Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.384.494.291.97
Średnio4.594.734.492.11
Najdrożej4.994.994.992.29

Radzimy, jak kupić dobre używane auto

10 mar, 15:58

Wybór, weryfikacja i zakup samochodu z drugiej ręki to żmudny i stresujący proces. Podpowiadamy, jak kupować, żeby nie tracić pieniędzy ani nerwów, bo polski rynek wtórny jest pełen niespodzianek i pułapek. Oto pierwszy odcinek naszego nowego cyklu, w którym pomożemy wam znaleźć auto idealne

Udostępnij
0
Skomentuj

Próba wybrania samochodu z drugiej ręki bez odpowiedniego przygotowania może w prosty sposób zakończyć się katastrofą: wielu nieuczciwych handlarzy, auta z niejasną przeszłością, byle jak połatane egzemplarze powypadkowe... Żeby jednak było jasne: nie chcemy demonizować, bo nawet w tak trudnych warunkach da się załatwić sprawę uczciwie i dobrze. Na przykład z naszą pomocą.

Na początek: określenie budżetu i własnych potrzeb. Nie ma bowiem nic gorszego niż zakup samochodu, który ma w teorii służyć do jakiegoś określonego celu, a potem okazuje się, że nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Nawet jeśli więc ktoś ma wielką ochotę np. na sportowe coupé, a za chwilę powiększy mu się rodzina, to powinien jednak z ciężkim sercem rozejrzeć się za kombi lub hatchbackiem. Chyba że jest szczęściarzem, którego stać na kilka aut naraz. Niezwykle istotną kwestią okazuje się też wybór odpowiedniego silnika (benzynowy, LPG, olej napędowy? – szeroko opisaliśmy to w artykule Diesel, benzyna czy hybryda - który napęd warto wybrać?), bo np. duży, 6-cylindrowy diesel to niebagatelny prestiż i przyjemność z jazdy, ale najczęściej zupełnie nie nadaje się do miasta. Budżet to, ma się rozumieć, kwestia indywidualna, jednak zawsze warto wziąć pod uwagę ewentualne koszty utrzymania danego samochodu (uwaga m.in. na wysokie stawki OC!) i tzw. pakiet startowy, czyli listę napraw, które z reguły będziecie musieli wykonać od razu po zakupie (m.in. nowy olej, filtry, ewentualnie napęd rozrządu).

Przeglądanie ogłoszeń i wybranie właściwej oferty nierzadko zajmuje mnóstwo czasu. Na tym etapie powinniście już rozstrzygnąć, czy po samochód wybierzecie się za granicę (lub zlecicie komuś jego przywiezienie), czy będziecie szukali w kraju. Największa baza ogłoszeń znajduje się, rzecz jasna, w internecie – co ważne, wiele zagranicznych stron z ogłoszeniami ma swoje polskie wersje językowe. W teorii najbezpieczniej kupić samochód od osoby prywatnej, bo zawodowi sprzedawcy trochę za często przejawiają tendencję do manipulowania przeszłością pojazdów. Ale uwaga: zarówno u nas, jak i za granicą zwykli handlarze coraz częściej podają się ostatnio właśnie za sprzedawców prywatnych, byleby tylko zwabić klienta do siebie. Jak to poznać? Sposób jest łatwy: jeżeli rzekomo prywatna osoba na pytanie: „czy ogłoszenie jeszcze jest aktualne?” odpowie: „ale które ogłoszenie?”, to wiedzcie, że coś jest na rzeczy.

Kolejna złota zasada: daleko opłaca się jechać tylko po ten samochód, o którym udało się wam zebrać zdalnie jak najwięcej informacji – patrz też ramka powyżej. Wyprawa za granicę lub na drugi koniec kraju po samochód, o którym wiecie tylko tyle, ile naopowiadał wam sprzedawca, bywa ryzykowna, bo na miejscu często okazuje się, że ktoś „zapomniał” wspomnieć o kilku istotnych szczegółach.

Oględziny wybranego samochodu to tak naprawdę kluczowy etap całej operacji, dlatego poświęcamy mu na początku nieco więcej miejsca. Jeżeli nie znacie się na motoryzacji, macie dwa wyjścia: poprosić o pomoc kogoś, kto ma jakieś doświadczenie związane z daną marką, lub wybrać się ze sprzedającym na wizytę w warsztacie. Uwaga: nie powinien to raczej być serwis wskazany przez sprzedawcę, gdyż zachodzi ryzyko, że niby zupełnie przypadkiem pracuje tam jego zaprzyjaźniony mechanik. Ostatecznie można namówić sprzedającego na wizytę w stacji kontroli pojazdów i przepuścić dane auto przez tzw. ścieżkę zdrowia (m.in. szarpaki, kontrola wycieków – niecałe 100 zł). Ostatnio coraz większym powodzeniem cieszą się firmy oferujące naoczną weryfikację samochodu stojącego w zasadzie w dowolnym miejscu kraju – taka usługa to wydatek rzędu 200-500 zł. W zamian dostaniecie szczegółowy raport wraz z dokumentacją zdjęciową.

Podczas oględzin w pierwszej kolejności przeanalizujcie stan karoserii i podwozia pod kątem ewentualnych kolizji i szkód blacharskich, bo nawet sprawny mechanicznie samochód, ale zostawiający cztery ślady, nie jest zbyt dobrą inwestycją. O tym, jak używać miernika lakieru i jak interpretować wyniki, piszemy w materiale - Jak dobrze zmierzyć grubość lakieru.

Jazda próbna to trudny moment, gdyż należy spróbować opanować nerwy i nie pokazać sprzedającemu, jak bardzo ma się ochotę kupić dany pojazd – w ten sposób dużego rabatu na pewno nie dostaniecie. Warto mieć z sobą znajomego, który jako osoba niezwiązana emocjonalnie z zakupem będzie robił za „złego policjanta” i jednocześnie skupi się m.in. na odgłosach pracy silnika i zawieszenia.

Potem pozostają już tylko formalności, ubezpieczenie i... można jeździć.

Naszym zdaniem

Bez nadmiernych nerwów i pośpiechu, bo znalezienie dobrego samochodu często wymaga czasu. I nie mówimy tu o szybko znikających z ogłoszeń „okazjach” cenowych, tylko o naprawdę zadbanych i niespawanych z dwóch autach używanych. Wbrew pozorom takie też się u nas trafiają, a nie wszyscy handlarze zawsze na wszystkim oszukują.

Tym materiałem rozpoczynamy nasz nowy cykl, w ramach którego podpowiemy wam, jak dobrze kupić auto, żeby potem zbyt szybko nie żałować – w następnym odcinku szeroko omówimy kwestie związane z finansowaniem zakupu oraz odpowiednim wyborem wersji silnikowej i nadwoziowej. Po tym wszystkim powinniście być już tak dobrze przygotowani, że żaden używany pojazd nie będzie stanowił dla was tajemnicy: czy z Polski, czy z prywatnego importu.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (102)

No photo
No photo ~tak się zastanawiam Użytkownik anonimowy
~tak się zastanawiam
No photo ~tak się zastanawiam Użytkownik anonimowy
do ~zawodowiec:
No photo ~zawodowiec Użytkownik anonimowy
11 mar 13:55 użytkownik ~zawodowiec napisał
Jeżdzę teraz moim 25-tym pojazdem i po 35 latach jezdzenia nówkami z salonów-kupiłem 1-szy używany.I nie dałem sie oszukac w Polsce, bo pojechałem po samochód za granice sam. Wtedy ryzyka nie ma zadnego, bo prawdziwy Helmut nie fałszuje dokumentów, nie
Jak ty to wszystko ładnie spamiętałeś! 25 samochodów, 15 marek, 41 lat doświadczenia... jejku!
Reasumując: przez 35 lat jeździłeś 24-ma salonowymi nówkami, czyli od roku 1979 zmieniałeś samochód na zupełnie nowy co 18 miesięcy - imponujące, przyznaję!. Jedno mi tu nie pasuje: po tych 38 latach (ostatni z nowych samochodów użytkowałeś 3 lata, albo któryś wcześniej na przestrzeni lat dłużej niż 1,5 roku) zdecydowałeś się na zakup 8-letniego diesla z Niemiec (toż to trzykrotnie starszy wrak w porównaniu z poprzednimi gablotami), katujesz go już 3 lata (to długo, jak na ciebie) i jesteś z niego bardzo, ale to naprawdę nadspodziewanie BARDZO zadowolony... Hmm... czyli zamieniłeś ostatnio posiadanego 3-latka (maksymalnie) na 8-latka... nie lepiej było zostawić sobie tamten poprzedni samochód? Jesteś mega dziwnym facetem, albo zwykłym bajkopisarzem... i to marnym.
11 mar 17:47 | ocena: 100%
Liczba głosów:25
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~SW Użytkownik anonimowy
~SW :
No photo ~SW Użytkownik anonimowy
Miałem w życiu trochę aut ... ale nic mnie tak nie wkurza jak pytanie jakiegoś smarkacza w komisie Ile chce dać za auto.
Po pewnej wpadce , czytaj aucie z komisu, raczej nie zrobię wtopy kupując 'komisowe'. Po prostu je oglądam i "podziwiam''.
Tam szpachla, tam polerka - a gdy zapytam o blache lakier to oczywiście tekst : prawie nówka nie śmigany.
Kupa śmiechu.
A tacy wciskacze szukają jelenia - a jak szukają to pewno znajdą.
11 mar 15:37 | ocena: 100%
Liczba głosów:19
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Plum Użytkownik anonimowy
~Plum :
No photo ~Plum Użytkownik anonimowy
Mialem kiedys Mazde 6, bardzo fajne autko, ale postanowilem ja sprzedac, bo trafilo mi sie ladne bmw E-60.
Mazda byla bezwypadkowa, ale pomalowalem cala strone, bo ktos mi przerysowal wozkiem na zakupy, na parkingu w jednym z hipermarketow. Opinie w salonie (w ktorym regularnie ja serwisowalem) wydali mi taka, jakbym ja owinal na slupie.
Z drugiej strony, mialem kiedys audi, bardzo nieudane i z ciaglymi usterkami, ktore po ogledzinach w ASO, okazalo sie byc igla, niesmigana i pachnaca.
11 mar 17:51 | ocena: 77%
Liczba głosów:13
77%
23%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~aaa Użytkownik anonimowy
~aaa :
No photo ~aaa Użytkownik anonimowy
Niestety ale w komisach są też dobre a nawet bardzo dobre auta. Znam kilka takich przypadków. Jak to jest możliwe?

Otóż zdarzają się przypadki gdy ktoś chce/musi sprzedać auto na gwałt. Bo na przykład za tydzień wyjeżdza na dłuższy okres za granicę albo nagle udało się znaleźć samochód marzeń i kasa pilnie potrzebna. I ktoś taki wystawia ogłoszenie a żeby było zainteresowanie wpisuje lekko zaniżoną cenę. Po 10 minutach zaczynają wydzwaniać handlarze a po 20 już są na podwórku i oglądają. Oczywiście handlarz znajdzie ryski czy wgniotki i zaproponuje niższą cenę ale może płacić z miejsca. Większość w takiej sytuacji się godzi no bo w końcu niepisana zasada mówi że najłatwiej sprzedać auto pierwszemu zainteresowanemu. Potem taki handlarz dodaje odpowiednią prowizję i sprzedaje u siebie choć oczywiście jest już ryzyko że jakąś dobrą część wymontuje a założy taką ze szrotu....
11 mar 22:44 | ocena: 64%
Liczba głosów:11
64%
36%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Bez kitu Użytkownik anonimowy
~Bez kitu :
No photo ~Bez kitu Użytkownik anonimowy
Aby kupić dobre używane auto należy znaleźć bardzo rzadko występujący w przyrodzie przypadek Dziwaka, który takowe sprzedaje. Zwykle auto sprzedaje się z powodu że zajeżdżone, sypie się, po dzwonie, niebezpieczne itp. Opinie sprzedającego to zwykły kit marketingowy porównywalny do sprzedaży wędlin "samochód wyprodukowano ze 130% części wchodzących w skład samochodu".
11 mar 10:48 | ocena: 61%
Liczba głosów:28
61%
39%
| odpowiedzi: 5
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Kupuj Użytkownik anonimowy
~Kupuj :
No photo ~Kupuj Użytkownik anonimowy
Przestrzegaj tych zasad a nie pozalujesz.
1. Nie kupuj auta, ktore czesto zmienia wlasciciela ( nikt nie sprzedaje igielki po pol roku uzytkowania i wpakowania kasy w rozrzad, nowe opony itd)
2. Niekupuj auta w komisie, u handlarza.
3. Kupuj od znajomego
4. Nie kupuj od Polaka
5. Kup uzyeane w sieciach dealerskich konkretnej marki, z gwarancja ( najbezpieczniej )
6. Jerz do Niemiec czy Holandii i sam poszukaj auta. To nie jest skomplikowane ale tam auta nie przrchodza przegladow na ladne oczy..Omija Tureckie komisy, bez problemu znajdziedz auto od prywaciarza lub w renomowanym autohausie. Za rezygnacje z gwarancji zejda z ceny nawet 500 euro.
11 mar 18:46 | ocena: 55%
Liczba głosów:11
45%
55%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Ja Użytkownik anonimowy
~Ja :
No photo ~Ja Użytkownik anonimowy
szukam samochodu ,dzwonię do właściciela lub komisanta i upewniam się , że samochód jest z autentycznym przebiegiem
i bez historii powypadkowej , tak jak jest opisane w ogłoszeniu .
Dostaję zapewnienie , że tak jest jak w opisie . Proponuję wystawienie faktury z adnotacją o autentyczności przebiegu i bezkolizyjności .
Z powodu braku czasu nie będę przeglądał samochodu , przyjadę zapłacę zabiorę . W mojej miejscowości oddam samochód do ASO
w celu dokonania oceny stanu technicznego pojazdu .Właściciele informują mnie , że za chwilę oddzwonią i faktycznie dzwonią aby powiadomić , że akurat samochód został sprzedany . A mnie pozostaje ta pewność , że nie zostanę oszukany i szukam dalej !!!!!!
15 mar 19:00 | ocena: 50%
Liczba głosów:4
50%
50%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Elvis Użytkownik anonimowy
~Elvis :
No photo ~Elvis Użytkownik anonimowy
ŚMIAĆ MI SIĘ CHCE JAK OGLĄDAM TAKIE"PORADY EKSPERTA". Do oględzin wybrano model Forda o których średnio wtajemniczony znawca motoryzacji wie, że te modele maja problemy z korozją nadkoli tylnych i drzwi. Więc logiczne, że te elementy mogły być wymienione i malowane,podobnie z błotnikami przednimi. Ale oczywiście opinia jest , że " samochód powypadkowy". Jeżeli zarysowanie na parkingu lub obtarcie po którym element był malowany będziemy nazywali wypadkiem to życzę powodzenia przy zakupie.Dlatego wygłaszanie opinii na podstawie pomiaru miernikiem grubości lakieru wydają się po prostu śmieszne. A czy ekspert zajrzał pod spód auta. Czy sprawdził luzy w zawieszeniu i dokonał pomiary punktów bazowych zawieszenia , zmierzył choćby metrem rozstaw osi ( na podstawie takich pomiarów można orzec, czy pojazd miał wypadek?) Nie!!!! na końcu mówi, że za 150 zł można udać się do serwisu i sprawdzić? TO JEST PO PROSTU MYDLENIE LUDZIOM OCZU. Wydaje mi się, że dobra porada powinna być rzeczowa i konkretna a nie bazować na ..... właśnie na czym?
15 mar 17:57 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Czy bak nie klejony! Użytkownik anonimowy
~Czy bak nie klejony! :
No photo ~Czy bak nie klejony! Użytkownik anonimowy
Kupowany pojazd najlepiej jest zweryfikować na stacji diagnostycznej - jeśli przejdzie badanie - to jest w miarę ok jeśli nie miał poślizgu i kołem napędzanym nie zatrzymał się na zakręcie na krawężniku (wymiana pogiętego zawieszenia), jeśli tak - to nie kupować rozbitka ! gdyż mogą być uszkodzenia w wewnątrz skrzyni biegów (wzmocnienia ścianek gniazd łożysk) - a to są spore koszty (wymiana skrzyni biegów + robocizna, a uszkodzenia wewnątrz skrzyni są trudne do wykrycia z zewnątrz nawet przez mechanika. Trzeba zatem liczyć na szczęście, fart :)
11 mar 18:23 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Grzegorz Użytkownik anonimowy
~Grzegorz :
No photo ~Grzegorz Użytkownik anonimowy
Redaktor na podstawie szpachli na tylnych błotnikach stwierdza że auto zostało uderzone w tył a następnie stwierdza że podłoga bagażnika jest w stanie oryginalnym. Brawo za profesjonalizm. Gdyby szanowny Pan redaktor miał pojęcie o autach wiedział by że nadkola w tym modelu Mondeo ruda zżera na potęgę.
11 mar 10:37 | ocena: 63%
Liczba głosów:16
63%
38%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Fotolia

Radzimy, jak kupić dobre używane auto

Wybór, weryfikacja i zakup samochodu z drugiej ręki to żmudny i stresujący proces. Podpowiadamy, jak kupować, żeby nie tracić pieniędzy ani nerwów, bo polski rynek wtórny jest pełen niespodzianek i pułapek. Oto pierwszy odcinek naszego nowego cyklu, w którym pomożemy wam znaleźć auto idealne.

Radzimy, jak kupić dobre używane auto (slajd 1 z 12)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego