Sposób jej wykonania zależy od istniejących zabezpieczeń, konstrukcji licznika oraz możliwości podłączenia komputera PC lub urządzenia diagnostycznego. Najszybciej zmniejsza się przebieg w autach, w których wystarczy podłączyć się do wtyku diagnostycznego (m.in. VW Golf IV, Passat B5, BMW E36, wiele modeli Audi, Skody i in.). Koszt w zależności od wartości auta to 100-400 zł. Czasem trzeba wyjąć licznik i podłączyć się do kostki elektrycznej z tyłu jego obudowy, jak np. w VW Golfie III, BMW E36 Compact, Citroënie Saxo, niektórych wersjach Peugeota 406 i in. Operacja trwa nie mniej niż kilkanaście minut, ale tylko dlatego, że trzeba wyjąć licznik. Czasem trzeba rozebrać licznik i podłączyć się do procesora (wiele modeli BMW, Alfy, Volvo, Citroëna). Koszt - od ok. 150 zł. Z kolei w "przekręcanie" liczników analogowych mało kto chce się jeszcze bawić - to proste, ale pracochłonne zadanie. Wniosek: kupujesz auto - zwracaj uwagę na jego stan i ogólny wygląd. Stare samochody nie mają przebiegu, a jedynie stan licznika! Oczywiście, oszustwa są karalne, ale najpierw trzeba je udowodnić, a to bywa niemożliwe!Kupując warto sprawdzićJeśli auto ma niski przebieg, np. 100 tys. km w 10-letnim samochodzie, porównajmy te dane z jego stanem. 100, a nawet 150 tys. km dla auta, o które właściciel dba, to naprawdę niewiele. A jeśli przebieg jest wyższy albo poprzedni właściciel to flejtuch, lepiej poszukać innego auta.Spytajmy w autoryzowanym serwisie, czy w bazie danych firmy jest auto o numerze nadwozia pojazdu, który kupujemy. Np. serwisy Toyoty mają dostęp do historii serwisowych aut nie tylko naprawianych w Polsce, ale i Europie. Jeśli przy poprzedniej naprawie auto miało 220 tys. km przebiegu, a teraz ma 120 tys. km, to już chyba jasne, że był "przekręt". W licznikach ze wskazaniem analogowym po "przekrętach" często pozostają ślady - zarysowania wałeczków, tłuste ślady na szybce od wewnątrz, krzywo ułożone wałeczki itp.Jeżeli kupujesz auto w komisie, warto (nawet po kupnie auta) skontaktować się z poprzednim właścicielem i spytać o prawdziwy przebieg auta.Sprawdź, czy pod masą albo np. na słupkach nie ma karteczek z informacjami o przeglądach czy wymianie oleju. Fachowcy zwykle je usuwają, ale warto próbować.Niefachową "korektę" zdradzają różne wskazania na osobnych wyświetlaczach (np. Audi, Mercedes). Liczniki elektroniczneLicznik elektroniczny nie jest żadnym zabezpieczeniem przed oszustwem. Obecnie jest to nawet ułatwienie dla fałszerzy, bo z reguły nie trzeba rozkręcać zegarów. Tak samo jak robi to mechanik w serwisie, poprzez złącze diagnostyczne albo kostkę w zegarach da się zmieniać zapisane dane. Jest to legalne - to samo robi się, gdy zepsuje się licznik - można go zaprogramować na "właściwy przebieg". Jednak świadomie sprzedając auto z zaniżonym przebiegiem w celu oszukania kupującego, popełniamy przestępstwo. Liczniki analogoweJeżeli mamy już w ręce moduł z wałeczkami obrazującymi przebieg, trzeba się zastanowić: czy da się je porozkładać, a potem ułożyć w odpowiednim porządku? Najdelikatniejszą metodą jest podłączenie zegara z licznikiem do silniczka, który doprowadza drogomierz do stanu 999999, a potem już czekamy na pożądany wynik. Jednak fałszerze często stosują brutalne metody - rozsuwają wałeczki, aby nie zazębiały się, a następnie układają je na nowo. Nawet jeśli licznik nie działa właściwie, to trudno się od razu zorientować.PełnydostępChcesz sprawdzić, jakie to proste i tanie? Wystarczy w wyszukiwarkę internetową wpisać frazę "korekta przebiegu", "korekta licznika" itp., a pojawią się linki do stron mniej lub bardziej profesjonalnych warsztatów zajmujących się cofaniem liczników, często z fachowym wyjaśnieniem stosowanych procedur i z cennikiem. Cena z reguły zależy nie tylko od niezbędnego nakładu pracy, ale i od wartości auta. Za dość prostą czynność dotyczącą nowego modelu BMW zapłacimy nawet kilkaset zł, a za bardziej pracochłonną w starym Golfie III - 100-150 zł. Podobnie jest w przypadku innych marek i modeli. Warto zwrócić uwagę, że to co robi warsztat jest legalne, natomiast zamawiający usługę w celu oszukania nabywcy swojego samochodu naraża się już na kłopoty - co najmniej na zwrot części uzyskanej kwoty ze sprzedaży.