest teraz. Obecne Aygo ma jednak wyjątkowo oryginalne nadwozie, obok którego trudno przejść obojętnie.

Wszystko za sprawą przedniego pasa z charakterystycznym iksem i umieszczonych pod kątem świateł do jazdy dziennej LED. Panel X wraz z innymi listwami jest dostępny w kilku wariantach kolorystycznych, dzięki czemu klienci mogą zmodyfikować auto według własnych upodobań. Takie możliwości mają sprawić, że po nowe Aygo sięgnie młodsza klientela. Świetny pomysł!

Litera X towarzyszy Aygo na każdym kroku, także we wnętrzu. Można bowiem zamówić system multimedialny z ekranem dotykowym X-Touch, nawigację X-Nav i automatyczną skrzynię x-shift MultiMode.

Wygląd i wyposażenie są ważne, ale nie zastąpią przyjemności z jazdy. A ta w Aygo jest umiarkowana. Trzycylindrowy silnik benzynowy (produkowany w Polsce) o mocy 69 KM dość sprawnie rozpędza auto spod świateł. Trudno go jednak nazwać dynamicznym, bo „setkę” osiąga w 14,2 s. Tyle że takie osiągi w tej klasie aut to norma. Konieczne jest także mocniejsze dodanie gazu podczas startu, ponieważ w przeciwnym razie jednostka potrafi zgasnąć. Gdy już wejdzie na wyższe obroty, wyraźnie łapie oddech. Niestety, kręcenie silnika „po obrotach” powoduje wzrost hałasu i spalania. Jeśli chodzi o drugi parametr, to daleko nam było do uzyskania fabrycznych wartości – średnio w teście 5,3 l/100 km.

Jeśli chodzi o hałas, to trzycylindrówka ma charakterystyczne brzmienie (niektórym się podoba), ale bardziej drażniły nas odgłosy dobiegające z tyłu Aygo. Nie wiemy, czy odpowiadało za nie kiepskie wyciszenie nadkoli, czy szklana pokrywa bagażnika, ale powyżej 90 km/h do uszu kierowcy docierał bardzo wyraźny dźwięk toczących się kół.

Gokartowe zawieszenie z bardziej miękkimi nastawami

Poprzednie Aygo było chwalone za dobre prowadzenie. Pojawiały się nawet porównania do gokarta, ale zapewne z powodu precyzyjnego układu kierowniczego i twardego zawieszenia. Jeśli chodzi o pierwszy podzespół, to w nowym modelu nie odczuliśmy zmian – auto posłusznie reaguje na polecenia kierowcy. W kwestii komfortu poczyniono za to wyraźne kroki, bo Toyota łagodniej obchodzi się z nierównościami. Mimo modyfikacji podwozia Aygo nie nazwiemy jednak komfortowym, bo mały rozstaw osi pozostał bez zmian, a to sprawia, że na nierównościach auto podskakuje. Także pod względem ilości miejsca dla podróżnych nie ma wyraźnego progresu. Co innego bagażnik – w Aygo II jego pojemność wzrosła o 30 l.

Silnik-typ/cylindry/zawory benz./R3/12
Pojemność 998
Moc. maks. 69/6000 KM/obr./min
Moment 95/4300 Nm/obr./min
Poj. bagażnika 168 l
Zbiornik paliwa 35 l
Wymiary (dł./szer./wys.) 3455/1615/1460 mm
Przysp. 0-100 km/h 14,2 s
Napęd man. 5/przedni
Prędkość maks. 160 km/h
Średnie spalanie fabr. 4,1 l/100 km
Cena (X-cite) 45 900 zł

Plusy:

Oryginalna stylistyka, bogate wyposażenie, precyzyjny układ kierowniczy, 3-letnia gwarancja

Minusy:

Wysoka cena, mało precyzyjna skrzynia biegów, duży hałas powyżej 90 km/h, ciasny bagażnik.

Podsumowanie:

Styliści Aygo wykonali kawał dobrej roboty. Oryginalne nadwozie przyciąga wzrok innych kierowców. Jeśli chodzi o przyjemność z jazdy, to mam mieszane uczucia. Trzycylindrowy benzyniak ma zadowalającą dynamikę, ale niezbyt płynnie rozwija moc. Przydałoby się lepsze wyciszenie z tyłu.