Pojechaliśmy do komisu po Forda. Lakiernik prawdopodobnie był daltonistą

Onet
To była tego rodzaju oferta, której nie sposób zignorować: biały Ford S-Max Miał dokładnie taki napęd, jakiego poszukiwał nasz kolega i potencjalny nabywca tego pojazdu, był fajnie wyposażony i miał niski przebieg.

W 100 proc. bezwypadkowy – zachwalał sprzedawca – a przebieg jest oryginalny, o czym zaświadczam na umowie. No mówię, idealny

– tak rozmowę z handlarzem relacjonował kolega, który zamierzał kupić ten samochód. Chętny na S-Maxa był tak pewien, że kupi auto, że wziął ze sobą całkiem pokaźną kwotę w gotówce, aby od razu wpłacić zadatek. W końcu żal przegapić taką okazję. Na miejscu okazało się, co to za "okazja".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.