No właśnie, najpierw widzimy świetnie wyposażony model, który ma wiele ciekawych dodatków, a potem widzimy cenę modelu "od" i myślimy, że samochód ze zdjęcia kosztuje właśnie tę kwotę. Niestety, najniższe ceny zawarte w katalogach to z reguły po prostu "haki" na które producent chce złapać potencjalnego klienta. Postanowiłem sprawdzić, jak wygląda samochód w wersji podstawowej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Dlaczego większość aut jest biała, szara lub czarna? I który kolor lepszy? Wyjaśniamy
Wybrałem osiem modeli i porównałem ich wygląd podstawowy do modeli reklamowych. Są auta budżetowe, premium i luksusowe. Po nich widać, że priorytetem była cena, a nie stylistyczne fajerwerki.
Jak wygląda podstawowe BMW serii 5?
Podstawowa wersja BMW serii 5 wygląda jak biedny i daleki krewny dobrze wyposażonych wersji. Biały kolor, 18-calowe koła na dużym "balonie" i żadnych dokładek poprawiających wygląd. Typowa wersja flotowa, która ma pod maską 2-litrowy silnik ze wsparciem elektrycznym, dostarcza 208 KM i 330 Nm. Skrzynia automatyczna to tutaj podstawa, a auto z takim silnikiem rozpędza się do 100 km na godz. w 7,5 s. Wcale nie dużo jak na "golasa".
Poznaj kontekst z AI
Jak prezentuje się podstawowa wersja BMW serii 5?
Czy podstawowe Audi A6 wygląda biednie?
Jak wygląda najtańsza wersja Fiata Grande Panda?
Czy podstawowe Porsche 911 wygląda biednie?
Wnętrze także jest dalekie od wyglądu z wersji bogatszych, ale warto zauważyć, że w nowoczesnych samochodach na pierwszy rzut oka wcale nie jest tak biednie. Dzięki temu, że ekrany są podstawą obsługi aut, to wiele modeli już od początku z grubsza wygląda, jak wersja bogatsza. Tak wygląda wersja za 267 tys. 500 zł.
Podstawowa wersja BMW serii 5BMW
Dla porównania, tak wyglądają wersje służące do reklamowania:
Czy podstawowe Audi A6 wygląda biednie?
Nie mniej flotowo wygląda podstawowa wersja Audi A6 Avant. Co ciekawe, już na wstępie konfigurator próbuje nam wcisnąć lakier za dopłatą, ale nie ze mną takie numery - dopłaty nie wymaga tylko biały lakier widoczny na konfiguracji. Do tego auto stoi na 17-calowych alufelgach, co wygląda dość dziwnie, zważywszy na to, że producent dopuszcza ustawienie tego samochodu nawet na 21-calowych kołach! Silnik to tutaj 2.0 TFSI o mocy 204 KM, a automat jest obligatoryjny. Podstawowe Audi także nie jest jakieś bardzo wolne - do 100 km na godz. rozpędza się w 8,4 s, a prędkość maksymalna wynosi 240 km na godz.
Podobnie, jak w BMW, tak i tutaj wnętrze nie razi bardzo mocno. Oczywiście, jest smutno, ciemno i nie ma trzeciego ekranu, ale kiedyś producenci potrafili jeszcze bardziej pokazać, że właściciela na coś nie stać. Taka konfiguracja kosztuje 254 tys. 200 zł.
Podstawowa wersja Audi A6Audi AG
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Jak wygląda najtańsza wersja Fiata Grande Panda?
Przechodzimy zatem do bardziej przyziemnych modeli. Fiat Grande Panda w wersji podstawowej wygląda dość smutno, choć czarne stalówki mogą niektórych przekonać. Poza tym zwykłe halogeny, czarne klamki i lusterka... Właściciel takiego auta nie ukryje, że nie wydał zbyt wiele w salonie. Zauważcie jednak, że to jeden z nielicznych samochodów, który w podstawie nie jest biały. Jest to wersja POP z silnikiem 1.2 o mocy 100 KM. Skrzynia jest manualna i ma sześć przełożeń. Maksymalnie pojedzie 160 km na godz., a sprint do 100 km na godz. to 10,6 s. Nie tak źle.
W środku jednak można odczuć, że są spore braki. Najbardziej w oczy rzuca się stacja dokująca, zamiast wyświetlacza multimediów. Nie ma też podłokietnika ani osłony górnego schowka przed pasażerem, a elektryczne sterowanie szyb jest tylko z przodu. Taka wersja kosztuje 72 300 zł.
Wnętrze podstawowej wersji Fiata Grande PandaFiat Auto
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Czy podstawowe Porsche 911 wygląda biednie?
Kupując Porsche 911, raczej byśmy nie zostawili go "w biedzie". Mimo wszystko, gdyby kliknąć "zamów" bez dodawania żadnych opcji, dostalibyśmy taki biały samochód. Przyznam, że nigdy nie widziałem na żywo tak podstawowego modelu. Za cenę 681 tys. zł dostajemy auto na 19-calowych kołach z przodu i 20-calowych z tyłu. I choć koła nie są małe, to na wizualizacjach wcale nie wyglądają na duże. Bez dopłaty dostępny jest kolor biały oraz czarny. Ja bym wolał czarny, bo nie widać wówczas tak mocno czarnych plastików. Pod maską jest 3-litrowy bokser o mocy 394 KM, rozpędzający 911 do 100 km na godz. w 4,1 s. Prędkość maksymalna wynosi 294 km na godz.
W środku podobnie, jak w przypadku Audi i BMW na pierwszy rzut oka wcale nie widać, że wyposażenie jest słabe. Warto jednak zauważyć, że w tym modelu można mieć zarówno trzeci ekran, jak i istnieje możliwość obszycia niemal każdego elementu skórą lub innym materiałem. Nie ma też m.in. zegarka na środku, który wchodzi w skład wyposażenia Sport Chrono. Nigdy nie widziałem Porsche, które byłoby go pozbawione.
Podstawowa wersja Porsche 911Porsche AG
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Jak prezentuje się podstawowy Volkswagen Golf?
Z zewnątrz bazowy Golf za 119 tys. 790 zł od razu pokazuje, że priorytetem był arkusz kalkulacyjny, a nie styl. Dostajemy tutaj 15-calowe stalówki z kołpakami, których raczej nie szkoda podczas atakowania miejskich krawężników. Standardowym lakierem jest szary "Urano", który idealnie wtapia się w betonową architekturę biurowców. Choć sylwetka Golfa pozostaje nowoczesna, brak jakichkolwiek chromów czy ozdobników jasno komunikuje: to auto ma jeździć, a nie wyglądać. Pocieszeniem są seryjne reflektory LED. Pod maską jest 116-konne 1.5 TSI, a skrzynia biegów, to 6-biegowy manual. Do 100 km na godz. auto rozpędza się w 9,9 s i osiąga solidne 203 km na godz. prędkości maksymalnej
W środku nie dało się za bardzo zubożyć samochodu. Oczywiście środkowy ekran jest mniejszy, a ze środka wystaje lewarek manualnej skrzyni biegów, ale kierownica ma przyciski. Umówmy się - laik raczej by nie zwrócił uwagi, że właściciel poskąpił na dodatkowym wyposażeniu.
Podstawowa wersja Volkswagena GolfaVolkswagen
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Jaka jest najtańsza Toyota C-HR?
Toyota C-HR w swojej podstawowej odsłonie może wywołać lekkie zdziwienie, ponieważ model ten przyzwyczaił nas do bycia modnym gadżetem. Tutaj jednak futurystyczna linia nadwozia zderza się z budżetowym kolorem białym, a felgi choć aluminiowe, to mają tylko 17 cali. Nie da się jednak ukryć, że bryła auta wciąż przyciąga wzrok. Pod maską mamy hybrydę 1.8 o mocy 140 KM. Do 100 km na godz. rozpędza się w 9,9 s., a prędkość maksymalna wynosi 175 km na godz.
W kabinie od razu widać, gdzie księgowi znaleźli oszczędności. Mały 8-calowy ekran centralny, zwykła ciemna tapicerka i absolutnie żadnego dodatkowego oświetlenia nastrojowego. Tej wersji daleko do tych w folderach reklamowych. Cena? 140 tys. 900 zł.
Podstawowa wersja Toyoty C-HRToyota Motor
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Tak wygląda podstawowe BMW serii 7
Podstawowa wersja BMW serii 7 wygląda jak limuzyna, której ktoś odebrał cały blask na rzecz czystej funkcjonalności. Darmowy, niemetalizowany biały lakier, 19-calowe felgi o wzorze, który gubi się w ogromnej bryle nadwozia, i brak jakichkolwiek sportowych akcentów pakietu M sprawiają, że auto przypomina raczej luksusowy transfer lotniskowy niż manifest statusu. To "siódemka" w swojej najbardziej surowej formie, gdzie chromowane detale muszą wystarczyć za całą ozdobę. Pod maską jest tutaj 3-litrowy diesel wspomagany układem Mild Hybrid. Generuje on 299 KM i 670 Nm – parametry te pozwalają tej rozpędzić się do 100 km na godz. w 5,8 s. Standardem jest napęd na cztery koła i automatyczna skrzynia biegów, co sprawia, że nawet w wersji "golas", pod względem mechanicznym to wciąż solidny samochód.
W kabinie nie znajdziemy wielkiego ekranu kinowego dla pasażerów z tyłu, ale producent umożliwia pewne możliwości dopasowania kolorystyki bez dopłaty. Może być całkowicie czarne, ale też w innej kolorystyce - za darmo do wyboru jest skóra wegańska. Dzięki temu wnętrze auta wcale nie wygląda zbytnio tanio. Podstawowe BMW serii 7 kosztuje 570 tys. 500 zł.
Podstawowa wersja BMW serii 7BMW
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania:
Oto najtańsza Skoda Fabia
Z zewnątrz Fabia w tej cenie nie próbuje niczego udawać. Zapomnijcie o stylowych alufelgach – tutaj królują 15-calowe stalówki z plastikowymi kołpakami, które aż proszą się o miano "pancernych". Podobnie jak w Pandzie podstawowym lakierem nie jest biały, a niebieski. Zapomnijcie jednak o jakimkolwiek połysku, bowiem nie jest to lakier metalizowany. Co ciekawe, mimo niskiej ceny, Skoda standardowo oferuje już reflektory LED Basic, choć cała reszta nadwozia krzyczy: ekonomia! Pod maską jest tutaj 1.0 MPI o mocy 80 KM, połączony z pięciobiegowym manualem. Osiągi? Tak, auto się rozpędza. A tak na serio, 100 km na godz. zobaczymy po 15,5 s, a prędkość maksymalna to 179 km na godz. (to więcej niż Toyota).
W środku czeka na nas dużo czerni. Choć Skoda nie zdecydowała się na tak radykalny krok, jak stacja dokująca zamiast radia (dostajemy podstawowy system multimedialny z 8-calowym ekranem), to nie mamy tu na przykład przycisków na kierownicy. Zapomnijmy też o jakichkolwiek "dekorach" i cieszmy się, że jest klimatyzacja.
Wnętrze podstawowej wersji Skody FabiiSkoda Polska
Dla porównania, tak wygląda wersja służąca do reklamowania: