Debiutująca pod koniec lat 70. Niva trafiła na bardzo podatny grunt - rosyjskie wsie (a nawet miasta!) bardzo potrzebowały lekkiej, sprawnej terenówki komfortem znacząco przewyższającej UAZ-y. Z czasem samochód podbił rynki nie tylko Europy Środkowo- -Wschodniej, lecz również Zachodniej. Nietrudno zgadnąć, że - szczególnie w Niemczech, Francji czy we Włoszech - niezmiernie istotną rolę grała niska cena, ale nie sposób pominąć też znaczących zalet tego modelu.

Nawet dziś koncepcja budowy samochodu budzi uznanie. Samonośna konstrukcja wzmocniona zintegrowaną ramą, stały napęd 4x4, połączenie niezależnego przedniego zawieszenia ze sztywnym tylnym, reduktor - to brzmi jak opis... najnowszego Jeepa Cherokee!

Niestety, fantastyczny projekt spokał się z realiami komunistycznych technologii. Wykonanie dalekie jest od doskonałości. Podstawowe obawy dotyczą trwałości i awaryjności samochodów z Togliatti.

Zacznijmy jednak od cech pozytywnych. Zadbana Niva wcale nie wita właściciela codziennie nową usterką. Prosta konstrukcja sprawia, że wielu napraw dokona samodzielnie mechanik-amator. Na dodatek nawet uszkodzony samochód często wróci do domu - silnik (zwłaszczaz gaźnikiem) może szarpać i przerywać, ale będzie pracował.

Jednostki napędowe wykazują przyzwoitą trwałość - pokonanie bez remontu 200 czy nawet 300 tys. km to żaden wyczyn. Również zawieszenie nie wymaga interwencji podczas każdego przeglądu - znamy auta, które mimo przebiegu ponad 100 tys. km mają oryginalne elementy. Ostatnia sprawa to części. Trudno o inną terenówkę, do której za silentblock wahacza zapłacimy od... 4 do 12 zł, a za pompę paliwa 40 zł. Co prawda części sprzedają głównie wyspecjalizowane w Ładach sklepy (jest ich coraz mniej), ale też obecnie nie ma z niczym kłopotów.

Gdzie są więc wady? Te również znajdziemy bez trudu. Podstawowym jest korozja. Jeśli egzemplarz nie jest pieczołowicie doglądanyi konserwowany - nie ma co liczyć na dobry stan.

Kupując Nivę, najwięcej czasu trzeba poświęcić właśnie na tropienie rdzy. Dokładniejsze oględziny należą się szczególnie płycie podłogowej. Jeśli jest mocno "zainfekowana", samochodu raczej nie będzie się już opłacało naprawiać.

Na drugim miejscu postawimy wycieki oleju (niemal zewsząd, gdzie olej jest zalewany)- Niva, podobnie jak jedna z legendarnych brytyjskich marek, lubi znaczyć swój teren, czasem niestety uszczelnianie wiele nie pomaga. Kolejny problem to szereg drobnych, kompletnie nieznanychw innych modelach przywar. Przeciekanie wody do wnętrza, zużyta pompa hamulcowa, zacinające się pasy, fotel kierowcy ustawiony nie w osi kierownicy - to się gdzie indziej nie zdarza. Drobiazgi atakują właścicieli stosunkowo często, ale jeśli mechanik przyłoży się podczas przeglądu to nie musi być źle na co dzień.

Jedną z trudniejszych prac jest centrowanie skrzyni rodzielczej (konieczne po demontażu tego elementu), opisane dość szczegółowo w poradnikach naprawczych. Jeśli tego nie zrobimy, przy prędkości 70-80 km/h nadwozie wpada w bardzo duże wibracje. Uwagę warto zwrócić też na gumowe manszety przegubów - lepiej dobrać zachodnie, oryginalne mają fatalną trwałość.

Nieco więcej kłopotów elektronicznych sprawiają wersje 1.7 z wielopunktowym wtryskiem paliwa. Gaźnikowe odmiany dobrze znoszą za to instalację gazową. Butla może niestety zająć sporo cennej przestrzeni bagażnika (niektórzy montują ją pod podłogą). Zakładając, że zaakceptowaliśmy kwestie techniczne, przejdźmy do cech użytkowych. Kokpit auta, zważając na niewielkie gabaryty, wypada na plus. Z przodu mamy sporo miejsca, większość pasażerów nie będzie też narzekać siedząc z tyłu (to niestety auto4-osobowe). Nieduży bagażnik można powiększyć składając tylną kanapę (tylko w całości).

Silnik zapewnia akceptowalną dynamikę, zaś zawieszenie - znośny komfort "na czarnym". Nie zapominajmy o zaletach wynikających ze stałego napędu. W terenie docenimy małe wymiary i niską masę oraz możliwość zablokowania centralnego dyferencjału. Samochód pewnie wybiera nierówności i ma niezły prześwit.

Niestety, jest kilka cech dyskwalifikujących ten model dla wielu kupujących. Trudno oczekiwać wysokiej jakości plastiku (czasem ma on nawet dość specyficzny zapach) czy wzorowego montażu. Kto nie wyobraża sobie podróży na trasie z prędkością poniżej 100 km/h, poczuje się zawiedziony - hałas, jaki później powstaje (opływ powietrza, praca mechanizmów), jest mocno dokuczliwy. Znacząco spada też dynamika. Przy 100 km/h droga hamowania przekracza... zdrowy rozsądek (nie spotkamy ABS-u, według pomiarów do zatrzymania potrzeba około 57 m). Spalanie średnie około 10-12 l/100 benzyny można zakceptować.

Zdaniem użytkownika

Często jeździmy na Wschód - do Rosji, Gruzji, itp. Potrzebowaliśmy auta za rozsądne pieniądze, które zagwarantuje bezawaryjną jazdę albo takiego, który wszędzie tam da się naprawić. Sprowadzona z Belgii Niva miała 52 tys. km. Na wyjazd pojechały 3 osoby dorosłe i... 7-miesięczna Lenka. Graty weszły do bagażnika i na dach. Całą podróż opisaliśmy na http://niemowlak.kaukaz.net. Trasa wyniosła 12 007 km (wg . licznika), z czego 2000 km poza normalnym asfaltem. Wóz palił na trasie 9,5 l/100 km, w terenie więcej - do 16-20 l/km. Podsumowanie Gdy mamy tylko kilka tysięcy złotych, myślimy innymi kategoriami niż ci, którzy na samochód (i późniejszą eksploatację) są w stanie przeznaczyć kilka razy więcej.

Na plus zaliczymy Ładzie możliwość bezproblemowego poruszania się w lekkim i średnim terenie, stały napęd 4x4 oraz bardzo niskie ceny - zakupu i części zamiennych.

Niestety są też minusy. Kierowcy zorientowani na komfort, przesiadający się z zachodnich czy japońskich (szczególnie niezbyt leciwych) aut prawdopodobnie nie będą w stanie się przystosować.

W Nivie zdarzają się przeróżne awarie, zaś na drodze nie dotrzyma kroku (hałas, słabe hamulce) nawet dużo starszym samochodom. Ale warto podkreślić: to bardzo wdzięczny samochód - jeśli się o niego dba, można spokojnie zapanować nad usterkami i cieszyć się tanią zabawą w off-road (lub pracą).