Na fali oburzenia tym, co na drogach wyprawiają bandyci drogowi, czy — jak kto woli — piraci drogowi pokroju Majtczaka, politycy ścigają się na radykalizm. I proponują, jak np. poseł Michał Wójcik z PiS — 25 lat więzienia za spowodowanie wypadku, gdy wiąże się on z przekroczeniem prędkości o co najmniej 100 km na godz. Posłowie najwyraźniej sami nie nadążają — oto bowiem od niedawna obowiązują już drakońskie przepisy przeciwko bandytom drogowym. O niektórych prawie nikt nie słyszał, więc siłą rzeczy nie spełniają one podstawowej funkcji: odstraszającej.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Tragiczny wypadek
KPP w Kolbuszowej
Zamiast proponować zmiany prawa pod publiczkę (to jednak przykre, gdy polityk próbuje promować się na tragicznym zdarzeniu i na fali społecznego oburzenia), warto informować nierozsądnych kierowców, że właśnie niedawno drastycznie zaostrzono kary nie tylko za spowodowanie wypadku w rażących okolicznościach, lecz także za same wygłupy za kierownicą. Oczywiście, najpierw o nowych przepisach samemu trzeba wiedzieć.
Być może pomysły zaostrzania kar będą się mnożyć pod wpływem społecznego oburzenia spowodowanego wypadkiem na autostradzie A1 i późniejszą postawą oskarżonego Sebastiana Majtczaka, który jechał swoim BMW ponad 300 km na godz., zabił trzy osoby, a następnie dowodził, że winny jest tamten kierowca, bo zajechał mu drogę. Majtczak dostał 8 lat więzienia (na razie wyrok jest nieprawomocny) — to najwyższa kara, jaką w tym przypadku mógł wymierzyć mu sąd.
Wcześniej inny oskarżony za spowodowanie wypadku w bulwersujących okolicznościach — Łukasz Żak — dostał 20 lat więzienia. W tej sytuacji opinia publiczna może czuć się rozczarowana, że "tylko 8 lat". Trzeba jednak wyraźnie podkreślić: to właśnie pod wpływem wypadku na A1 i podobnych wyczynów niedawno zaostrzono przepisy karne. Tylko że Majtczak odpowiadał na podstawie starych przepisów obowiązujących w dniu popełnienia przestępstwa.
Gdyby ktoś to samo zrobił dziś — rażąco przekroczył prędkość i spowodował śmiertelny wypadek — dostałby 10 lat więzienia. Przy czym aktualne przepisy Kodeksu karnego nie definiują "rażącego" przekroczenia prędkości. Poniekąd słusznie, bo to zależy od warunków i obiektywnej oceny sytuacji: raz to będzie przekroczenie o 100 km na godz., a innym razem 50 km na godz. też będzie można uznać za rażące.
Majtczak za swoje przestępstwo popełnione dziś dostałby 10 lat, ale nie 20. Dlaczego? Bo był trzeźwy i nie uciekł z miejsca wypadku — on został wypuszczony do domu przez służby, które nie zorientowały się w sytuacji.
Dziś posłowie opozycji proponują, by za wypadek spowodowany w warunkach przekroczenia prędkości o 100 km na godz. sprawcy groziło 25 lat więzienia. To jednak dziecinada: jaka jest różnica pomiędzy przekroczeniem o 99 a 100 km na godz., gdy stało się to przyczyną wypadku? Jedyna różnica to kara więzienia wyższa o 15 lat — ma to sens?
Do więzienia za samo przekroczenie prędkości? Tak, jest taki nowy przepis.
Tymczasem mało kto wie, że jeden z nowych przepisów karnych — art. 178d k.k. — mówi o odpowiedzialności karnej za samo rażące przekroczenie prędkości, które naraża innych ludzi na niebezpieczeństwo. Można za to dostać do pięciu lat więzienia.
Art. 178d. Kto prowadzi pojazd mechaniczny, rażąco przekraczając prędkość oraz rażąco naruszając inne zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, i przez to naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia (...), podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Kto zatem nagrywa wiralowe filmiki, dokumentując swoją jazdę z absurdalną prędkością, ryzykuje znacznie więcej niż jeszcze choćby rok temu.
20 lat więzienia nie tylko dla Łukasz Żaka
Najsurowsze kary — poniekąd słusznie — przewidziane są obecnie dla tych bandytów drogowych, którzy powodują wypadki po pijanemu, uciekają z miejsca wypadku, jeżdżą pomimo sądowych zakazów. Łukasz Żak, który zabił człowieka na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie i dostał karę 20 lat więzienia, był pierwszym "beneficjentem" nowych przepisów. Pierwszym, ale nie ostatnim. Kilka dni temu Artur C. dostał łącznie 20 lat więzienia za wypadek spowodowany pod wpływem narkotyków na Podkarpaciu — w wypadku zginęło troje nastolatków.
Nowy projekt ostrzejszych kar jest trochę spóźniony. Warto też zobaczyć, kto go firmuje
Choć jeszcze nie sposób stwierdzić, czy niedawno zaostrzone przepisy karne odniosły jakikolwiek skutek, już mamy nowe "oferty" zaostrzania kar. Ja mam z nimi problem także za sprawą osób, które go firmują. Pamiętam przecież, jak kilka lat temu sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z PiS torpedował projekt dotyczący zatrzymywania prawa jazdy na trzy miesiące za rażące przekroczenie prędkości poza obszarem zabudowanym, bo to byłaby, jego zdaniem, zbyt surowa kara.