Najpierw deklaracja:

  • jeśli nawet prawo jazdy masz, ale go nie używasz i najwyżej bywasz wożony, a i wówczas postrzegasz całe otoczenie jako zbiorowisko spiskowców, a swego kierowcę za samobójcę;
  • jeśli należysz do zwolenników poglądu, że motoryzacja powinna być zdelegalizowana;
  • jeśli uważasz siebie za jedynego pana i władcę drogi/chodnika/parkingu/ścieżki rowerowej, a innych za idiotów;
  • wreszcie, jeśli jesteś byłym Inżynierem Ruchu Miasta Stołecznego Warszawy i uważasz, że bezpiecznie jest tylko, gdy wszystkie auta stoją;

nie czytaj dalej.