Miłośnicy motoryzacji z fachem majsterkowicza w ręku, to w dzisiejszych czasach niewielka grupa użytkowników samochodów. Większość kierowców traktuje swoje auto jako narzędzie do przemieszczania się z punktu „a” do „b” lub do zarabiania pieniędzy. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, wszak został on wymyślony w celu ułatwienia sobie życia.

Współczesne samochody mimo bardzo złożonej konstrukcji nie wymagają też tylu czynności obsługowych, jak to miało miejsce jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia. Kiedyś, oprócz tego że pojazdów było nieporównywalnie mniej, to każdy kierowca powinien być jednocześnie mechanikiem. Procedura serwisowo-użytkowa wymagała niemal codziennego i samodzielnego sprawdzenia funkcjonowania, regulacji i smarowania wielu podzespołów.

Obecnie wielu producentów wychodzi z założenia, że samochód jest trochę jak produkt jednorazowego użytku. Przy odrobinie szczęścia właściciel takiego auta, stosujący się do instrukcji obsługi (czyt. regularnie wykonuje przeglądy w ASO), powinien nim pojeździć bezawaryjnie kilka lat i kupić kolejne.

Niestety, z tą niezawodnością bywa różnie a duży wpływ na nią mają sami właściciele pojazdów. Nie mamy tutaj na myśli tylko sposobu i często trudnych warunków eksploatacji. Niejednokrotnie pierwszymi oznakami poważnych i często mających wpływ na bezpieczeństwo awarii, jest seria nietypowych dźwięków czy nienaturalne zachowanie samochodu. Bagatelizowanie takich sygnałów i brak odpowiednio wczesnej reakcji (eliminowanie drobnych usterek), często prowadzi do drogich napraw.