Wypadki spowodowane sytuacją, gdy kierowca samochodu osobowego postanawia nie przepuścić autobusu, zdarzają się bardzo często. Nic więc dziwnego, że w większości przypadków to kierowcy wspomnianego środka komunikacji miejskiej mają pierwszeństwo. Są jednak dwa wyjątki od tej reguły, o których warto wiedzieć.

Przeczytaj także: Pilne: W wypadku polskiego autobusu w Chorwacji zginęło 11 osób. "To obcokrajowcy"

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:

Kiedy autobus nie ma pierwszeństwa?

Oto dwie sytuacje, kiedy autobus nie ma pierwszeństwa (w terenie zabudowanym).

Pierwszy jeśli jedziemy bardzo szybko, a autobus, zmusiłby nas do gwałtownego zahamowania. To mogłoby spowodować wypadek. W tej sytuacji nie mamy obowiązku wpuszczać przed siebie autobusu, nawet jeśli ten sygnalizuje, że chce opuścić zatoczkę. Kierowca autobusu nie może także rozpocząć manewru.

Drugi gdy jesteśmy bardzo blisko autobusu, np. jeśli jesteśmy z nim zrównani, albo jesteśmy tuż za nim. Nie bylibyśmy wtedy w stanie wpuścić pojazdu na drogę. Kierujący tym środkiem transportu powinien poczekać na moment, kiedy między nim a samochodem z tyłu będzie odpowiednia odległość, aby włączyć się do ruchu.

Warto wiedzieć, że nie mamy też obowiązku wpuszczania autobusu, jeśli ten nie zasygnalizował chęci włączenia się do ruchu z przystanku autobusowego (czyli po prostu nie włączył kierunkowskazu).

Jeśli nie wpuścimy autobusu, a sytuacja zauważona zostanie przez policję, po zatrzymaniu nas może być nam trudno przedstawić zdarzenie na naszą korzyść. Niestety kierowcy często traktują jako wymówkę rzekomą zbyt "dużą prędkość", przez którą nie byli w stanie wpuścić przed siebie autobusu. Jeśli funkcjonariusz uzna, że dystans i prędkość były odpowiednie, co oznacza, że popełniliśmy wykroczenie, to wlepi nam mandat.

Widełki zaczynają się już od 20 zł, jednak kończą na... 3 tys. zł. Warto to wziąć pod uwagę i każdorazowo przemyśleć decyzję o nieuznaniu pierwszeństwa środka komunikacji miejskiej, choć oczywiście zwykle mamy na to niewiele czasu.

Materiał opracowano na podst. Kodeksu wykroczeń (art. 97) i ustawy Prawo o ruchu drogowym (art. 18).

Źródło: moto.pl