Teoretycznie tą ciężarówką w tym czasie w ogóle nie można było wyjechać na drogę. Była wrześniowa niedziela i tego dnia w Niemczech obowiązywał zakaz ruchu dla tego typu pojazdów. Już sam widok TIR-a był wystarczającą przesłanką, żeby policja zatrzymała jego kierowcę do kontroli. Tyle że z ciężarówką, a dokładniej z jej naczepą, działy się straszne rzeczy.
10 km TIR-em z rozerwanymi oponami na niemieckiej autostradzie
Do groźnej i bulwersującej sytuacji doszło na niemieckiej autostradzie A9 nieopodal miejscowości Trockau w Bawarii, informuje "Radio Mainwelle". Policjanci z drogówki z miasta Bayreuth wczesnym popołudniem zauważyli biały ciągnik siodłowy z trzyosiową przyczepą. Spod jej kół sypały się iskry, a pojazd zostawiał na nawierzchni wyraźne ślady.
Jak się okazało, ciągnęły się one aż przez ok. 10 km. Powód był jasny i zatrważający. Opony na dwóch z trzech osi naczepy były kompletnie zniszczone, a ciężka naczepa jechała na felgach. Policjanci z Bayreuth zareagowali natychmiast.
Mundurowi zatrzymali kierowcę ciężarówki i kazali mu zjechać na drogę techniczną. Sprawdzili jego dokumenty: kierujący ma 46 lat. Potem przeprowadzili badanie alkomatem.
Okazało się, że prowadzący TIR-a z czterema zniszczonymi oponami miał aż 1,66 promila alkoholu we krwi. I pewnie dlatego ani nie zauważył, ani nie poczuł, co się dzieje z jego naczepą. Niemieccy policjanci dobrze wiedzieli, co robić dalej.
Pijany kierowca ciężarówki w Niemczech. Co go czeka?
Funkcjonariusze drogówki z Bayreuth z miejsca zatrzymali mu prawo jazdy. Następnie pobrali mu krew do badania. A to dopiero początek.
Pijany kierowca został objęty postępowaniem karnym. Niemieckie prawo w takiej sytuacji przewiduje sankcje w postaci zakazu dalszej jazdy po Niemczech, kary pozbawienia wolności na okres do jednego roku oraz kary finansowej liczonej w tysiącach euro.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo