Wystarczy, że w dowolnym nieznanym towarzystwie wypłynie, że zajmujesz się zawodowo motoryzacją i możesz mieć pewność, że to pytanie – w mniej lub bardziej obudowanej formie – padnie. Ale to normalne. Tak samo mają wszyscy inni fachowcy w swoich dziedzinach.

Przeczytaj też inny felieton Pertyna: Wrogość indukowana. Da się pogodzić wyznawców aut elektrycznych i bojowników diesli?