• Zjedzenie niewielkiej ilości słodyczy z alkoholem może wywołać reakcję policyjnego alkomatu, ale w praktyce ryzyko mija już po kilku minutach po kontakcie z tak małą ilością alkoholu
  • Poprawne użycie alkomatu eliminuje ryzyko niesłusznego oskarżenia kierowcy o niedozwolone stężenie alkoholu we krwi spowodowane zjedzeniem ciastka czy cukierka z alkoholem
  • Aby osiągnąć niedozwolony za kierownicą poziom alkoholu we krwi poprzez zjedzenie popularnych batoników z alkoholem, trzeba zjeść ich dość dużo, a jaka jest niebezpieczna ilość takich słodyczy, można dość łatwo obliczyć
  • Więcej takich analiz znajdziesz na stronie głównej Onetu

Jeśli ktoś twierdzi, że osiągnął stężenie alkoholu we krwi na poziomie 0,8 promila po zjedzeniu słodyczy z alkoholem (kierowanie samochodem w takim stanie jest przestępstwem zagrożonym kara 2 lat więzienia), to najczęściej nie mówi całej prawdy, ewentualnie zajadał się tymi słodyczami w ilościach naprawdę niebezpiecznych dla zdrowia – i to wcale nie z powodu alkoholu, jaki w sobie miały. Jednocześnie – przy odrobinie pecha – nawet jeden zjedzony za kierownicą batonik może narazić nas na kłopoty i konieczność tłumaczeń przed policjantem. Są to jednak – warto to podkreślić – tego rodzaju kłopoty, które na wyjaśnieniach z reguły się kończą. No, chyba że... oprócz słodyczy z alkoholem było coś jeszcze.

Alkohol resztkowy, czyli kierowca trzeźwy, a wynik badania dodatni

Jeśli weźmiemy do ust odrobinę alkoholu etylowego w dowolnej formie ­– może być to np. środek do dezynfekcji jamy ustnej, batonik zawierający alkohol lub nawet piwo formalnie bezalkoholowe, ale zawierające minimalną ilość tej substancji, to zbadani alkomatem "bezpośrednio po" możemy wydmuchać całkiem solidny wynik – np. 0,8 promila alkoholu, może to być zresztą więcej, choćby i półtora promila. Czy to oznacza, że po zjedzeniu batonika z alkoholem, np. popularnego "pawełka", jesteśmy pijani jak po dwóch-trzech piwach? Oczywiście nie! Tak samo nie jesteśmy pijani po płukaniu zębów środkiem dezynfekcyjnym i mamy prawo od razu wsiąść za kierownicę. Musimy jednak wiedzieć, że jeśli zdarzy się pech i chwilę po zjedzeniu tego batonika (czy chwilę po płukaniu ust) pozwolimy się zbadać na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu, to będą z tego kłopoty.

Zjadłeś cukierka z alkoholem? Nie dmuchaj w alkomat!

Instrukcja obsługi każdego (każdego bez wyjątku!) alkotestera badającego zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu mówi, że miarodajny wynik testu jest możliwy dopiero po 15 minutach od ostatniego kontaktu z alkoholem. Wcześniej wynik może być zawyżony za sprawą resztek alkoholu zalegających w ustach, może być zawyżony na tyle, że dmuchnięcie w alkomat spowoduje uszkodzenie go albo "skończy się skala". W takiej sytuacji wystarczy przed dmuchnięciem powiedzieć: przepraszam, właśnie zjadłem cukierka z alkoholem (płukałem usta itp.) i musimy poczekać kilka minut z badaniem. Po kwadransie (w praktyce zazwyczaj już po ok. 5 minutach od kontaktu z alkoholem) wynik badania będzie prawidłowy i – jeśli to faktycznie batonik, czekoladowa baryłka z likierem albo nawet dwie lub trzy baryłki – wynik będzie miarodajny i wyniesie: "zero".

Czy policjant musi się zgodzić na te kilka minut czekania? Nie, ale nie może też zmusić nas do dmuchnięcia, byłoby to zresztą wbrew instrukcji urządzenia. Więc albo jedziemy na badanie krwi (wynik to niemal na pewno "zero"), albo czekamy – zwykle dla obu stron ta druga opcja jest najlepszym wyjściem.

Batonik z alkoholem: dmuchnąłeś za szybko i co teraz?

Jeśli niewinny kierowca "wydmuchał" niedozwolony wynik, bo nie był świadomy działania zjedzonej przed chwilą czekoladki z alkoholem, to też jeszcze nie tragedia. Wystarczy powiedzieć o tym policjantowi i zażądać powtórnego badania po kilku minutach. Na to policjant musi się zgodzić – na miejscu albo po przewiezieniu na komendę. Jeśli drugie i kolejne badanie da wynik: "zero" (a po cukierku tak będzie na pewno), to jesteśmy "czyści". Zresztą, tak czy inaczej, po pierwszym pozytywnym wyniku "dmuchania" badanie trzeba powtórzyć, aby stwierdzić, czy poziom alkoholu w wydychanym powietrzu jest stabilny i czy np. nie rośnie. Jeśli zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu szybko rośnie lub spada, to trzeba wynik powtórzyć jeszcze raz i ewentualnie jeszcze raz… Trzeba być zupełnie nieświadomym sytuacji i trafić na bardzo niekompetentnego funkcjonariusza, aby zostać niewinnie oskarżonym o kierowanie po pijanemu, jeśli jedyną naszą przewiną był cukierek z alkoholem.

Reasumując: jest bardzo mało prawdopodobne, że szef ZDM z Łukowa miał kontakt z alkoholem jedynie w formie słodyczy! No, chyba że tych słodyczy było dużo. Bardzo dużo.

Sprawdź, czy możesz prowadzić!

Istnieje naukowo opracowany przez szwedzkiego naukowca chemika Erica Widmarka wzór na aktualne stężenie alkoholu we krwi. Z ostrożności należy stwierdzić, że nie zapewnia on stuprocentowej dokładności, ponieważ tolerancja człowieka na alkohol i zdolność do jego metabolizmu są osobniczo zmienne, niemniej to chyba najlepszy sposób na teoretyczne określenie swoich "zdolności". Wzór wydaje się skomplikowany, ale tak naprawdę jest na tyle prosty, że korzystając z kalkulatora, można go wykorzystać nawet w stanie dość głębokiego upojenia (oczywiście nie gwarantujemy, że nie pomylicie się – robicie to na własną odpowiedzialność!).

Stężenie alkoholu, prom. we krwi = [{(0,806 x LK x 1.2)/(WK x M)} – (SM x CzP)] x 10

Gdzie:

  • 0,806 to stała zawartość wody we krwi (80,6 proc.)
  • LK – liczba "kolejek" zawierających po 10 gramów czystego alkoholu etylowego
  • WK – zawartość wody w ciele człowieka (0,58 dla mężczyzn i 0,49 dla kobiet)
  • M – masa ciała
  • SM – to stała metabolizmu alkoholu (0,015 dla mężczyzn i 0,017 dla kobiet)
  • CzP – czas picia w godzinach

Przykład: pół litra 40-procentowej wódki zawiera 200 ml alkoholu, co przekłada się na 160 gramów tej substancji – czyli 16 "kolejek". Pół litra piwa o mocy 5 proc. zawiera 20 gramów czystego alkoholu etylowego – czyli dwie "kolejki". Łatwo obliczyć, że mężczyzna o masie 80 kg po dwóch 5-procentowych piwach wypitych szybko, czyli w ok. godzinę, osiąga stężenie alkoholu we krwi na poziomie prawie 0,7 promila.

Prom. = [{(0,806 x 4 x 1.2) / (0,58 x 80)} – (0,015x1)] x 10 = [(3,87 / 46,4) = [(3,87 / 46,4) – 0,015] x 10 = (0,0834 – 0,015) x 10 = 0,068405 x 10 = 0,684 prom.

Ile można zjeść słodyczy z alkoholem?

W przypadku słodyczy produkowanych przemysłowo możemy przewidzieć dość dokładnie, jaka ilość może doprowadzić do stabilnego, niedozwolonego za kierownicą stężenia alkoholu we krwi, ponieważ podana jest ilość alkoholu, jaki zawierają. Weźmy popularny batonik alkoholowy Pawelek. Jeśli założymy, że ten batonik ma 45 gramów, a zawartość czystego alkoholu w batoniku to 2,1 proc. (czyli 0,945 g czystego etanolu na batonik), osoba zjada batoniki na pusty żołądek, batoniki jedzone są szybko (w ciągu kilku minut) i pomiar następuje po 30 minutach od zjedzenia ostatniego batonika, mężczyzna o masie ciała 85 kg osiąga stan po spożyciu alkoholu (pow. 0,2 prom.) po zjedzeniu 12,7 batonika (0,57 kg), a kobieta o masie ciała 65 kg osiąga „nielegalny” stan po zjedzeniu 6,7 batonika (o,34 kg).

Ponad pół kilograma batoników (ponad 30 dkg w przypadku kobiet) – i dopiero osiągamy 0,2 promila, wchodzimy na poziom wykroczenia! Do poziomu przestępstwa (ponad 0,5 promila – jeśli kierujemy autem) czy wręcz do osiągnięcia stężenia na poziomie 0,8 promila jest jeszcze bardzo daleko!

Wniosek jest dość prosty: nie można upić się za pomocą "pawełka" z alkoholem!

Oczywiście, ręcznie robione ciasto może mieć więcej alkoholu, ale znów: zdrowy mężczyzna, aby osiągnąć poziom 0,8 promila, musiałby wypić nieco ponad dwie kolejki wódki. Dwa solidne kieliszki wódki w ciastku? Niemożliwe! No… prawie niemożliwe.

Ładowanie formularza...