Logo

Wielka akcja przywoławcza VW i Audi: na razie będą znów montować wadliwą część?

Dodaj w Google
Przypomnijmy: najnowsza akcja przywoławcza, której dotyczy komunikat opublikowany na stronach niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Ruchu Drogowego pod numerami 17014R (Audi) oraz 17016R (Volkswagen), dotyczy modelu Audi Q3 oraz modeli Volkswagen Golf, Golf Variant, Tiguan, Touran i Caddy, wyprodukowanych w następujących okresach:
  • Audi: okres produkcji od 31 października 2017 r. do 23 maja 2024 r.
  • Volkswagen: okres produkcji od 24 września 2013 r. do 1 lipca 2024 r.
Problem dotyczy aż 2 159 054 aut marki Volkswagen oraz 696 547 sztuk pojazdów marki Audi, wyposażonych w układ kierowniczy o takiej samej konstrukcji.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Na VW i Audi akcja się nie skończy. Kolejne 1,2 mln aut do poprawy. Wśród nich popularna Skoda

Powodem akcji przywoławczej jest wadliwa śruba w układzie kierowniczym — element może z czasem rdzewieć tak bardzo, że na skutek korozji może dojść nawet do jego zerwania, obluzowania mocowań przekładni kierowniczej, a w konsekwencji do utraty panowania nad autem.
Do listy aut, które mogą wymagać wymiany śruby w układzie kierowniczym, dołącza Seat Ateca.
Igor Kohutnicki / Auto Świat
Do listy aut, które mogą wymagać wymiany śruby w układzie kierowniczym, dołącza Seat Ateca.
Prawdopodobnie wkrótce na listę aut wzywanych do serwisów z tego samego powodu dołączą też modele Skody i Seata (m.in. popularna w Polsce Ateca oraz model Tarraco) — według szacunków niemieckiego dziennika Handelsblatt.de może to oznaczać ok. 1 mln 200 tys. dodatkowych aut do naprawy, ale koncern nie ogłosił jeszcze konkretnych liczb ani nawet modeli i roczników potencjalnie narażonych na usterkę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Poprawionych części nie mają nawet w Niemczech. Będą zakładali stare

W dokumentach zgłoszonych do Federalnego Urzędu ds. Ruchu Drogowego jako rozwiązanie problemu producent przedstawia weryfikację narażonych części oraz ich wymianę na nowe (śruba o zwiększonej odporności na korozję). Problem w tym, że z ustaleń niemieckich mediów wynika, że te zmodyfikowane śruby nie są jeszcze dostępne. Według ustaleń branżowego serwisu Automobilwoche odpowiednich części nie mają jeszcze nawet niemieckie serwisy autoryzowane. Niemcy to pierwszy rynek, na którym producent ogłosił akcję przywoławczą, w dodatku największy, jeśli chodzi o liczbę wzywanych aut.
Procedura ma wyglądać tak, że w razie stwierdzenia, że w aucie, które trafiło do serwisu na planowy, okresowy przegląd lub specjalnie, w związku z akcją przywoławczą, śruba mocująca przekładnię jest rzeczywiście skorodowana, to element zostanie wymieniony na... dokładnie taką samą, wadliwą część, jaka została zamontowana fabrycznie. Kiedy już zmienione śruby trafią do magazynów koncernu, właściciele takich aut zostaną wezwani ponownie lub wadliwe elementy zostaną wymienione przy okazji planowych przeglądów na części poprawione.

Tylko jedno na sto aut z usterką? Muszą sprawdzić wszystkie

Według cytowanych przez serwis Focus.de deklaracji producenta, Volkswagen wychodzi z założenia, że realne ryzyko szkód dotyczy ok. 1 proc. wszystkich wzywanych do serwisów aut. Jeśli rzeczywiście tak jest, to pilnej naprawy (skoro wezwanych zostanie ok. 4 mln aut (2,8 mln Volkswagenów i Audi i ok. 1,2 mln Seatów i Skód)) wymagać może ok. 40 tys. samochodów. Największe ryzyko ma dotyczyć pojazdów eksploatowanych w regionach, gdzie w sezonie zimowym służby drogowe intensywnie używają soli — czyli m.in. w polskich miastach.
Niemiecki Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego traktuje zgłoszoną wadę jako istotną dla bezpieczeństwa, co oznacza, że niemieccy użytkownicy takich aut mają obowiązek wzięcia udziału w akcji przywoławczej — w skrajnych przypadkach, w razie nieprzedstawienia auta do kontroli i naprawy mimo wezwań, grozi to w Niemczech cofnięciem dopuszczenia auta do ruchu. W Polsce oczywiście tak to nie działa — ale i tak właściciele potencjalnie narażonych na usterkę aut powinni zgłosić się do autoryzowanych serwisów marki na bezpłatną kontrolę i naprawę.

Czy to największa akcja przywoławcza Volkswagena od czasów Dieselgate??

Liczba aut wzywanych do serwisów robi wrażenie, ale skala jest wciąż bez porównania niższa niż w przypadku słynnej afery Dieselgate, z powodu której Volkswagen na całym świecie miał wezwać do serwisów ok. 11 mln aut, z czego tylko w Europie ok. 8,5 mln samochodów różnych marek koncernu. Szacunkowe koszty akcji naprawczej, polegającej na wymianie wadliwej śruby, też powinny być znacznie niższe — prawdopodobnie będzie to od ok. 200 do 700 mln euro (czyli od ok. 850 mln do 3 mld zł). Wszystko zależy od tego, ile samochodów rzeczywiście trafi do warsztatów. Koszt jednostkowy naprawy szacowany jest na kilkadziesiąt euro.
Na razie producent nie odnotował jeszcze żadnych poważnych wypadków spowodowanych przez zidentyfikowaną wadę — akcja ma więc charakter profilaktyczny.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!