Pan Jacek kupił nowe auto, po ośmiu miesiącach się zapaliło. Diler: Tę osłonę trzeba sprawdzać co 50 km

Pan Jacek swoim samochodem — dużym i poważnym pickupem Isuzu D-Max — wozi często dzikie ranne i poszkodowane zwierzęta na leczenie i właściwie po to był mu taki samochód. — Żadne tam trudne tereny — tłumaczy. — Leśne i polne drogi najczęściej. W gruncie rzeczy po takich drogach mógłbym bezproblemowo jeździć Dacią Duster. Isuzu w warunkach leśno-polnych wytrzymało parę miesięcy i się zapaliło. Nie spłonęło doszczętnie, ale na tyle "solidnie", by koszt napraw wyceniono na 58 tys. zł. Diler wyjaśnił później panu Jackowi: to pańska wina.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu