Afera na skalę światową, Volvo definitywnie kończy z silnikami sześciocylindrowymi! Osobowe modele szwedzkiego producenta były wyposażane w rzędowe „szóstki” od 1929 r., czyli niemal od początku istnienia przedsiębiorstwa, ale w ostatnich miesiącach ustępowały miejsca jednostkom czterocylindrowym. Najnowsze XC90, S90 i V90 dopadł proekologiczny downsizing, choć klienci się tym specjalnie nie przejmują, bo fabryka w Torslanda pracuje pełną parą.

Ostatnim modelem osobowym wyposażonym w sześć cylindrów pod maską jest, a właściwie był S60 Polestar, średniej wielkości sedan podkręcony przez firmę, która od 1996 r. z sukcesem przygotowywała samochody Volvo do wyścigów, a w zeszłym roku została wcielona w struktury producenta. Jej zadaniem nie jest już produkcja wyścigówek tylko usportowionych wersji Volvo, a pierwszymi samodzielnymi drogowymi samochodami były właśnie S60 i V60 T6 AWD z sześciocylindrowymi, turbodoładowanymi silnikami o pojemności trzech litrów i mocy podniesionej z 306 do 350 KM.

W sumie powstało tylko 1600 sztuk tego modelu, bo jego pojawienie się było rodzajem konsumenckiego testu, czy klienci są gotowi zapłacić więcej za szwedzki odpowiednik Audi S4. Okazało się, że tak, a pięć egzemplarzy S60 Polestar z limitowanej puli trafiło nawet do Polski w słonej cenie 313 910 zł. Trzeba jednak przyznać, że to kwota za kompletnie wyposażony samochód z cyfrowym radiem, nawigacją i szklanym dachem. Ważniejsze są jednak modyfikacje techniczne wykonane przez Polestar. To nowa turbosprężarka Borg Warner i zmieniony intercooler czy dwuipółcalowej średnicy przelotowy układ wydechowy. Zostało też zmienione podwozie teraz wyposażone w regulowane amortyzatory Öhlins i usztywnione o 80 proc. sprężyny, nowe stabilizatory i kilka innych elementów zawieszenia.

Pod wielkimi, dwudziestocalowymi felgami z nawiniętymi na nie oponami Michelin Pilot Super Sport w rozmiarze 245/35 pojawiły się powiększone tarcze hamulcowe. Przednie mają średnicę 371 mm i są zatrzymywane przez sześciotłoczkowe pływające zaciski Brembo, tylne to też nieliche dyski o średnicy 302 mm. Dla uzupełnienia mocnych wrażeń sześciobiegową automatyczną skrzynię wyposażono w system launch control, a układ napędu na wszystkie koła został przekalibrowany tak, by nieco więcej momentu obrotowego trafiało na tylną oś. Właśnie taki egzemplarz w smerfowym kolorze nazwanym przez poważnych marketingowców w wykrochmalonych koszulach „Rebel Blue” żegnamy dziś w Bednarach, dając mu wycisk, na jaki zasłużył.

Po zajęciu miejsca we wnętrzu nic nie zapowiada, że mamy do czynienia z najszybszym i najbardziej dzikim ze współczesnych Volvo. Znajoma kabina wykończona skórą i alcantarą i ozdobiona niebieskimi przeszyciami raczej relaksuje, niż podnosi tętno. Przednie fotele otulają ciało, ale nie w sportowym stylu, to raczej komfortowe kokony idealne na dalekie trasy. Do pełni szczęścia brakuje tylko masażu dolnych partii ciała i pleców... Tak, S60 Polestar raczej nie zachęca do ostrej jazdy, aż do czasu uruchomienia silnika. Trzylitrowy benzyniak ożywa z charakterystycznym pomrukiem, którego nie podkręcił żaden spec od elektronicznego strojenia dźwięków. Z podwójnego wydechu dochodzi miarowe pulsowanie wzmagające się po wybraniu trybu sportowego w sześciobiegowej automatycznej skrzyni. Możemy ruszać.

W S60 Polestar już od pierwszych metrów wyraźnie czuć sztywne zawieszenie, jakby Volvo na siłę chciało zerwać z łatką komfortowej limuzyny. Samochód podryguje na każdej nierówności, ale bardziej odczytuję to jako dodatkową formę komunikacji z kierowcą, wciągnięcie go w aktywne prowadzenie niż nieumiejętne zestrojenie zawieszenia. Powoli rozgrzewam silnik i już po chwili mogę sięgnąć do jego potencjału. Wielka turbosprężarka potrzebuje ułamków sekundy, by dmuchnąć do silnika dodatkową porcję tlenu i wydobyć z niego pełną moc. Skrzynia w spokojnym stylu wrzuca kolejne przełożenia, dźwięk silnika soczyście nabrzmiewa, a krajobraz za oknami przesuwa się w coraz szybszym tempie.

Na pustej przestrzeni w Bednarach trudno docenić rzeczywistą prędkość samochodu, bo brakuje punktów odniesienia, ale czuć ją już podczas mocnego hamowania, gdy przód lekko nurkuje, a odciążony tył zaczyna myszkować przy drobnych ruchach kierownicą. Skręt w światło zakrętu i pojawia się podsterowność, której na suchej nawierzchni nie da się gazem zmienić w nadsterowność. Napęd na wszystkie koła może i został przekalibrowany, ale na suchej nawierzchni trudno sprowokować S60 Polestar do zacieśnienia zakrętu z mocy. Nie da się też całkowicie odłączyć ESC, w końcu to bezpieczne szwedzkie auto.

Następne S60 Polestar ma już czterocylindrowy silnik o pojemności dwóch litrów z turbosprężarką i kompresorem, który dostarcza jeszcze większej mocy, bo dysponuje 367 KM. Podobno będzie jeszcze szybszy i lżejszy w prowadzeniu, ale obawiam się, że może być pozbawiony charyzmy poprzednika, który do szybkiej, ambitnej jazdy wymaga dobrych umiejętności i zdecydowanej ręki.

Parkuję sedana w cieniu ciężarówki Volvo, ciągnika siodłowego serii FH z wielką kabiną Globetrotter XL. To wersja Performance Edition przygotowana przez holenderskiego importera marki i w jednym egzemplarzu sprowadzona do Polski. Jej silnik ma standardowe 540 KM i 2600 Nm momentu obrotowego, ale na potrzeby naszego materiału został zdjęty przepisowy elektroniczny ogranicznik prędkości do 90 km/h. Czas wypróbować, czy „zamknie szafę” podczas jazdy po pustym pasie startowym.

Kabina kolosa w dużej mierze przypomina osobowe Volvo i wprowadza nową definicję słowa przestronność. Fotele obite skórą z błękitnymi wstawkami i niebieskie przeszycia nawiązują do Polestara, podobnie jak lakier kabiny. Trzynastolitrowy silnik odpala bez wibracji, drobną dźwignią dwusprzęgłowej skrzyni I-Shift o 12 przełożeniach wybieram tryb jazdy i ruszam. Amortyzowany fotel pomaga odfiltrować nierówności, które przedostają się przez barierę zawieszenia, układ kierowniczy z dodatkowym wspomaganiem pracuje bardzo lekko. Wyjeżdżam na długą prostą i wciskam gaz do oporu. Nieobciążony ciągnik rwie do przodu, przeskakując po kilka biegów podczas przyśpieszania, przekraczam 90 km/h i w kabinie zaczyna pojawiać się szum powietrza. 100, 110, 120... koniec skali na prędkościomierzu analogowym, ale cyfrowy pokazuje, że dalej nabieramy prędkości. Wreszcie wyświetlacz zatrzymuje się na liczbie 140 km/h, a ja czuję, jak wilgotnieją mi dłonie. Jeszcze nigdy nie jechałem ciężarówką tak szybko. Przed końcem pasa wstrzymuję powietrze i delikatnie wciskam hamulec, by nie wylądować przednią szybą na betonie. Emocjonująca ciężarówka? W tym przypadku – jak najbardziej. I jej, przynajmniej na razie, udało się uciec od downsizingu. Są nawet mocniejsze wersje o pojemności 16 litrów. Pomyślcie o nich następnym razem, gdy zatęsknicie za Volvo z silnikiem sześciocylindrowym.

DANE TECHNICZNE

VOLVO S60 POLESTAR T6 AWD

Cena: 313 910 zł

Silnik: 2953 cm3 R6 turbo benz. 350 KM, 500 Nm

Osiągi: 0-100 km/h – 4,9 s, 250 km/h

Skrzynia: 6-bieg. automat napęd 4x4

Spalanie: 10,7 l/100 km

Masa: 1690 kg

VOLVO FH 540 PERFORMANCE EDITION

Cena: 108 tys. euro netto

Silnik: 12 800 cm3 R6 turbodiesel, 540 KM, 2600 Nm

Osiągi: 0-100 km/h – ok. 16 s, 140 km/h (po zdjęciu blokady)

Skrzynia: 12-bieg. automat napęd na tył

Masa: 8000 kg