W większości aut średnia grubość fabrycznego lakieru na poszyciach zewnętrznych wynosi od 90 do 150 mikronów, czyli od 0,09 do 0,15 mm, ale... nie ma na to żadnej normy ani reguły. Wyższe wartości świadczą (zazwyczaj) o tym, że elementy te były ponownie lakierowane, a odczyty wyraźnie powyżej 300 mikronów wskazują, że znajduje się na nich też warstwa szpachli.

Lakierowany błotnik czy maska to jednak ani tragedia, ani powód, żeby od razu skreślić dany egzemplarz. Te elementy łatwo można uszkodzić nawet podczas drobnych stłuczek parkingowych, a maski bywają ponownie lakierowane z powodu odprysków, które powstają w wyniku szybkiej jazdy po autostradach. Jeśli błotnik lub maska były naprawiane, warto sprawdzić, jak głęboko sięgały uszkodzenia.

Czy warto używać miernika grubości lakieru?

Ponad wszelką wątpliwość – miernik grubości lakieru to bardzo przydatne urządzenie. Trzeba się jednak nauczyć odpowiednio go używać i właściwie interpretować jego wskazania. Przede wszystkim – nie każde auto, które nosi ślady napraw lakieru, należy z góry skreślać.

W komisach tylko nieliczne samochody są naprawdę „dziewicze”. Często bywa tak, że to właśnie wyjątkowo zadbane egzemplarze mają ponownie lakierowane elementy, bo pedantyczny właściciel nie chciał jeździć z odpryskami na masce (typowa przypadłość w autach z Niemiec, gdyż często jeździ się tam nimi po autostradach z dużymi prędkościami) lub rysami po szkodach parkingowych. Podwójna warstwa lakieru – jeśli został właściwie położony, ma dobrze dobrany odcień, nie odpryskuje – jeszcze nie dyskwalifikuje samochodu.

Z drugiej strony to, że podczas pobieżnych pomiarów okazuje się, że lakier ma fabryczną grubość, nie znaczy wcale, że samochód nie był poważnie naprawiany. Handlarze i pracujący dla nich blacharze oraz lakiernicy doskonale wiedzą, że w przypadku droższych aut klienci mogą w trakcie oględzin używać mierników grubości lakieru. Na wszystko są sposoby! Zamiast szpachlować poszczególne elementy można wymienić np. całą „ćwiartkę” karoserii, zamontować nowe drzwi i błotniki, a po lakierowaniu – polerować je tak długo, aż będą miały odpowiednią grubość powłok.

Trzeba być naprawdę czujnym i mierzyć również w zakamarkach – pod maską, w bagażnikach, na słupkach, w okolicach progów. Jaki miernik wybrać? Do amatorskiego użytku, np. do okazjonalnych oględzin używanych aut, powinno wystarczyć urządzenie z niższej półki cenowej (od ok. 120 zł), nawet takie, które nie pokazuje dokładnego wyniku pomiaru, lecz jedynie określony zakres grubości powłoki – od standardowej, przez podwójny lakier, aż po warstwę szpachli.

Tańsze mierniki nie zapewniają jednak ani precyzji pomiarów, ani ich powtarzalności. Niedrogie mierniki z reguły nie radzą też sobie z pomiarem grubości lakieru na elementach ze stopów lekkich – to spory problem, bo w wielu nowych autach błotniki i klapy wykonuje się właśnie z aluminium. Za mierniki ze średniej półki trzeba zwykle zapłacić 500-800 zł, a ceny profesjonalnego sprzętu zaczynają się od ok. 1000 zł.

W galerii znajdziecie szczegóły dotyczące pomiarów poszczególnych elementów nadwozia.