Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Ratujemy lampy LED

15 cze 16 14:25

Diody LED miały wystarczać na całe życie aut, a niekiedy psują się już po 2-3 latach. Nie musicie wydawać kilku tysięcy na nową lampę, gdyż starą często da się uratować

Udostępnij
0
Skomentuj
Ratujemy lampy LED Ratujemy lampy LED Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat

Jeśli macie samochód z lampami wykonanymi w technologii LED, to wcześniej czy później spotkać was może niemiła niespodzianka. Gdy przepali się choćby tylko jedna z diod, w autoryzowanym serwisie zaproponują wymianę całego klosza – oficjalnie takie lampy są nierozbieralne. Tanio zatem nie będzie!

W najlepszym wypadku zapłacicie kilkaset złotych, bo tyle kosztują najtańsze zamienniki (jeśli w ogóle są dostępne), w najgorszym – nawet 3-4 tys. zł. Trudno się zatem dziwić, że powstaje coraz więcej serwisów specjalizujących się w naprawie tego, co w teorii miało być nienaprawialne.

Największym minusem takich napraw jest ich estetyka, a raczej... jej brak. Obudowę rozcina się, a następnie klei, przez co często pozostają dość szpetne ślady. Taka naprawa ma jednak dość istotną zaletę – cenę, która ułatwia pogodzenie się z nieco gorszymi walorami estetycznymi zregenerowanej części.

Lampę do popularnych modeli da się „uzdrowić” za 20-30 proc. (ok. 200-350 zł) wartości nowej. Niestety, są też i takie modele, których serwisy nie przyjmują na warsztat. Niektóre są tak ciasno spasowane, że nie da się ich rozciąć bez uszkodzenia ważnych elementów.

Lampy LED da się naprawić

Mimo to większość lamp można naprawić, choć nie na każdą taką usługę warsztaty chcą dać gwarancję. Zakres oferty jest naprawdę szeroki: poczynając od wymiany uszkodzonych diod, przez lutowanie zerwanych taśm, a kończąc na wymianie i programowaniu elektroniki sterującej pracą lamp.

Niektóre firmy podejmują się też regeneracji reflektorów po zalaniu. W praktyce najczęściej oznacza to wykonanie od nowa płytki drukowanej, która zastąpi skorodowany element. To pracochłonne zadanie, dlatego w takich przypadkach stawka znacznie rośnie.

Niestety, nie wszystkie firmy robią to fachowo. Wystarczy, że dioda zostanie przegrzana podczas montażu lub cyna nie będzie wystarczająco dogrzana (powstanie tzw. zimny lut), a lampa wróci do serwisu już po kilku tygodniach. Warto więc wybierać firmy, które dają możliwie długą gwarancję na swoje usługi.

Najczęściej zawodzą diody i elektronika

Foto: Piotr Karczmarczyk / Auto Świat

Do serwisów najczęściej trafiają lampy z przepalonymi diodami LED. Sama naprawa wydaje się niezbyt skomplikowana – wystarczy wylutować niedziałającą diodę i zamontować nową. Jednak problem tkwi w doborze diody o takiej samej barwie i jasności, bo wbrew pozorom identycznie wyglądające LED-y mogą inaczej świecić.

Istotne jest także odpowiednie przylutowanie diody, szczególnie w przypadku tych mocniejszych, montowanych w światłach do jazdy dziennej – musi ona mieć odpowiednie połączenie z tzw. padem termicznym, czyli miejscem, którędy jest odprowadzane ciepło, w innym przypadku szybko się przepali. Zawodzą też układy scalone, które są tak delikatne, że może je zniszczyć niewielkie wyładowanie elektrostatyczne. Wymiana samego układu nie wystarczy, trzeba go jeszcze zaprogramować.

Dlaczego lampy ledowe się psują?

Diody LED mogą świecić przez dziesiątki tysięcy godzin, ale tylko wtedy byłoby to możliwe, gdyby pracowały w idealnych warunkach. Niestety, w samochodzie nie mają łatwego życia. Są narażone m.in. na ciągłe drgania, zmiany temperatury i... wilgoć.

Zdaniem serwisów zajmujących się naprawą lamp to właśnie wilgoć jest główną przyczyną wielu awarii. Żywotność diody skracają też sami producenci – wystarczy, że zmuszą je do pracy z pełną mocą, a przy tym nie zapewnią odpowiednio wydajnego radiatora (systemu chłodzenia), który rozproszy nadmiar generowanego ciepła. Warto pamiętać podstawową zasadę, że im niższa temperatura, tym dłuższa trwałość LED-ów.

Ceny naprawy i nowych lamp oraz reflektorów LED

Oryginał ASO Zamiennik Regeneracja
Audi A6 (C6) przód 4050 zł 2300 zł (Hella) 300 zł
Audi A6 (C6) tył błotnik 1186 zł 850 zł (MM*) 150 zł
BMW serii 5 (E60) przód 2467 zł 1825 zł (Hella) 150 zł
BMW serii 3 (E90) tył błotnik 998 zł 464 zł (TYC) 240 zł
Ford Mondeo Mk4 przód DRL 868 zł 428 zł (TYC) 200 zł
Lancia Delta tył 1191 zł 1067 zł (Magneti Marelli) 200 zł
Mercedes ML (W164) tył błotnik 1407 zł 670 zł (Depo) 200 zł
Volkswagen Passat (B6) tył błotnik 610 zł 528 zł (Depo) 200 zł

Naszym zdaniem

Nieśmiertelne LED-y? To mit, takie lampy są mniej trwałe niż zapowiadano. Szkoda tylko, że producenci, tworząc oświetlenie naszpikowane elektroniką, nie przewidzieli technologii jego naprawy, a wręcz ją utrudniają.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej