Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE przesądził już o tym, że polski rząd w najbliższym czasie będzie musiał zalegalizować samochody z kierownicą po prawej stronie. Może to spowodować, że na nasz rynek trafią tańsze auta z wysp brytyjskich. Co gorsza będzie trzeba dokładnie sprawdzać, czy auto nie jest "przekładką", czyli oryginalnie autem z kierownicą po prawej stronie przerobionym na wersję lewostronną.

Sprawdziliśmy jakie są różnice w cenach kilku popularnych modeli z Anglii i Europy kontynentalnej.

Okazuje się, że używane samochody z kierownicą po prawej stronie mogą być tańsze nawet o 17 tysięcy złoty od swojego „niemieckiego” odpowiednika. Czy warto zainteresować się taką ofertą?

Jak wynika z raportu otomoto.pl spośród używanych „anglików” najczęściej oferowane są w Polsce samochody 11- letnie o średniej wartości 4-6 tys. zł. Przodują modele, które najłatwiej dostosować do obowiązujących przepisów.

Wyjątkiem od reguły jest Land Rover Freelander, który jest jednym z najczęściej przerabianych aut, pomimo tego, że wbrew mitom nie jest samochodem fabrycznie przystosowanym do przeróbki. Wynika to z faktu, że za stosunkowo niewielką cenę można ten samochód przerobić dobrze i bezpiecznie, co jest nieosiągalne dla innych modeli z tej listy.

Średnia cena „przekładki” to wydatek rzędu od 4 do nawet 10 tys. zł. Wszystko zależy od marki i od rzetelności warsztatu, który dokonuje zmian. Elementy, które najczęściej trzeba zmodyfikować lub wymienić jest sporo – od ściany grodziowej, poprzez boczki drzwi, deskę rozdzielczą, fotele, wkłady lusterek na pompie hamulcowej i oczywiście układzie kierowniczym kończąc.

Biorąc pod uwagę koszty i zakres prac warto wcześniej zweryfikować, czy samochód pochodzący z rynku angielskiego jest na tyle tańszy, że dostosowanie go do polskich przepisów jest opłacalne.

Dane pochodzą z serwisu otomoto.pl.