Samoobsługowe myjnie bezdotykowe biją rekordy popularności. "Wyrastają" w nowych lokalizacjach jak grzyby po deszczu. Zarówno w dużych miastach, jak i małych miejscowościach. Z takich punktów korzystamy szczególnie chętnie, gdy robi się ciepło. Właśnie rozpoczął się sezon. Niestety wiele osób nie jest zadowolona z efektów, bo popełnia klasyczny błąd, nie osuszając dokładnie samochodu. Każdy kierowca, który samodzielnie myje samochód, nieważne czy robi to regularnie, czy od święta, powinien zaopatrzyć się w specjalny ręcznik.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego myjnie bezdotykowe wypierają automatyczne?
Myjka ciśnieniowa na ogólnodostępnej stacji to chyba najlepszy sposób na umycie samochodu bez negatywnego wpływu na lakier. W dodatku nie pobrudzisz sobie podjazdu pod domem i nie ryzykujesz mandatu za zanieczyszczanie środowiska (warto znać regulamin gminy). Tzw. automaty są droższe, a ich szczotki rysują lakier. Nawet te najnowocześniejsze, delikatne myjnie automatyczne nie są w pełni bezpieczne, ponieważ lakiery samochodów też nie są już tak twarde jak kiedyś. Co jakiś czas można z nich skorzystać, np. do umycia podwozia (wyższe programy mają tę funkcję), jednak regularne mycie auta na "automacie" spowoduje, że karoseria straci dawny blask, bo na lakierze powstaną tysiące mikrorys.
Myjnia bezdotykowaTaniaKitura / Shutterstock
Oczywiście nie wszystkie zabrudzenia da się usunąć samą wodą pod ciśnieniem. Bez fizycznego kontaktu z nadwoziem trudno porządnie umyć całe auto. Warto mieć przy sobie miękką gąbkę lub szczotkę samochodową, by domyć trudno dostępne miejsca po spłukaniu karoserii z większych zabrudzeń. Choć niektóre myjnie oferują szczotki, własny sprzęt to zawsze większa pewność, że nie porysujemy lakieru.
Dlaczego po umyciu samochodu powstają zacieki?
Skorzystanie z myjni bezdotykowej traci jednak sens, gdy na karoserii umytego samochodu powstają nieestetyczne, białe zacieki. Może się tak stać, nawet gdy opłuczesz nadwozie wodą zdemineralizowaną z nabłyszczaczem (jest taki program). Ryzyko i tak istnieje, a w dodatku wiele osób z niego nie korzysta, tylko spłukując auto po zasadniczym myciu.
Ręcznik z mikrofibry do osuszania samochoduŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski
Jeśli pozostawisz samochód do wyschnięcia, efekt będzie daleki od oczekiwanego, a cały wysiłek może iść na marne. To dlatego, że wysychająca woda pozostawia wapienne ślady, a do mokrej powierzchni łatwo przykleja się kurz. Szybki przejazd w celu osuszenia nadwozia na niewiele się zda.
Podobny problem występuje również po myjni automatycznej, ponieważ suszarka nie pozbędzie się wody ze wszystkich zakamarków samochodu, a resztki wody wypływaną później podczas jazdy lub otwierania drzwi czy klapy bagażnika.
Ręcznik z mikrofibry do osuszania samochoduŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski
Czy warto kupić ręcznik samochodowy?
Tak, miękki ręcznik załatwi sprawę i zapomnisz o problemie brzydkich plam na karoserii samochodu. Nie może to być jednak zwykły, domowy ręcznik, tylko specjalny ręcznik samochodowy z mikrofibry. Nie zamierzam reklamować konkretnego producenta, chodzi o typ ręcznika. Musi być delikatny, chłonny i duży. To ważne, bo liczy się czas, gdy temperatura powietrza jest wysoka.
Ceny takich ręczników to kilkadziesiąt złotych (zależy od aktualnej promocji). Mają one skręcone włókna, które szybko pochłaniają wodę. Wystarczy raz przeciągnąć po mokrej powierzchni, by auto było suche. Gładka strona ręcznika sprawdza się do osuszania szyb. Po użyciu czuć, że ręcznik przyjął sporo wody, bo jest wyraźnie cięższy (szybko schnie).
Jakiej wielkości ręcznik wybrać To zależy od konkretnego modelu — im większy samochód, tym też ręcznik powinien być większy. Mój ma 90x60 cm i w zupełności wystarcza do osuszenia kompaktowego crossovera czy SUV-a klasy średniej. Polecam spróbować.
Ręcznik z mikrofibry do osuszania samochoduŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski