Test łosia był dla SUV-ów bezwzględny. W jednym aucie koło oderwało się od asfaltu, drugi zamiatał pachołki tylną osią, trzeci bujał się niczym rybacki kuter podczas sztormu. Tylko jeden zaliczył próbę przy maksymalnej prędkości, czym zachwycił instruktora wykonującego test.
Test łosia był najbardziej widowiskową próbą wykonaną w ramach Wielkiego Testu Auto Świata
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Test łosia to najbardziej widowiskowa próba, której poddaliśmy 10 SUV-ów w ramach Wielkiego Testu Auto Świata 2026. To absolutny testowy klasyk. Jest symulacją nagłego pojawienia się na drodze przeszkody, ominięcia jej i powrotu na pierwotny tor jazdy. To jednoczesne sprawdzenie m.in. pracy układu kierowniczego, zawieszenia i działania licznych systemów wsparcia kierowcy. Ubiegłoroczne wyniki testu łosia (tu je sprawdzisz: Wielki Test Auto Świata 2025. Przez test łosia musieliśmy stworzyć nową skalę ocen) sugerowały nam, że i w tym roku na Torze Modlin będzie się działo. Tak też było. Mamy wpadki, pozytywne niespodzianki i absolutnego dominatora, który zachwycił instruktora przeprowadzającego tę próbę.
Test łosia był jedną z czterech prób, które przeprowadziliśmy w ramach Wielkiego Testu Auto Świata 2026. Za wszystkie przejazdy odpowiadał jeden instruktor doskonalenia techniki jazdy z Toru Modlin. Wszystkie przejazdy odbywały się na suchym asfalcie, przy słonecznej pogodzie i 22 stopniach Celsjusza. Warunki dla wszystkich 10 testowanych SUV-ów były identyczne.
Każde auto przejeżdżało test łosia trzy razy:
przy 65 km na godz.,
przy 70 km na godz.,
przy 75 km na godz.
Te, które zaliczyły powyższe próby, były poddawane dodatkowej, przeprowadzanej przy 80 km na godz. Niewiele jest aut, które potrafią zaliczyć test łosia przy tej prędkości. W tym roku udało się to jednemu autu, co jest spektakularnym wyczynem jak na SUV-a segmentu D.
Volvo XC60 podczas testu łosia
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Jak ocenialiśmy SUV-y po teście łosia?
Podobnie jak w przypadku pozostałych prób tak i w teście łosia do zdobycia były maksymalnie cztery punkty — po jednym za przejazd przy 65, 70, 75 i 80 km na godz. Były też oceny połówkowe za próbę zaliczoną, ale z problemami. O przyznaniu połowy zamiast całego punktu decydował instruktor, który przeprowadzał test — to on wiedział najlepiej, jak zachowywały się auta podczas przejazdu i jak bardzo musiał walczyć o utrzymanie się w slalomie. Skorzystał z tej opcji w trzech przypadkach.
Przykładowo, jeśli jakieś auto zaliczyło test łosia przy 65 km na godz., ale przy 70 km na godz. miało z tym problemy (choć ostatecznie nie potrąciło żadnego pachołka), to dostawało półtora, a nie dwa punkty.
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Wielki Test Auto Świata 2026 - wyniki testu łosia
Tylko cztery z dziesięciu przetestowanych SUV-ów pewnie zaliczyły trzy przejazdy i dostały szansę podjęcia próby przy 80 km na godz. Co prawda Nissan X-Trail również zaliczył trzy próby, ale ta przy 75 km na godz. była o włos od oblania, dlatego zakończył test łosia z wynikiem 2,5 pkt. MG HS, Volvo XC60 i Chery Tiggo 8 musiały zadowolić się 3 pkt — nie udało im się zaliczyć próby przy 80 km na godz., ale już samo dopuszczenie do niej to duże wyróżnienie. Sporym zaskoczeniem było tu Chery, którym bujało jak rybackim kutrem podczas sztormu, a mimo to dało się je opanować.
Rozbujane Chery Tiggo 8 podczas testu łosia
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Jedynym autem, które zaliczyło najtrudniejszą próbę, była Toyota RAV4. Nie był to przejazd tak gładki i pewny jak te przy 65, 70 i 75 km na godz., dlatego japoński SUV otrzymał za to 0,5, a nie 1 pkt, ale to i tak imponujące dokonanie.
Zwyciężczyni testu łosia — Toyota RAV4
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Na drugim biegunie znalazł się BAIC 7, któremu udało się zaliczyć tylko jedną próbę. Ze względu na opony nie można go jednak jednoznacznie przekreślać (zobacz, w jakie opony wyposażone były testowane SUV-y). Niewiele lepiej wypadło nadsterowne Hongqi HS5 (1,5 pkt), które drugą próbę zaliczyło z wielkimi problemami. Po dwa punkty zdobyły Mazda CX-5 i Skoda Kodiaq, przy czym Mazda podczas nieudanego przejazdu z prędkością 75 km na godz. delikatnie odrywała jedno koło od asfaltu (tylne, wewnętrzne), wyraźnie nurkując podczas pierwszej kontry. Nie ma tu jednak mowy o niebezpiecznych przechyle, który mógłby się skończyć wywrotką — systemy asystujące działają prawidłowo.
Moment oderwania koła od asfaltu podczas testu łosia wykonywanego Mazdą CX-5