Do zdarzenia doszło w piątek, 16 października, w pobliżu miejscowości Plettenberg na zachodzie Niemiec. Jak informuje 40ton.net, specjalistyczny zestaw przewoził łopatę przeznaczoną dla miejscowej farmy wiatrowej. Trasa prowadziła przez górzysty i mocno zalesiony teren, dlatego zastosowanie zwykłej naczepy do transportu ponadnormatywnego nie wchodziło w grę. Ładunek należało podnosić i odpowiednio ustawiać, aby mógł ominąć drzewa, elementy infrastruktury i inne przeszkody znajdujące się przy drodze.
Dlaczego specjalistyczny transport stracił stabilność na zakręcie?
Krytyczny moment nastąpił podczas pokonywania jednego z zakrętów prowadzących przez las. Zestaw obejmujący łopatę, adapter i platformę zaczął przechylać się na prawą stronę. Łączna masa tych elementów wynosiła około 135 ton, dlatego po przekroczeniu granicy stabilności kierowcy i operatorzy mieli bardzo ograniczone możliwości zatrzymania całego procesu.
Łopata spadła pomiędzy drzewa, natomiast platforma przewróciła się i położyła na drodze. W zdarzeniu lekko ranne zostały dwie osoby. Skala uszkodzeń od początku wskazywała, że nie będzie to zwykła operacja polegająca na ustawieniu pojazdu z powrotem na kołach. Według pierwszych szacunków straty materialne mogą wynosić co najmniej kilka milionów euro. Obejmują one zarówno uszkodzoną łopatę, jak i specjalistyczny adapter, platformę oraz koszty niezwykle skomplikowanej akcji ratunkowej.
W przypadku takich transportów szczególne znaczenie ma położenie środka ciężkości. Gdy wielometrowa łopata zostaje uniesiona, zestaw może łatwiej omijać przeszkody, ale jednocześnie staje się znacznie bardziej wrażliwy na nachylenie drogi, zmianę kąta ustawienia ładunku oraz ruchy zawieszenia. Leśny zakręt połączony ze spadkiem lub nierównością nawierzchni może więc stworzyć wyjątkowo niekorzystne warunki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Pokonał TIR-em 10 km niemiecką autostradą z czterema rozerwanymi oponami
Jak wyglądała akcja ratunkowa po wypadku transportu łopaty turbiny wiatrowej?
Jak informuje lokalna telewizja WDR, działania związane z podniesieniem sprzętu i odblokowaniem drogi trwały przez cały weekend. Na miejsce sprowadzono około 30 specjalistów z Niemiec, Holandii, Danii i Wielkiej Brytanii. Międzynarodowy skład zespołu dobrze pokazuje, jak nietypowa była to operacja. Do obsługi takich platform i adapterów potrzebni są ludzie znający ich konstrukcję, ograniczenia oraz procedury bezpiecznego rozdzielania poszczególnych elementów.
W akcji wykorzystano ciężki żuraw samobieżny, koparkę budowlaną i dwa kolejne zestawy przeznaczone do transportu ponadnormatywnego. Nie można było po prostu zaczepić przewróconej konstrukcji i podnieść jej jako jednego ładunku. Groziłoby to dalszym przesunięciem środka ciężkości, zerwaniem mocowań albo niekontrolowanym ruchem elementów ważących dziesiątki ton.
Pierwszym etapem było więc rozdzielenie całego zestawu. Łopatę odpięto od adaptera, a następnie adapter został oddzielony od samobieżnej platformy. Dopiero po wykonaniu tych czynności można było bezpiecznie zająć się poszczególnymi częściami. Adapter i platformę udało się usunąć z leśnej drogi do poniedziałku, co pozwoliło zakończyć najpilniejszą część operacji i przywrócić przejazd.
Co stanie się z uszkodzoną łopatą turbiny wiatrowej?
Największy problem pozostał jednak między drzewami. Dostęp do łopaty jest bardzo ograniczony, a jej długość wynosi kilkadziesiąt metrów. Wyciągnięcie takiego elementu w całości wymagałoby nie tylko odpowiedniego żurawia, lecz także miejsca pozwalającego na ustawienie maszyny, rozłożenie podpór i wykonanie bezpiecznego obrotu. W gęstym lesie może się to okazać praktycznie niemożliwe.