CENY PALIW
Pb95Pb98ONLPG
Najtaniej4.374.624.231.96
Średnio4.694.844.502.12
Najdrożej5.095.174.892.38

Napływają zalane samochody!

17 cze 16 13:08
Udostępnij
0
Skomentuj

Pierwsze samochody, które zostały zalane podczas niedawnych powodzi we Francji i w Niemczech, już trafiły do Polski, kolejne pojawią się wkrótce. Handlarze wiedzą, że muszą jak najszybciej się ich pozbyć

Te sztuki, które nie były ubezpieczone, bierzemy od ręki, i to za grosze. Jak właściciel słyszy w warsztacie, ile by kosztowało doprowadzenie takiego topielca do stanu używalności, to cieszy się, że cokolwiek chcemy zapłacić. Zresztą tam nikt tego nie chce naprawiać. Za kilka tygodni pojawią się ciekawsze sztuki, czyli młode auta, które miały autocasco.

Trzeba zaczekać, aż rzeczoznawcy spiszą je na straty – nieoficjalnie opowiada handlarz specjalizujący się w ściąganiu aut z Europy Zachodniej. Oficjalnie żaden sprzedawca aut używanych nie przyzna się do tego, że bierze takie pojazdy na plac. Dlaczego? Bo z reguły nadają się one już tylko na złom!

Zarobek na samochodach popowodziowych jest świetny. Można je bardzo tanio kupić, trafiają się młode egzemplarze z niewielkimi przebiegami, bezwypadkowe, z kompletną historią serwisową – czyli takie, które normalnie nie trafiłyby na rynek wtórny, gdyby nie to, że zostały zalane.

A że w ciągu trwających przez ostatnie tygodnie powodzi, m.in. w Niemczech i Francji, zalanych mogło być nawet kilka tys. pojazdów, „okazyjnych” ofert na razie nie zabraknie. Znaczna część z nich może trafić na nasz rynek.

W przypadku aut popowodziowych liczy się czas – im szybciej uda się je choćby prowizorycznie usprawnić i wcisnąć nieświadomym nabywcom, tym dla handlarza lepiej. Wiele usterek i problemów ujawnia się dopiero po kilku tygodniach lub nawet miesiącach od zalania, nawet jeśli auto wydaje się już od dawna suche. Dlatego, jeśli w najbliższym czasie traficie na świeżo sprowadzony samochód w okazyjnej cenie, sprawdźcie go bardzo dokładnie, być może to właśnie taki „topielec”.

Jak znaleźć ślady podtopienia auta?

Popowodziowe samochody, zanim trafią do komisów, są przez handlarzy czyszczone. Bez tego nie ma najmniejszych szans na to, żeby znalazł się na nie jakikolwiek chętny. Warto sobie uświadomić, że podczas powodzi to, co płynie ulicami, to nie czysta woda, tylko breja, będąca mieszaniną szlamu, błota, fekaliów, nawozów wypłukanych z pól. Auta z reguły mają z nią kontakt dłużej – zwykle są zabierane z zalanych miejsc dopiero wtedy, gdy opadnie woda, ich właściciele uzyskują do nich dostęp dopiero po dłuższym czasie, zwykle zresztą mają wtedy poważniejsze problemy niż suszenie auta.

Smród nie do usunięcia

Nawet jeśli woda z auta spłynie, pozostały we wnętrzu osad zacznie gnić – smród jest potworny, a wszystkie elementy pokrywa brudny osad. Żeby go usunąć, plastiki się myje, tapicerkę i dywaniki trzeba starannie uprać, ale tak naprawdę w głębi materiału i tak zawsze zostaną jakieś resztki rozkładających się pozostałości.

Doraźnie można to ukryć przez ozonowanie wnętrza lub aplikację kilku preparatów do odkażania klimatyzacji, a później zawieszenie w aucie baterii drzewek zapachowych. Smród wcześniej czy później zwykle jednak wraca. Nie to jest jednak największym problemem takich aut – kłopoty sprawia przede wszystkim elektronika, a tej w nowych modelach jest przecież coraz więcej.

Jej usterki są jednak bardzo podstępne. Zdarzyło się wam kiedyś utopić telefon komórkowy? Często po osuszeniu urządzenie działa, ale po jakimś czasie zaczyna sprawiać problemy – zawiesza się, wyłącza bez powodu, przestają działać przyciski, mikrofon czy głośnik. To efekt postępującej korozji styków i ścieżek oraz pojawiających się mikrozwarć. Podobnie dzieje się z zalaną elektroniką w aucie.

W nowoczesnym samochodzie znajduje się nawet kilkadziesiąt różnych sterowników elektronicznych, które nie znoszą kontaktu z wodą! Do tego dochodzą setki złącz i styków oraz dziesiątki przekaźników, których korozja może zakłócić pracę innych podzespołów. Wiele z tych elementów jest tak zbudowanych, że nie sposób się do nich dostać, żeby je wysuszyć i zakonserwować. Nowoczesnego auta, które spędziło kilka dni pod wodą, nie da się gruntownie osuszyć i nie wierzcie nikomu, kto twierdzi, że jest inaczej. Kontakt z wodą może poważnie zaszkodzić również mechanice.

Brud i wilgoć mogą dostać się do wnętrza silnika, do hamulców, łożysk piast, a przez otwory odpowietrzające – nawet do skrzyni biegów czy też do mostów napędowych.

Im głębiej, tym mniejsze szanse na ratunek

Jeśli zwykły, „cywilny” samochód był przez dłuższy czas zanurzony do wysokości ok. połowy koła, szkody powinno dać się naprawić przy rozsądnym nakładzie środków – trzeba sprawdzić, czy szlam i woda nie dostały się pod osłony gumowe zacisków hamulcowych i przegubów półosi, wyczyścić od środka hamulce bębnowe, zakonserwować czujniki ABS-u i wtyczki ich przewodów. Należy też sprawdzić, czy w dolocie powietrza do silnika nie pozostały brud i wilgoć. Po jakimś czasie mogą dać o sobie znać np. sondy lambda, czujniki filtrów DPF czy łożyska piast.

Jeśli woda sięgała wyżej i została zalana podłoga auta, straty będą znacznie większe. Trzeba nie tylko uprać i osuszyć tapicerkę, lecz także liczyć się z tym, że woda dostała się do złącz instalacji elektrycznej i elektroniki, ucierpiał nisko zamontowany osprzęt silnika (alternator, rozrusznik), w progach i profilach zamkniętych zalega wilgotny szlam. Należy wymienić olej w silniku, skrzyni, mostach i maglownicy.

Naprawa jest możliwa, ale droga i czasochłonna. Jeśli woda doszła do wysokości szyb, auto zwykle nie nadaje się do naprawy.

Naszym zdaniem - takie auta trzeba omijać z daleka

Co z tego, że auto jest bezwypadkowe, że ma mały przebieg i historię serwisową – jeśli było zalane, nie warto się nim interesować. Uważajcie szczególnie na: zaparowane szyby, ślady intensywnego prania tapicerki, białawy lub zielonkawy osad w trudno dostępnych zakamarkach (pod dywanikami, za plastikowymi osłonami), zaparowane zegary i lampy, maskowany odświeżaczami smród stęchlizny oraz powierzchowną korozję.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.
Czy boisz się zalania auta?
Tak

83 %

Nie

17 %

Tak
Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 
No photo









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (268)

No photo
No photo ~Anty Użytkownik anonimowy
~Anty :
No photo ~Anty Użytkownik anonimowy
Każdy komis powinien być sprawdzany przez grupę rzeczoznawców, tak jak są kontrolowane stacje benzynowe czy gastronomia przez sanepid. Tylko, w przypadku wykrycia, choć jednego "lewego" samochodu na placu. Komis powinien być natychmiast zamknięty, komisant - długoletnia odsiadka i przepadek mienia w całości. Tylko wtedy można było by oczekiwać od komisów choć MINIMUM uczciwości.
18 cze 16 22:13 | ocena: 92%
Liczba głosów:430
92%
8%
| odpowiedzi: 44
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Pekr-a Użytkownik anonimowy
~Pekr-a :
No photo ~Pekr-a Użytkownik anonimowy
Przeżyłam to w 2009r. Wylała niewielka rzeczka w pobliżu miejsca garażowania mojego Citroena-Saxo. Został zalany do wysokości połowy szyb, a gdy woda opadła wszędzie był brunatny szlam. PZU wypłacił mi, z AC 2200 z /samochód był 12-to letni/ a za 2000 kupił go gość ,który rozebrał go na detale, wyczyścił, dokupił to co trzeba i złożył ponownie. Jego żona jeżdziła tym samochodem jeszcze trzy lata Gdy z nim rozmawiałam stwierdził, że opłacało się tylko i wyłącznie dlatego, że robił przy nim sam z pomocą brata i dla siebie. Żaden uczciwy mechanik by się takiej roboty nie podjął.
20 cze 16 16:12 | ocena: 96%
Liczba głosów:153
96%
4%
| odpowiedzi: 12
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~plusik36 Użytkownik anonimowy
~plusik36
No photo ~plusik36 Użytkownik anonimowy
do ~tak to jest:
No photo ~tak to jest Użytkownik anonimowy
20 cze 16 20:14 użytkownik ~tak to jest napisał
Przecież komis jak sama nazwa wskazuje przyjmuje auto od klienta i nie ma obowiązku jego szczegółowego sprawdzania!
I tu sie mylisz właśnie ma obowiazek sprawdzenia. Poczytaj lepiej przepisy o obrocie komisowym. Inaczej zawsze będą oszuści którzy na tym żerują. tak samo jak mamy niedouczona policję która nie wie co należy do jej obowiazku.m Ale mysle że za rok zmieni sie sytuacja gdy bedzie kolejny program typu Emil łowca. Gdy zaczynał walkę to straż miejska wiejska traktowała go jak śmiecia i to co oni uważali to było prawem. Efekt juz nie maja fotoradarów.A i w samej końcówce mówili ludzkim głosem
21 cze 16 00:17 | ocena: 100%
Liczba głosów:19
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Adi Użytkownik anonimowy
~Adi
No photo ~Adi Użytkownik anonimowy
do ~Anty:
No photo ~Anty Użytkownik anonimowy
18 cze 16 22:13 użytkownik ~Anty napisał
Każdy komis powinien być sprawdzany przez grupę rzeczoznawców, tak jak są kontrolowane stacje benzynowe czy gastronomia przez sanepid. Tylko, w przypadku wykrycia, choć jednego "lewego" samochodu na placu. Komis powinien być natychmiast zamknięty, komisan
zgadzam się tylko że z drugiej strony ludzie sami chcą być oszukiwani, sprzedałam nie jeden samochód w życiu,i sprzedawłem je długo bo i cena wyższą ale dawałem gwarancje na stan, no ale co z tego jak na 1 moje ogłoszenie było 9 "IGIEŁEK" o 20% tańszych, niebitych po niemcu który płakał jak sprzedawał :) i te szły szybciej... ostatnio sprzedawałem motocykl..polskii salon historia pełna..no a pan" ale na allegro tyle tańszych" ..:)no i oczywiscie pan pojechał do mirka bo on opuści mu 500 stów w górę, ja więcej jak 50 nie oferowałem.
20 cze 16 14:53 | ocena: 80%
Liczba głosów:71
80%
20%
| odpowiedzi: 20
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~arek Użytkownik anonimowy
~arek
No photo ~arek Użytkownik anonimowy
do ~df:
No photo ~df Użytkownik anonimowy
20 cze 16 20:33 użytkownik ~df napisał
nie pieprz, nikt nie chce być oszukiwany. jak kupujesz mieszkanie to też wolisz zapłacić 250 tyś niż 300 tyś za podobną lokalizację i ten sam metraż. kupując tańsze nie czekasz aż sufit spadnie na łeb, tak jest ze wszystkim, również z samochodami. drakońs
Jak to nie lubią być oszukiwani? Spróbuj sprzedać samochód który ma uczciwy przebieg 320 tys. Nie da się mimo że stan super. Wystarczy skręcić do 180 i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki telefony się urywają. Trzeba być kretynem żeby wierzyć że 10 letni samochód klasy Audi A6, Mazdy 6 czy BMW E90 ma nabite tylko 15 tys. km rocznie. Są to samochody służące do pokonywania wielu kilometrów dziennie po autostradach i spokojnie można przyjmować przebiegi rzędu 25-30 tys. rocznie.
21 cze 16 07:49 | ocena: 90%
Liczba głosów:31
90%
10%
| odpowiedzi: 6
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Pikor Użytkownik anonimowy
~Pikor :
No photo ~Pikor Użytkownik anonimowy
Jak bardzo lubię Auto Świat, tak odkąd zacząłem zwracać na to uwagę trochę mnie to irytuje. O co chodzi? Powodzie były we Francji i Niemczech, podczas gdy zarówno na okładce numeru z tym tekstem, jak i przy samym tekście (jak i tutaj) samochody są wyłącznie francuskiej produkcji. Uznałbym to za przypadek (w końcu we Francji jest dużo francuskich aut), ale to powtarza się przy wielu tekstach już nie wspominając o okładkach, gdzie zupełnie nowa premiera Alfy/Peugeota/Kii czy czegokolwiek innego prawie nigdy nie trafia na główne zdjęcie, nawet jeśli jest głośna i ważna, bo lepiej tam umieścić kolejny koncept niemalże identycznego Audi bądź BMW. Co najlepsze - w tekście nieraz zabraknie słowa o tym, że jest to tylko wizja grafików gazety.

Macie fajne teksty, redaktor Szypulski i Rybicki robią też fajną serię z Autami bez ściemy na YT, ale moglibyście to trochę zmienić.
18 cze 16 23:25 | ocena: 87%
Liczba głosów:102
87%
13%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jur Użytkownik anonimowy
~jur :
No photo ~jur Użytkownik anonimowy
Można by pomyśleć , że tylko francuskie auta zalewa woda. Tak jak przez parę lat najlepsze silniki to 1.4 FSi niemieckie. Takie informacje
można wyczytać w onecie. To sa świadome i głęboko przemyślane informację które maja urobić polskiego czytelnika w przekonaniu
, ze wszystko co niemieckie jest najlepsze ale nie najtańsze. Tak przez kilkanaście lat tendencyjnej informacji urobi nas w przekonaniu
o wyższości produktu niemieckiego . Widać to gołym okiem . Co z raportem niemieckim na temat usterkowości samochodów , ewidentne
kłamstwa , co z plebiscytem na najlepszy silnik to chyba wszyscy wiemy oszustwo i co nic ani słowa przeprosin , sprostowania.
20 cze 16 18:34 | ocena: 88%
Liczba głosów:74
88%
12%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~reallife Użytkownik anonimowy
~reallife :
No photo ~reallife Użytkownik anonimowy
jaki adekwatny tutuł :) Napływają :) Raczej nadpływają ;)
A serio - to bylo do przewidzenia ale akurat samochod popowodziowy łatwo rozpoznac . Ma rybe na klapie bagaznika ;)
Serio zas mowiac - naprawde nie trudno poznać ze kupujemy "amfibię" - wystarczy nieco uwagi przy zakupie ponieważ sprzedawcy picują autko na szybko i pozostaje wiele sladów jednoznacznie swiadczacych o przeszłosci auta .
20 cze 16 14:27 | ocena: 96%
Liczba głosów:72
96%
4%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Jacek Użytkownik anonimowy
~Jacek :
No photo ~Jacek Użytkownik anonimowy
Bardzo stronniczy artykuł.
Ja rozumiem, że zakup używanego samochodu wiąże się z ryzykiem ale po przeczytaniu tego artykułu można mieć wniosek jeden: jeśli zakup to tylko nowego w salonie. Panowie redaktorzy chyba się zagalopowali. Nie wszyscy sprzedawcy aut używanych to krętacze. Czy handlarzem (w ogóle to trochę smutne określenie) można nazwać również dealera, który oprócz aut nowych sprzedaje również auta używane?
Na szczęście świadomość ludzi jest o wiele większa w zakresie praw konsumenta.
21 cze 16 10:15 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
83%
17%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~max Użytkownik anonimowy
~max :
No photo ~max Użytkownik anonimowy
Czy sprzedawanie takich aut jako sprawne nie jest oszustwem ? . Jest , napewno a skoro tak , to gdzie jest panstwo ktore winno hronic obywatela przed oszustami ? . To nie jeden problem z jakim sie borykamy . Panstwo dzisiaj chroni tylko bogatych i na nich skierowana jest cala uwaga . Nikt nie poniesie konsekwencji za sprzedaz przecietnemu obywatelowi takiego auta ale gdyby kupil go np. posel , czy ksiadz to caly aparat sprawiedliwosci i sciagania stanie na wysokosci zadania i ukarze oszusta ..............chyba ze bedzie nim wspomniany posel lub ksiadz ! .
21 cze 16 13:37 | ocena: 81%
Liczba głosów:16
81%
19%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej
Foto: Crystal Pictures / newspix.pl

Napływają zalane samochody!

Pierwsze samochody, które zostały zalane podczas niedawnych powodzi we Francji i w Niemczech, już trafiły do Polski, kolejne pojawią się wkrótce. Handlarze wiedzą, że muszą jak najszybciej się ich pozbyć.

Napływają zalane samochody! (slajd 1 z 8)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: Archiwum / Auto Świat

Reklamy
Koniec bloku reklamowego