Raport półroczny przedsiębiorstwa może być czymś więcej niż nudnym zestawieniem liczb. Może na przykład działać jak środek uspokajający. W przypadku Boscha właśnie tak ma być. To pierwsze wyniki, które największy na świecie dostawca dla przemysłu motoryzacyjnego przedstawia po nagłej zmianie prezesa latem. Jest to również pierwszy raz w najnowszej historii firmy, kiedy Bosch publikuje bilans półroczny. Koncern, znajdujący się w rękach fundacji działającej na rzecz dobra publicznego, dotychczas tylko raz w roku raczył ujawniać swoje wyniki finansowe. Dlaczego teraz to zrobił i co z tego bilansu wynika?
Przez wiele lat koncern właściwie nie musiał się z niczego tłumaczyć. Bosch rozwijał się wraz z odnoszącymi sukcesy niemieckimi koncernami samochodowymi i napędzał ważne przełomy technologiczne, takie jak system ABS. Był kluczowym elementem przysłowiowej "przewagi dzięki technice". Jednocześnie kwitła działalność związana z wyposażaniem fabryk na całym świecie. W segmencie urządzeń gospodarstwa domowego Bosch ugruntował swoją pozycję jako konkurent Miele. Majsterkowiczów koncern przekonał własnym systemem akumulatorowym do elektronarzędzi. Z kolei napędy do rowerów elektrycznych ze Stuttgartu wyznaczały nowe standardy. Czasy stały się jednak trudniejsze.
Bosch znajduje się pod silną presją niemal we wszystkich obszarach działalności. Pod koniec czerwca prezes koncernu Stefan Hartung musiał odejść z dnia na dzień po czterech i pół roku sprawowania funkcji, mimo że niedługo wcześniej przedłużono z nim umowę. Oficjalnie pochodzący z Dortmundu menedżer opuścił przedsiębiorstwo na własną prośbę. Zaledwie kilka dni wcześniej okazało się jednak, że nie powiódł się ważny, prestiżowy projekt. Bosch połączył siły z Volkswagenem, aby opracować własne rozwiązanie dotyczące autonomicznej jazdy.
Gdyby projekt się powiódł, byłby ważnym sygnałem. Bosch mógłby ponownie zaznaczyć swoją obecność w jednej z kluczowych technologii przyszłości. Obaj partnerzy udowodniliby, że są w stanie dotrzymać kroku amerykańskim firmom, takim jak należące do grupy Google Waymo oraz pionier samochodów elektrycznych Tesla. Nic z tego jednak nie wyszło.
Prezes Volkswagena Oliver Blume zakończył współpracę. Do przyczyn należały najwyraźniej trudności techniczne. Nie było wiadomo, czy obaj partnerzy zdołają osiągnąć ambitnie wyznaczone cele. Volkswagen będzie teraz prawdopodobnie musiał postawić na partnerów spoza Niemiec.
Boschowi pozostaje prezentowanie względnie stabilnych wyników półrocznych jako dowodu solidności. Dzieje się to po pierwszej od 2009 r. rocznej stracie, która za cały 2025 r. wyniosła 400 mln euro. Tylko w pierwszym półroczu niepowodzenie we współpracy z Volkswagenem zmniejszyło przychody Boscha o trzycyfrową kwotę wyrażoną w milionach euro. Ponieważ rynek samochodów elektrycznych rozwija się ogólnie wolniej, niż oczekiwano, Bosch dokonuje w działalności motoryzacyjnej kolejnego odpisu w wysokości 270 mln euro.
Bosch
Bosch dokonuje w działalności motoryzacyjnej kolejnego odpisu w wysokości 270 mln euro
Do 2030 r. zniknie 22 tys. miejsc pracy. Przede wszystkim w Niemczech
Przede wszystkim jednak spada liczba pracowników. W Niemczech Bosch zatrudniał o 4 tys. osób mniej niż rok wcześniej. Zlikwidowanych zostanie wiele kolejnych stanowisk. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami do 2030 r. w koncernie ma zniknąć 22 tys. miejsc pracy, z czego większość w Niemczech.
Dla nowego prezesa Boscha Christiana Fischera, wieloletniego menedżera koncernu mającego doświadczenie w restrukturyzacji przedsiębiorstw, oznacza to jedno: Bosch ma stać się mniej zależny od dominującego biznesu motoryzacyjnego. Podstawy do tego stworzył jeszcze Hartung. Za 7,4 mld euro kupił działalność Hitachi i Johnson Controls związaną z pompami ciepła.
Stojąca za tym nadzieja jest następująca: przechodzenie na nowoczesne systemy ogrzewania ma napędzić działalność firmy. Już w pierwszym półroczu przejęty biznes przyniósł dodatkowe 2 mld euro przychodów. Dzięki temu Bosch zdołał zrekompensować część strat wynikających z kryzysu w branży motoryzacyjnej.
Problemy sprawia natomiast działalność skierowana do klientów indywidualnych w pozostałych obszarach. Bosch znajduje się pod presją przede wszystkim w segmencie urządzeń gospodarstwa domowego, takich jak pralki i zmywarki. Kilka tygodni wcześniej było to bardzo wyraźnie widoczne podczas targów IFA w Berlinie. Po koreańskich producentach LG i Samsung również chińscy konkurenci z wielką siłą wchodzą obecnie na rynek europejski. Wypełniali całe hale targowe. Od dawna nie chodzi już wyłącznie o tanie pralki, lecz także o prawdziwe innowacje, z którymi dotychczas kojarzony był Bosch.
Jednocześnie sieć serwisowa tradycyjnych niemieckich marek sprzętu gospodarstwa domowego ma coraz mniejszą wartość, ponieważ naprawy są obecnie tak drogie, że klienci zazwyczaj od razu decydują się na zakup nowych urządzeń. Wieloletni partner, Siemens, już dawno wycofał się ze wspólnego przedsiębiorstwa BSH. Pozostała jedynie marka, z której Bosch może korzystać. Być może Siemens wykazał się po prostu większą dalekowzrocznością niż Bosch. W każdym razie przychody w tym obszarze działalności nieznacznie spadły mimo inflacji.
Podobny rozwój sytuacji grozi segmentowi napędów do rowerów elektrycznych, który przez długi czas był dla Boscha historią sukcesu. Pod presją chińskiej konkurencji Bosch po raz pierwszy zaprezentował także silnik montowany w piaście koła. Dotychczas firma ze Stuttgartu odrzucała tę technologię.
Nadzieje związane z biznesem grzewczym zimą
Mimo to wyraźnie widać, że za pomocą raportu półrocznego Bosch stara się przekazać uspokajający komunikat, zwłaszcza po nagłej zmianie prezesa. Dyrektor finansowy Markus Forschner podtrzymuje prognozę na cały rok, choć przyznaje, że jej osiągnięcie będzie wymagało mocnego finiszu w drugim półroczu. Liczy na sprzedaż w okresie bożonarodzeniowym oraz na ożywienie w sektorze ogrzewania wraz z początkiem sezonu grzewczego.
W pierwszym półroczu przychody wzrosły o 3,6 proc., do 46,4 mld euro. Wzrost ten wynika jednak wyłącznie z przejęcia w segmencie systemów grzewczych. Zysk operacyjny nieznacznie spadł, z 2,3 mld euro rok wcześniej do 2,2 mld euro. Przyczynił się do tego fakt, że Bosch mniej inwestował w badania i rozwój oraz w nowe instalacje, a więc oszczędzał również na swojej przyszłości.
Sytuacja nie jest więc groźna: wszystkie segmenty działalności osiągają zyski operacyjne. Koncern nadal dysponuje także 9 mld euro płynnych środków finansowych, choć jest to o 2 mld euro mniej niż rok wcześniej. Na całym świecie przedsiębiorstwo zatrudnia 406 tys. osób. To o ponad 6,5 tys. mniej niż przed 12 miesiącami.
Forschner jasno dał do zrozumienia, że polityka oszczędności będzie kontynuowana:
Konkurencyjność ma dla Boscha w tej sytuacji najwyższy priorytet i nie jest tak od dziś.
Pracownicy mogą odczuć tego skutki już podczas zbliżających się negocjacji układu zbiorowego. Zdaniem menedżera dłuższy tygodniowy czas pracy, zamiast 35 godzin raczej 38–40 godzin, mógłby odciążyć Boscha w obliczu wysokich kosztów prowadzenia działalności w Niemczech.
Bosch ma jednak przede wszystkim działać szybciej. Do tego również ma się przyczynić raport półroczny. Jeżeli Bosch będzie od tej pory publikował wyniki co sześć miesięcy, koncern będzie mógł bardziej elastycznie emitować obligacje. Dzięki temu, mimo szczególnej struktury właścicielskiej związanej z fundacją, będzie mógł pozyskiwać pieniądze na rynku kapitałowym, gdy warunki okażą się korzystne.