• Brak ważnego badania technicznego nie oznacza automatycznie ani winy kierowcy, ani tego, że szkód nie pokryje jego polisa OC
  • Liczba wyłączeń polis OC jest bardzo ograniczona
  • Opuszczenie miejsca wypadku nie jest automatycznie ucieczką z miejsca wypadku

W ostatnim czasie było głośno o wypadku z udziałem byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, który potrącił rowerzystkę na pasach, a następnie - według przekazanych przez niego informacji - zawiózł ją do szpitala, by zapewnić odpowiednią opiekę medyczną. Wokół tej sytuacji pojawiło się w mediach wiele niesprawdzonych informacji, które w wielu przypadkach wynikają z nieznajomości przepisów prawa. Wyjaśniamy zatem, jak powinniśmy postępować w przypadku wypadku lub kolizji oraz jakie zachowania mogą budzić wątpliwości policji i prokuratury. Trzeba pamiętać bowiem, że uczestnicy ruchu drogowego w takich przypadkach mają przewidziane prawem obowiązki.

Co grozi za to, że auto w chwili kolizji nie miało ważnego przeglądu?

Sam fakt, że samochód w chwili kolizji nie miał ważnych badań technicznych, nie grozi poważniejszymi konsekwencjami, oczywiście poza zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego (co i tak po kolizjach zwykle ma miejsce) i mandatem (od 20 do 500 zł). Wbrew dość powszechnej opinii, nie jest wcale tak, że brak „stempelka” w dowodzie rejestracyjnym oznacza, że np. przestają działać polisy ubezpieczeniowe, a za wszystkie szkody użytkownik pojazdu musi płacić z własnej kieszeni.

W przypadku obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) sprawa jest jasna – brak ważnych badań technicznych nie grozi tym, że polisa nie zadziała. Inaczej jest w przypadku ubezpieczeń zawieranych dobrowolnie, takich jak m.in. autocasco. Tu ubezpieczyciel ma większą swobodę w kształtowaniu warunków ubezpieczenia – w większości polis rzeczywiście znajdują się zapisy ograniczające odpowiedzialność ubezpieczyciela w sytuacji, kiedy auto nie miało ważnego przeglądu. W większości przypadków ograniczenia te dotyczą sytuacji, kiedy brak badań (lub niewłaściwy stan techniczny pojazdu) mogły mieć wpływ na powstanie szkody. To znaczy, że np. ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania z AC np. jeśli dojdzie do kolizji, bo auto przez słabe hamulce nie wyhamowało przed przeszkodą, ale już brak ważnego przeglądu nie powinien być traktowany jako powód do odmowy odszkodowania jeśli auto zostanie skradzione lub uszkodzone przez wandali.

Foto: Andrzej Kondratczyk / Auto Świat
Termin badania technicznego

Wypadek z powodu złego stanu technicznego auta? Policja nie widzi problemu

Oczywiście, jeśli auto uczestniczące w kolizji nie ma ważnego badania technicznego, funkcjonariusze, którzy przyjadą na miejsce, mogą dokładniej mu się przyjrzeć. Jeśli sprawą zajmie się prokuratura lub sąd, to stan techniczny pojazdu i jego ewentualny wpływ na przebieg zdarzenia może być oceniany przez biegłych. Tyle że w praktyce takie sytuacje zdarzają się sporadycznie. Według oficjalnych policyjnych statystyk w 2018 roku odnotowano tylko 38 wypadków drogowych, w których bezpośrednią przyczyną była niesprawność techniczna pojazdu, a ogółem stwierdzono 108 usterek.

Urwane koło: skutek czy przyczyna wypadku?

Kiedy OC nie zadziała?

W przypadku obowiązkowych polis OC lista wyłączeń odpowiedzialności jest bardzo krótka. Ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie osobie poszkodowanej, ale może się domagać od sprawcy jego zwrotu (tzw. regres) w sytuacji kiedy:

  • ­wyrządził szkodę umyślnie
  • uczestniczył w wypadku, znajdując się pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających – wszedł w posiadanie pojazdu na wskutek popełnienia przestępstwa
  • zbiegł z miejsca wypadku
  • nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem (z wyjątkiem m.in. sytuacji związanych z ratowaniem życia)
Foto: Auto Świat
Wypadek

Uwaga! Są też inne sytuacje, kiedy ubezpieczyciel ma prawo np. obniżyć wysokość odszkodowania wypłaconego z OC osobie poszkodowanej lub też domagać się od sprawcy zwrotu części odszkodowania wypłaconego osobie poszkodowanej. Może się tak stać wtedy, kiedy uczestnicy wypadku nie dopełnią spoczywających na nich obowiązków. Zgodnie z art. 16 Ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, uczestnicy „zdarzenia objętego ubezpieczeniem obowiązkowym” są zobowiązani m.in. do:

  • zabezpieczenia miejsca zdarzenia i zapewnienia pomocy lekarskiej poszkodowanym;
  • zapobieżenia, w miarę możliwości, zwiększeniu się szkody;
  • niezwłocznego powiadomienia Policji o zdarzeniu, o ile doszło do wypadku z ofiarami w ludziach lub do wypadku powstałego w okolicznościach nasuwających przypuszczenie, że zostało popełnione przestępstwo
Foto: Piotr Czypionka / Auto Świat
Kolizja drogowa

Jak się zachować, jeśli spowodujemy wypadek?

Wypadek lub nawet drobna stłuczka to bardzo stresujące doświadczenie – w nerwach można popełnić bardzo wiele błędów, których konsekwencje bywają poważne. Przede wszystkim w emocjach tuż po zdarzeniu często uczestnikom bardzo trudno jest ocenić to, co naprawdę się stało. Podstawowa zasada: jeśli dojdzie do zdarzenia w wyniku którego ktoś został potrącony przez auto lub w inny sposób mógł doznać urazu związanego z kolizją należy wezwać policję i pogotowie – nawet jeśli osoba poszkodowana sobie tego wcale nie życzy! To ważne z wielu powodów: osoba poszkodowana może być w szoku, a w takim stanie można nie zauważyć nawet bardzo poważnych urazów, np. złamań.

Niektóre obrażenia nie są widoczne na pierwszy rzut oka, np. krwotoki wewnętrzne na skutek uszkodzenia organów, urazy kręgosłupa, wstrząśnienie mózgu. Zdarza się, że dopiero po kilku, a czasem nawet po kilkunastu godzinach ujawniają się objawy, które mogą stanowić zagrożenie dla życia. To, że potrącony o własnych siłach wstaje, otrzepuje się i twierdzi, że nic mu nie jest, o niczym nie świadczy – zdarzają się przypadki, kiedy takich osób po kilku godzinach nie udaje się już uratować! W takiej sytuacji osoba, która nie dopełniła obowiązku zapewnienia pomocy osobie poszkodowanej jest naprawdę w poważnych tarapatach!

Poszkodowany nie chce karetki? I tak ją wezwij!

Zdarza się też, że ktoś najpierw twierdzi, że nic mu się nie stało i nie chce, żeby wzywać karetkę i policję, ale po kilku godzinach – albo kiedy źle się poczuje, albo w wyniku zimnej kalkulacji i chęci uzyskania odszkodowania – zgłasza się do szpitala lub na policję i twierdzi, że sprawca nie udzielił mu pomocy albo wręcz zbiegł z miejsca wypadku. To dla kierowcy niezwykle niebezpieczna sytuacja, bo za nieudzielenie pomocy i ucieczkę grożą surowe kary, a w dodatku, jeśli wersja osoby poszkodowanej zostanie uznana za wiarygodną, to sprawca uznany za winnego ucieczki z miejsca wypadku nie może liczyć na to, że szkody zostaną pokryte przez ubezpieczyciela!

Karetka pogotowia

Czy można samemu odwieźć poszkodowanego do szpitala?

A co, jeśli uczestnik wypadku zdecyduje, że zamiast czekać na przyjazd pogotowia i wzywać policję, sam zawiezie osobę poszkodowaną do szpitala? W takiej sytuacji nie można mu oczywiście zarzucić nieudzielenia pomocy, ale takie rozwiązanie należy uznać za dopuszczalne tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, np. kiedy oczekiwania na przyjazd służb ratowniczych mogłoby zagrażać życiu ofiary wypadku. Zgodnie z art. 44 Kodeksu Drogowego, jeżeli w wypadku są zabici lub ranni, kierowca nie tylko ma udzielić pomocy ofiarom i wezwać zespół ratownictwa medycznego i policję, ale też m.in. pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie pomocy wymaga oddalenia się – niezwłocznie powrócić na to miejsce.

Obowiązki kierowcy uczestniczącego w wypadku drogowym

Zgodnie z art. 44 Kodeksu Drogowego, kierujący pojazdem w razie uczestnictwa w wypadku drogowym jest obowiązany:

  1. zatrzymać pojazd, nie powodując przy tym zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego;
  2. przedsięwziąć odpowiednie środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ruchu w miejscu wypadku;
  3. niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego;
  4. podać swoje dane personalne, dane personalne właściciela lub posiadacza pojazdu oraz dane dotyczące zakładu ubezpieczeń, z którym zawarta jest umowa obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, na żądanie osoby uczestniczącej w wypadku.

Jeżeli w wypadku jest zabity lub ranny, kierujący pojazdem jest obowiązany ponadto:

  1. udzielić niezbędnej pomocy ofiarom wypadku oraz wezwać zespół ratownictwa medycznego i Policję;
  2. nie podejmować czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku;
  3. pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie zespołu ratownictwa medycznego lub Policji wymaga oddalenia się – niezwłocznie powrócić na to miejsce.

Jakie kary grożą za spowodowanie wypadku?

Kodeks karny przewiduje, że kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia powodujące naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia powyżej 7 dni, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat. Jeżeli skutkiem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, wówczas sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. W praktyce, jeśli nie ma okoliczności obciążających sprawcę (np. brawurowa jazda, prowadzenie auta po alkoholu lub narkotykach, wcześniejsze przestępstwa i wykroczenia drogowe), to kary są orzekane w zawieszeniu, czasem też sąd może warunkowo umorzyć postępowanie, lub odstąpić od wymierzenia kary, szczególnie jeśli sprawca naprawi szkody, starał się pomóc poszkodowanemu.

Ucieczka z miejsca wypadku: kary jak za spowodowanie wypadku po pijanemu

Kierowca, który uciekł z miejsca wypadku, w myśl obowiązujących w Polsce przepisów traktowany jest dokładnie tak samo, jakby spowodował wypadek po pijanemu. Ma to swoje uzasadnienie – częstym powodem ucieczki z miejsca zdarzenia jest właśnie to, że sprawca jest nietrzeźwy i w ten sposób chce uniknąć kary za jazdę po pijanemu. Ucieczka nic tu jednak nie daje! W przypadku ucieczki przepisy przewidują podwyższenie dolnej granicy kary o połowę, a w przypadku spowodowania śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu kara to od co najmniej 2 lat pozbawienia wolności, aż do dwunastu lat (górna granica kary dla takiego przestępstwa powiększona o połowę).

To jednak nie koniec kar: jeśli kierowca zbiegł z miejsca wypadku, to sąd orzeka wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 3 do 15 lat, a jeśli ofiara poniosła śmierć lub doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, to sąd może orzec nawet dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Co grozi za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku?

Zgodnie z kodeksem wykroczeń, Prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku,podlega karze aresztu albo grzywny, a dodatkowo orzekany jest wobec niego zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.