Regularna wymiana oleju, przeglądy i konserwacja — to podstawy, o których należy pamiętać, jeśli chcemy, by auto służyło dzielnie przez setki tysięcy kilometrów bez poważnych awarii. Poza tym jest jednak jeszcze jeden nawyk, który znacząco poprawi stan jednostki napędowej, a o którym rzadko ktokolwiek pamięta. Chodzi o początkowe smarowanie silnika.
Jak wydłużyć żywotność silnika?
Większość kierowców odpala samochód, a następnie rusza. Możecie zapytać, co w tym dziwnego? Ano chodzi o ten moment między odpaleniem samochodu a rozpoczęciem jazdy. Zamiast ruszać od razu po odpaleniu, lepiej przeczekać kilkanaście-kilkadziesiąt sekund. Ten czas jest po to, by każdy element silnika otrzymał odpowiednie smarowanie.
Każdy, kto chce dbać o silnik, musi wiedzieć, że silnik na początku odpalany jest "na sucho", to znaczy, że tłoki, krzywki, wałki i każdy inny element nie mają odpowiedniego smarowania. Ten moment trwa kilka pierwszych sekund i jest to chwila, kiedy wprawiona w ruch pompa zaczyna rozprowadzać olej po całym silniku. Rzecz jasna, jeśli samochód jest codziennie używany, to silnik zawsze ma resztki oleju na swoich komponentach, ale lepiej poczekać tych kilka chwil, by ciśnienie oleju się ustabilizowało (do ok. 30 sekund).
Warto pamiętać, że nawet najbardziej zaawansowany technicznie silnik to setki ruchomych, metalowych części. Jeśli nie są odpowiednio naoliwione, tarcie gwałtownie wzrasta, a trwałość poszczególnych komponentów drastycznie spada.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: W których autach trzeba odczekać, zanim wyłączy się silnik?
Po jakim czasie od odpalenia silnika można ruszać?
Kwestia ta jest jeszcze ważniejsza, gdy samochód jest wyposażony w turbosprężarkę. Dla niej smarowanie jest niezbędne, a jednocześnie znajduje się ona często w wyższych partiach silnika, przez co olej dociera tam późno, czyli po maksymalnie pięciu sekundach od uruchomienia silnika.
Co więcej, ten moment, w którym oczekujemy, aż silnik otrzyma prawidłowe smarowanie, możemy wykorzystać na zapięcie pasów, ustawienie nawigacji czy ochłodzenie kabiny auta latem. Można więc zamienić kolejność podczas ruszania autem i przed przygotowaniem do jazdy po prostu włączyć silnik.
Taka sama zasada powinna obowiązywać zimą, jednak podczas mrozów, gdy olej jest gęsty, możemy dać silnikowi nieco więcej czasu, na przykład 40-50 sekund. Nie przekraczajmy jednak minuty, bo jest to wbrew prawu i już działa szkodliwie na silnik, który jest stworzony do jazdy i pracy pod obciążeniem.
Taka dobra praktyka na pewno pomoże w utrzymaniu naszego silnika w bardzo dobrym stanie, opóźni ewentualne naprawy i jego zużycie.
Auto Bild
Turbosprężarka zupełnie zmienia charakterystykę silnika, ale do długiej i bezproblemowej pracy potrzebuje czystego oleju i schładzania po ostrzejszej jeździe
Czy mogę wyłączyć silnik zaraz po zatrzymaniu się?
Ta sama zasada obowiązuje po dłuższej, wymagającej trasie. Po intensywnej jeździe, czyli na przykład po jeździe autostradą, nie wyłączajmy silnika od razu po zatrzymaniu auta. Pozwólmy jeszcze popracować silnikowi przez ok. minutę lub nieco mniej. Ten czas pozwoli stopniowo obniżyć temperaturę oleju i przede wszystkim da szansę na spowolnienie obrotów wirnika turbosprężarki, który potrafi kręcić się z prędkością kilkuset tysięcy obrotów na minutę. Wirnik, w przypadku nagłego wyłączenia silnika, nagle przestaje dostawać olej i z tych kilkuset tysięcy obrotów zwalnia bez smarowania. To drastycznie zmniejsza jej żywotność.
- Przeczytaj także: Kiedy warto przyspieszyć wymianę oleju? Tak oszczędzisz sobie kłopotów
Jak ostudzać silnik po szybkiej jeździe?
Tutaj także nie musimy tracić czasu na dodatkową czynność. Jeśli bezpośrednio po intensywnej jeździe chcemy wyłączyć auto, to najpierw zaparkujmy, odepnijmy pasy, zaciągnijmy hamulec ręczny, pozbierajmy swoje rzeczy z kabiny. To zajmuje czas, w którym silnik stygnie. Później wystarczy zgasić silnik.
Innym rozwiązaniem jest uspokojenie jazdy na kilka kilometrów przed końcem podróży. Po intensywnej jeździe obniżyć obroty i zmniejszyć prędkość. Wówczas nie trzeba już czekać po zatrzymaniu na schłodzenie.
Proste? Tak. Skuteczne? Bez wątpienia. Ten codzienny nawyk może znacząco przedłużyć życie silnika i zapewnić mu niezawodność nawet przez dodatkowe 100 tys. km.