Gdy po sieci zaczęły krążyć zdjęcia spalonego samochodu — podobno flagowego modelu chińskiej marki Omoda — w grupach zrzeszających użytkowników oraz influencerów chińskich marek zagotowało się. Niektórzy od razu zauważyli, że to fejk, a zdjęcia wygenerowała sztuczna inteligencja pracująca na rzecz niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Temat podkręcały opisy dramatycznych okoliczności tego zdarzenia, w którym o mało nie zginęło dziecko. A oto, co wiadomo na ten temat.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Policja
Samochód marki Omoda, który spalił się podczas kontroli drogowej
Nawet gdy ktoś wreszcie wkleił "na grupę" konkret, czyli fragment policyjnej notatki, którą sprawny użytkownik Internetu mógł w kilka sekund powiązać z jej źródłem, wciąż panowało niedowierzanie. — Wszystko fajnie tylko dlaczego zdjęcie AI? Bo po powiększeniu to tam nie ma Omody 9 — zauważył użytkownik Michał. Ktoś inny potwierdził: — Tylko że to nie jest Omoda.
Jak to zwykle na chińskich grupach bywa, natychmiast wpadły komentarze, że u innych jest gorzej. ktoś wkleił m.in. link do artykułu "Auto Świata" sprzed lat, opisującego pożar BMW, w którym autor przypomniał historię wadliwych układach EGR w samochodach tej marki będących przyczyną pożarów. To normalne — gdy ktoś "na grupie" np. skarży się na dostępność części do "chińczyków", zaraz pojawia się informacja, że w Seacie, Volkswagenie, Hyundaiu (wpisz dowolną markę) jest tak samo lub nawet gorzej. Pojawiają się oskarżenia o dezinformację.
— Przynajmniej dało się wysiąść — zauważył ktoś przytomnie. A jak było naprawdę?
Policja potwierdza: na Podkarpaciu spłonęła chińska Omoda
Tymczasem źródłem informacji na temat spalonej Omody i zdjęć jest notatka policyjna, której raczej należy ufać. Rzecz jest o tyle ciekawa, że samochód zapalił się na oczach policjantów, którzy opisali to tak:
W miniony piątek policjanci niżańskiej drogówki przeprowadzali kontrolę drogową w Zdziarach, w pobliżu drogi S19. Podczas interwencji zauważyli, że spod maski kontrolowanego pojazdu marki Omoda wydobywa się dym, który po chwili przerodził się w płomień. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden z policjantów próbował ugasić pożar przy pomocy gaśnicy będącej na wyposażeniu radiowozu, natomiast drugi funkcjonariusz pomagał kierowcy pojazdu oraz pasażerom, wśród których było 7-letnie dziecko, w czasie opuszczania samochodu.
Omoda hybrydowa. Czy zapaliła się bateria?
Policja
Wnętrze spalonej Omody
Co było przyczyną pożaru? Możemy wyłącznie spekulować. Wiadomo, że spaliła się Omoda 9; jeśli ktoś nie mógł rozpoznać modelu na zdjęciach, to nic dziwnego, bo samochód w pożarze trochę się zdeformował. Omoda 9 ma napęd hybrydowy, który nie słynie z prostoty; pojawia się wiele uwag użytkowników na temat występujących w tym modelu usterek. A jednak, jeśli dym rzeczywiście pojawił się pod maską, można przypuszczać, że to raczej nie był problem związany z baterią. Raczej, choć nie ma pewności.
Samochody palą się z różnych przyczyn — starsze często z powodu wycieków łatwopalnych substancji, a nowsze z powodu wadliwych rozwiązań albo błędów użytkowników. Wystarczy np. pozostawić coś łatwopalnego pod maską w pobliżu źródła ciepła, by w sprzyjających okolicznościach doszło do pożaru. To może być chociażby większy woreczek z psią sierścią albo inny odstraszacz kun, który właściciele aut wieszają pod maską; często powodem pożarów jest zwarcie różnych akcesoriów dokładanych poza fabryką — znów przykładem może być elektroniczny odstraszacz kun.
Czasem ktoś przez zapomnienie pozostawi coś pod maską.. Z powodów ubezpieczeniowych pewnie samochód będzie badany przez fachowców od pożarnictwa. My możemy jedynie mnożyć teorie.
Dlaczego policjanci nie ugasili pożaru w Omodzie, skoro byli na miejscu?
Policja
Płonąca Omoda
Temat obowiązkowych gaśnic w samochodach to kolejna ciekawa rzecz, o której warto wspomnieć. Otóż kilogramowa gaśnica proszkowa jedynie w bardzo wyjątkowych okolicznościach może powstrzymać pożar auta — i to tylko taki pożar, który dopiero jest w zarodku i w sumie nie ma ochoty się rozpalić na dobre. W przeważającej liczbie przypadków gaśnica samochodowa jest nieskuteczna; nawet 20 takich gaśnic nie wystarczy, by ugasić płonący samochód.
To dlatego policjanci, którzy sięgnęli po gaśnicę z obowiązku i dla zasady, nie zdołali powstrzymać pożaru Omody, nawet jeśli pożar był dopiero w początkowej fazie: po prostu de facto nie mieli narzędzi, by uratować auto. Zazwyczaj, gdy już się dobrze dymi, jest za późno. W takiej sytuacji, zanim zaczniesz gasić samochód, od razu dzwoń na 112 albo niech to zrobi ktoś stojący obok — to ma większy sens. Jeśli ktoś uważa, że kilogramową gaśnicą można ugasić samochód, niech powie, jak to zrobić.
Wiadomo już, że pożar Omody 9 to nie fejk, internauci się martwią
Internet, podobnie jak Omoda, łatwo nie gaśnie. Użytkownik Zenon niepokoi się, że po dzisiejszym zdarzeniu zacznie się nagonka typu: "jaką wartość opałową ma Omoda". Rzeczywiście, niżej już widać, że ktoś ironizuje (trzeba zakładać, że raczej jest to ironia): — Nie można się dać. Proponuję ciągle powtarzać, że to fake, że nic takiego nie było i ciągle chwalić Omodę. Musimy tworzyć obraz pozytywny.
Z odsieczą przychodzą "chińscy patrioci", którzy podsyłają linki do artykułów o pożarach innych samochodów, np. o tym, że Mercedes spalił się pod Glinojeckiem.
Rozsądny głos, że jeden pożar Omody w sumie nic nie znaczy, że dopiero seria pożarów byłaby powodem do niepokoju w kontekście jakiejś wady fabrycznej, ginie w tłoku facebookowej "nawalanki".