Logo

Sawicki przeszedł przez piekło. Kto wyciągnie wnioski z wpadki laboratorium?

Takiej fety Mikołaj Sawicki nie spodziewał się nawet w najśmielszych marzeniach. Kilka dni temu przed hitem 26. kolejki PlusLigi, w którym Bogdanka LUK Lublin podejmowała Aluron CMC Wartę Zawiercie, spiker wyczytał jego nazwisko, a ponad cztery tysiące kibiców założyło specjalnie przygotowane na tę okoliczność maski z podobizną 26-letniego siatkarza.

Wracającego po 289 dniach do składu mistrzów Polski przyjmującego fani w lubelskiej hali Globus przyjęli owacyjnie, a kilka chwil później zapanowała radość, gdy ogłoszono, że Sawicki zostaje w Bogdance LUK na kolejny sezon. Było miło i wzruszająco, choć sam Sawicki, który w meczu oczywiście nie zagrał, stresował się znacznie bardziej niż przed nawet najważniejszymi spotkaniami w karierze. Ale nie ma się co dziwić, właśnie wygrał kolejną, jakże ważną odsłonę być może najważniejszego dla niego meczu w karierze o udowodnienie niewinności w sprawie dopingowej. Po stwierdzeniu przez WADA błędu proceduralnego przy badaniu jego próbki zawieszenie nałożone na siatkarza w maju 2025 roku zostało anulowane.
26-letni przyjmujący może więc odetchnąć z ulgą, wrócić do treningów z zespołem i powoli myśleć o powrocie do gry. Ale to jeszcze nie koniec tej mocno pogmatwanej sprawy. Jak zapowiada dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej Michał Rynkowski, ponowne badanie zostanie przeprowadzone w możliwie najszybszym czasie. Trzymając się nomenklatury siatkarskiej – tego, jakże ważnego, seta Sawicki wygrał, przed nim jednak jeszcze tie-break.
Na rzekomym dopingu Sawicki został złapany podczas meczów finałowych z… Aluronem Zawiercie w maju 2025 roku. Traf chciał, że jego powrót nastąpił blisko dziesięć miesięcy później w starciu z Jurajskimi Rycerzami. Historia zatoczyła więc koło. Owa zakazana substancja, którą miał przyjmować siatkarz Bogdanki LUK, to modafinil, środek o charakterze stymulującym stosowany m.in. przy leczeniu ADHD czy narkolepsji, poprawiający koncentrację i zwiększający czujność. Sęk w tym, że modafinil może być pomylony z substancją czynną występującą w leku na alergię, który przyjmował zawodnik. Co więcej, metoda analityczna zastosowana przez Polskie Laboratorium Antydopingowe (PLAD) nie pozwoliła na jednoznaczne odróżnienie substancji zakazanej od tej znajdującej się w leku, której nie ma na liście niedozwolonych środków. Na tym linię obrony oparł pełnomocnik siatkarza, były koszykarz Hubert Radke, a WADA przyznała mu rację, informując POLADĘ, że badanie próbki pobranej od Sawickiego, a także młodego polskiego tenisisty Jakuba Januchowskiego zdyskwalifikowanego już na cztery lata, zostało niewłaściwie przeprowadzone. Tyle tylko, że to nie rozstrzyga jeszcze o winie siatkarza. WADA stwierdziła niewłaściwość wyniku, ale nie stwierdza jednoznacznie, czy w analizowanej próbce znalazła się substancja zabroniona.
Autor Kamil Drąg
Kamil Drąg
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu