Wtryskiwacze, pompy wtryskowe, dwumasowe koła zamachowe, filtry cząstek stałych, a ostatnio także układy dozujące AdBlue – to lista podzespołów nowoczesnych silników Diesla, psujących się nagminnie i będących postrachem kupujących samochody, którzy coraz częściej wybierają wersje benzynowe, chcąc uniknąć kosztownych napraw zgodnie ze starą zasadą: każdy płaci tyle samo, tylko jedni w ratach, kupując więcej droższego paliwa, a inni – pokrywając w serwisach słone, wielotysięczne rachunki, które zazwyczaj przychodzą nie w porę. Niestety, zasada mówiąca o droższej bieżącej eksploatacji benzyniaka, ale wynagrodzonej bezawaryjnością, traci na aktualności: awarii benzyniaków jest coraz więcej i koszty ich napraw rosną. Tymczasem części do diesli tanieją i dobrych warsztatów dieslowskich jest coraz więcej.
Archiwum / Auto Świat
Usterki silników: które mniej problematyczne?
Już dawno skończyły się proste konstrukcyjnie i łatwe w naprawach silniki benzynowe, a kolejne zaostrzenia norm emisji spalin wymuszają stosowanie coraz bardziej wyrafinowanych rozwiązań.
Archiwum / Auto Świat
Nagar na zaworach dolotowych
Nagar, czyli osad z węgla zatykający komory spalania i hamujący przepływ gazów w głowicy, to problem właściwie wyłącznie silników benzynowych z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Nasila się on wraz ze zużyciem silnika i zwiększeniem ilości cząsteczek oleju w układzie przewietrzania skrzyni korbowej.
Archiwum / Auto Świat
Nagar na zaworach dolotowych
W silnikach z pośrednim wtryskiem problem nie występuje, gdyż osady z układu dolotowego są zmywane na bieżąco przez paliwo. To poważna usterka, nie ma sposobu na pozbycie się nagaru inaczej niż przez rozbiórkę i mechaniczne czyszczenie silnika. W nowszych producenci montują lekarstwo na odkładanie się nagaru: dwa układy wtryskowe – pośredni i bezpośredni. Skutkiem ubocznym jest nadmierna komplikacja układu.
Archiwum / Auto Świat
Układ wtryskowy - słaby punkt diesli
W większości silników benzynowych wtryskiwacze paliwa nie są żadnym tematem. Albo – jak np. w jednostkach grupy VW ich cena jest stosunkowo przyjazna (w zależności od modelu silnika od ok. 180 do 750 zł za nowy wtryskiwacz) – albo usterki w ogóle są rzadkością. Usterkowe wtryskiwacze po 1000 zł za sztukę i więcej (np. w widlastych jednostkach BMW) to wyjątek.
Archiwum / Auto Świat
Układ wtryskowy - słaby punkt diesli
W dieslach wtryskiwacz piezoelektryczny wytrzymuje 150-200 tys. km, a elektromagnetyczny – ok. 250 tys. km. Sprawność wtryskiwaczy dieslowskich stopniowo się pogarsza – stąd dymienie, spadek osiągów i wzrost spalania. Gwałtowne usterki całych układów wtryskowych diesli to skutek np. jazdy z zanieczyszczonym filtrem paliwa. Warto wiedzieć, że większość wtryskiwaczy silników produkowanych po 2008 roku nie podlega regeneracji!
Piotr Czypionka / Auto Świat
Dwumasowe koło zamachowe zepsuje się, ale od ciebie zależy, kiedy
Dwumasowe koła zamachowe montowane są zarówno w dieslach, jak i w benzyniakach. Ale to w dieslach zużywają się najszybciej, co dzieje się nie tylko za sprawą wysokiego momentu obrotowego silnika, lecz – przede wszystkim – silnych drgań. Częste uruchamiania silnika, jazda na niskich obrotach, wciskanie gazu do oporu przy niskiej prędkości obrotowej przyspieszają zużycie „dwumasu”. Uratować je może tylko konsekwentne płynne ruszanie i wykorzystywanie średnich zakresów prędkości obrotowej silnika.
Archiwum / Auto Świat
Mechanicznie psują się i „benzyny”, i diesle
Skomplikowane i wrażliwe na złą jakość oleju podzespoły mechaniczne to zmora współczesnych silników. To już nie tylko „banalne” pękanie głowic czy zużycie i obracanie panewek korbowodowych dawniej charakterystycze głównie dla diesli. Problemem są łańcuchowe układy napędów rozrządu uzależnione od hydraulicznych napinaczy, układy zmiennych faz rozrządu, układy recyrkulacji spalin i – dziś nieco rzadsze – usterki turbosprężarek. Obecnie usterki mechaniczne silników zdarzają się równie często zarówno w jednostkach benzynowych, jak i wysokoprężnych. Wiele typowych problemów związanych ze zmiennymi fazami rozrządu dotyka jednostki THP (montowane w autach Peugeota, Citroëna, BMW), ale także 1.4 TSI, z kolei 1.8/2.0 TSI 2. generacji „padają” z powodu słabych pierścieni tłokowych i spalania oleju.
Archiwum / Auto Świat
Mechanicznie psują się i „benzyny”, i diesle
Jednostki THP (stosowane w autach koncernu PSA oraz BMW) mają złą sławę z powodu problemów m.in. z układem zmiennych faz rozrządu.
Archiwum / Auto Świat
Mechanicznie psują się i „benzyny”, i diesle
Wśród diesli wiele kłopotów stwarzają 2-litrowe jednostki BMW (m.in. rozciąganie się łańcuchów rozrządu), silniki Subaru (m.in. luz wzdłużny na wale korbowym); wśród benzyniaków nie są rzadkością kłopoty z rozbudowanym do granic absurdu (np. 1.8/2.0 TSI 3. generacji) układem chłodzenia. Ponieważ każda kolejna generacja silników reklamowana jest jako już doskonała, trudno wierzyć, że obecnie produkowane silniki za 3-4 lata nie będą masowo się psuć. Warto wiedzieć, że np. pod nazwą TSi – w zależności od roku produkcji – kryją się znacząco odmienne konstrukcje; Volkswagen wprowadza właśnie do produkcji kolejną generację silników TSI (wersja 3B), które mają pracować w cyklu Millera. Producenci zmuszeni są też (z powodu zmiany warunków pomiaru emisji spalin) do odejścia od downsizingu. Czy teraz silniki będą coraz bardziej bezawaryjne? Lepiej na to nie liczyć...
Archiwum / Auto Świat
Mechanicznie psują się i „benzyny”, i diesle
Problem z napędem rozrządu w silniku BMW N47 (diesel). W dużej mierze jest spowodowany za rzadką wymianą oleju.
Archiwum / Auto Świat
Filtry cząstek stałych - już wkrótce w benzyniakach
Filtry cząstek stałych na razie są domeną diesli, ale już wkrótce będą montowane w większości benzyniaków. Użytkownicy diesli, w których filtry nie chcą się same oczyszczać, jakoś sobie z nimi radzą, często z pomocą warsztatów tuningowych, które te filtry usuwają. Nie zawsze się jednak da filtr zlikwidować i rzadko jest to optymalne rozwiązanie. Auta z filtrem DPF generalnie gorzej znoszą jazdę po mieście (aktualne modele lepiej niż starsze) i są droższe w eksploatacji. Przy w miarę rozsądnej eksploatacji filtr powinien wytrzymać ok. 200 tys. km, potem pojawia się dylemat: naprawiać czy... nie naprawiać. Rada: zużycie filtra da się sprawdzić w warsztacie, wykorzystując komputer diagnostyczny, którym można podejrzeć odpowiednią zakładkę w menu sterownika silnika. Sterownik ocenia zużycie (nie mylić z zapełnieniem sadzą) filtra na podstawie czasu jego wypalania: im trwa ono krócej, tym bardziej zużyty filtr, gdyż jego użyteczna objętość z czasem maleje. Miejsce sadzy, którą można wypalić, zajmują popioły, których usunąć nie sposób. Kontrolując stan filtra, pośrednio można ocenić przebieg auta.
Archiwum / Auto Świat
Skomplikowane pompy wody
Pompa wody w silniku benzynowym. Wewnątrz m.in. czujniki temperatury i elektrozawór zastępujący termostat - to się musi kiedyś zepsuć.
Archiwum / Auto Świat
Filtr paliwa to podstawa
Filtr paliwa w silniku Diesla powinien być wymieniany nie rzadziej niż co 20 tys. km, a lepiej – co 15 tys. km. Szczególnie w przypadku niektórych silników doświadczeni mechanicy twierdzą, że sprawdzają się tylko oryginalne filtry.
W każdym razie najtańsze chińskie zamienniki w ogóle nie powinny być brane pod uwagę, nawet jeśli dobry filtr kosztuje 300-400 zł (a może i wiecej). Jeśli nie wymieniamy dość często filtra paliwa, zaczyna on stawiać nadmierny opór, który powoduje obniżenie ciśnienia paliwa przed pompą wysokiego ciśnienia. Pompa niepotrzebnie się zużywa, w skrajnych przypadkach (dotyczy to zwłaszcza pomp współpracujących z wtryskiwaczami piezoelektrycznymi) wystarczy, że pompa przez ułamek sekundy popracuje na sucho.
Wówczas opiłki metalu trafiają do wtryskiwaczy, a w efekcie do wymiany są wszystkie najważniejsze elementy układu warte nawet kilkanaście tys. zł. Mechanicy, twierdząc czasem, że winne usterki jest złe paliwo, pośrednio mają rację, jednak paliwo to nie wyrządziłoby szkody, gdyby w silniku był zamontowany świeży filtr paliwa. Należy go wymieniać przy każdej wymianie oleju silnikowego!
Archiwum / Auto Świat
Filtr paliwa to podstawa
Paliwo wylane z filtra po 20 tys. km ma zanieczyszczenia, które „zamordowałyby” każdy wtryskiwacz.
Archiwum / Auto Świat
Turbosprężarki: coraz mniejszy problem
W Polsce jest coraz więcej zakładów dysponujących technologią regeneracji i precyzyjnego ustawiania turbosprężarek ze zmienną geometrią łopatek – sprzęt wykorzystywany w takich miejscach przypomina profesjonalne fabryki części samochodowych. Ceny fachowo przeprowadzonej regeneracji spadają, podobnie jak ceny fabrycznie nowych podzespołów – w niektórych przypadkach poniżej 1500 zł.
Jakkolwiek więc turbosprężarki częściej psują się w silnikach Diesla, to w większości przypadków nie jest to największy problem, jaki może przytrafić się użytkownikowi nowoczesnego auta, niezależnie od rodzaju napędu. Nieszczęścia wiążą się zwykle z wyborem taniego warsztatu, który potrafi wymienić turbinę, ale nie znajduje przyczyny usterki starej części, rezygnuje z oczyszczenia układu smarowania z „wiórów” powstałych w chwili usterki starej turbiny, co kończy się albo tylko koniecznością ponownej wymiany turbosprężarki, albo nawet wymiany silnika.
Problemem są też azjatyckie podróbki markowych części oraz turbosprężarki „no name”, które tylko kształtem przypominają części wysokiej jakości, natomiast ich parametry znacząco odbiegają od wzorcowych. Żywotność turbosprężarki, tak jak wielu innych elementów, zależy w dużej mierze od częstotliwości wymiany oleju.
Archiwum / Auto Świat
Naszym zdaniem
Kupił sobie benzynowe Audi, nie chcąc ryzykować kłopotów związanych z dieslem. Nie dojechał nawet do 100 tys. km, gdy zaczęło się branie oleju w ekstremalnych ilościach. Takie niespodzianki zdarzają się coraz częściej, gdyż benzyniaki mocno zbliżyły się pod względem komplikacji do silników Diesla: podobne układy wtryskowe, turbiny, łańcuchy, skomplikowane chłodzenie, a już wkrótce filtry cząstek stałych.