Logo

Kryzys paliwowy przyspiesza przesiadkę na elektryki. Wszędzie, tylko nie w Polsce?

Dodaj w Google
Pamiętacie, jak jeszcze niedawno przedstawiciele koncernów motoryzacyjnych narzekali, że zostali wręcz przymuszeni do przejścia na elektromobilność, a tymczasem klienci głosują nogami i kupują auta spalinowe? W ostatnich miesiącach trend na większości rynków europejskich jest zupełnie inny. I to wcale nie ze względu na nowe programy dopłat czy preferencje podatkowe dla nabywców, ale także ze względu na to, że rynek paliw jest skrajnie niestabilny i trudno liczyć na to, że w najbliższej przyszłości benzyna i olej napędowy będą tanie.

Rynek aut elektrycznych: na Zachodzie wzrosty, w Polsce spadek

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Polska jest jednym z niewielu krajów, w których tego nie widać — wciąż działa u nas efekt zakończenia programu dopłat do aut elektrycznych. Ci, którzy byli zainteresowani zakupem auta elektrycznego, zrobili to pod koniec ubiegłego roku, a teraz wielu potencjalnych nabywców czeka na kolejne okazje, które wcale nie muszą nadejść.
Oczywiście, to niejedyny powód, bo na rosnącą popularność aut elektrycznych w Europie złożyło się kilka czynników:
  • coraz szersza oferta modeli w coraz atrakcyjniejszych cenach (to zasługa coraz większej skali produkcji, wymuszonej w pewnym stopniu przez przepisy dotyczące emisji flotowej, ale też taniejących baterii i coraz poważniejszej konkurencji z Chin);
  • coraz lepsza infrastruktura do ładowania aut elektrycznych — chodzi nie tylko o szybkie ładowarki przy drogach, ale też o punkty ładowania dostępne dla mieszkańców miast, którzy nie mogą ładować aut z gniazdka we własnym garażu;
  • programy wsparcia dla nabywców aut elektrycznych, które działają jeszcze w wielu krajach UE.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jaki jest udział aut elektrycznych na europejskich rynkach?

Oczywiście, spośród krajów europejskich liderem w kwestii aut elektrycznych pozostaje Norwegia — to dowód na to, że to nie tylko mityczne "wymogi unijne" napędzają sprzedaż aut elektrycznych. W kraju tym już ponad 98 proc. nowych aut stanowią samochody elektryczne, a kolejni producenci wycofują z tego rynku modele spalinowe nie ze względu na jakiekolwiek zakazy, ale na niemal całkowity brak popytu.
Na wielu europejskich rynkach w ciągu ostatnich miesięcy rośnie popyt na auta elektryczne – zarówno nowe, jak i używane.
Moneynetar / Shutterstock
Na wielu europejskich rynkach w ciągu ostatnich miesięcy rośnie popyt na auta elektryczne – zarówno nowe, jak i używane.
W Polsce udział aut elektrycznych w rynku nowych samochodów osobowych wyniósł zaledwie 4,7 proc. i był niższy od rezultatu sprzed roku (7,8 proc. w sierpniu 2025 r.) — ale to wyjątek od europejskiej normy, bo sierpniowa sprzedaż aut elektrycznych w Europie była w tym roku o 36 proc. wyższa niż rok temu!
  • W Niemczech — na największym rynku motoryzacyjnym Europy — w sierpniu auta elektryczne miały rekordowe 32,4 proc. udziału w rynku nowych pojazdów — to wzrost o 75 proc. rok do roku.
  • We Francji, która nie tak dawno temu była krajem, w którym świetnie sprzedawały się przede wszystkim diesle, ponad 38 proc. nowych aut sprzedanych w sierpniu 2026 r. stanowiły samochody elektryczne.
  • W Holandii udział aut elektrycznych na rynku nowych pojazdów wyniósł w sierpniu aż 48,9 proc.
  • W Belgii spośród nowych aut aż 46,2 proc. stanowiły samochody elektryczne.
  • W przypadku Danii nie ma jeszcze zweryfikowanych danych za sierpień, ale według prognoz udział aut elektrycznych w rynku nowych samochodów osobowych mógł w sierpniu przekroczyć nawet 80 proc.
  • W Finlandii wyniki z sierpnia 2026 r. pokazują ok. 52 proc. udział aut elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów osobowych.
Im lepsza infrastruktura do obsługi aut elektrycznych, tym większe zainteresowanie kierowców przejściem na elektromobilność.
Mariusz Kamiński / Auto Świat
Im lepsza infrastruktura do obsługi aut elektrycznych, tym większe zainteresowanie kierowców przejściem na elektromobilność.
O ile większość z wymienionych powyżej krajów (oczywiście poza Niemcami i Polską) już wcześniej mogła się pochwalić sporym udziałem aut elektrycznych w ogólnej sprzedaży (choć obecne wyniki są rekordowe), to dane ACEA wskazują, że jest kilka innych rynków, na których w ciągu ostatniego roku dokonała się prawdziwa rewolucja. I tak np. w pierwszym półroczu 2026 r. w porównaniu do pierwszego półrocza 2025 r. sprzedaż aut elektrycznych wzrosła:
  • w Bułgarii o 95,8 proc.
  • w Chorwacji o 349,7 proc.
  • we Francji o 62,9 proc.
  • w Hiszpanii o 36,7 proc.
  • w Irlandii o 47,9 proc.
  • na Litwie o 53,7 proc.
  • w Niemczech o 48 proc.
  • w Rumunii o 72,5 proc.
  • w Słowenii o 124,5 proc.
  • na Węgrzech o 43,7 proc.
  • we Włoszech o 77,7 proc.
Na tle tych wyników Polska znów wygląda słabo — w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 wzrost w pierwszym półroczu 2026 to zaledwie 15,6 proc. (z 14 257 szt. na 16 479 szt.). Po części to zapewne efekt wciąż niedoskonałej infrastruktury. Niektórzy analitycy twierdzą, że pewien udział może mieć w tym nawet rosyjska dezinformacja. To nie pomyłka — do największych zagrożeń dla Rosji w dłuższej perspektywie należy globalny spadek zapotrzebowania na paliwa kopalne, które stanowią dla tego kraju największe źródło dochodów z eksportu — stąd wśród rosyjskiej "propagandy eksportowej", kolportowanej przez siły prorosyjskie w różnych krajach, ważne miejsce zajmują m.in. obrzydzanie odnawialnych źródeł energii i elektromobilności.
Warto wiedzieć, że Chiny wiele lat temu podjęły decyzję o stopniowym przechodzeniu na elektromobilność przede wszystkim po to, żeby uniezależnić się od importu surowców – kwestie ekologiczne nie były na pierwszym miejscu. Ponad połowa aut elektrycznych na świecie sprzedawana jest w Chinach – więc twierdzenia niektórych, że "elektryki" to europejska fanaberia, świadczą tylko o braku wiedzy.

Skąd tak wysokie ceny paliw?

Jeśli wierzyć politykom opozycji, wysokie ceny paliw to wyłącznie wynik nieudolności polskiego rządu — prawda jest jednak taka, że niemal cała Europa mierzy się z tym samym problemem, choć rzeczywiście nie we wszystkich krajach jest on równie dokuczliwy. Światowy kryzys paliwowy jest już faktem, a złożyło się na niego kilka ważnych czynników — od nieprzewidywalnej sytuacji na Bliskim Wschodzie w związku ze wciąż zaognionym konfliktem na linii USA—Iran, przez trwającą od lat wojnę między Rosją a Ukrainą, aż po wysoki popyt na wielu rynkach.
Wielu analityków-amatorów (wśród nich także prominentni politycy) doszukuje się w tym spisków i zmów cenowych — koronnym argumentem w takich dyskusjach jest zwykle to, że kiedyś ceny ropy naftowej na światowych rynkach bywały już wyższe, a kursy walut mniej korzystne niż teraz, a ceny paliw na stacjach bywały niższe niż obecnie. Tyle że te amatorskie analizy pomijają kilka czynników, które występują teraz, a z którymi nie mieliśmy do czynienia wcześniej.
Dziś problemem jest nie tylko zakup ropy na światowym rynku, ale też jej transport i przetwarzanie. Wciąż nie udało się przywrócić drożności jednego z najważniejszych szlaków morskich, którymi transportowana była wcześniej ropa i gotowe paliwa, czyli cieśniny Hormuz — regularnie pojawiają się doniesienia o atakach na przepływające przez nią statki, a Iran domaga się wysokich opłat za zgodę na pokonanie tej trasy.

Ceny ropy i kursy walut nie decydują już o wszystkim. Są dodatkowe czynniki

Gigantycznym problemem i czynnikiem windującym koszty paliw jest dziś transport i logistyka. Tani niegdyś transport morski ropy i produktów ropopochodnych stał się ekstremalnie drogi, bo z racji wzrostu ryzyka do niespotykanych wcześniej wartości wzrosły stawki za ubezpieczenia statków. Jednocześnie armia irańska atakuje rurociągi w regionie, które mogły przejąć część ropy transportowanej wcześniej przez cieśninę — w tym te, którymi płynęła ropa, która miała później trafić do Polski. Z kolei Ukraina aktywnie walczy z rosyjską "Flotą Cieni", która pod obcymi banderami transportuje rosyjską ropę objętą sankcjami. Od ropy do paliw na stacjach jest daleka droga — a zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Rosji regularnie atakowane i niszczone są kolejne rafinerie. Zła wiadomość jest taka, że trudno dziś dostrzec jakiekolwiek powody do optymizmu — nic nie wskazuje na to, żeby ceny paliw miały szybko spaść.

Dlaczego dla Europy auta na prąd mają dziś większy sens niż samochody spalinowe?

W kontekście tego, co dzieje się z paliwami ropopochodnymi na świecie, Europa jest w bardzo złej sytuacji, dużo gorszej niż USA, bo Stany Zjednoczone są eksporterem paliw i ropy naftowej netto — więcej sprzedają ich na zewnątrz, niż importują, więc amerykańskie koncerny zarabiają na kryzysie, choć oczywiście amerykańskim kierowcom też doskwierają najwyższe ceny paliw w historii.
Tymczasem Unia Europejska importuje ok. 97 proc. ropy naftowej — teraz przede wszystkim z USA, Kazachstanu i Norwegii, krajów Bliskiego Wschodu i Nigerii, wcześniej także z Rosji (udział rosyjskiej ropy w imporcie do UE spadł z ok. 26 proc. w 2021 r. do ok. 2 proc. w 2025 r., po wprowadzeniu sankcji związanych z wojną w Ukrainie). Oznacza to, że rynek europejski jest bardzo wrażliwy na wszelkie zawirowania na światowych rynkach paliw. Z drugiej jednak strony kraje UE są w nieporównanie mniejszym stopniu uzależnione od importu energii elektrycznej — tylko kilka proc. prądu zużywanego w UE pochodzi spoza Unii.
Oczywiście, to tylko część prawdy, bo do produkcji energii elektrycznej wykorzystywane są też paliwa importowane spoza UE — w 2025 r. ok. 29 proc. wyprodukowanej w Europie energii elektrycznej pochodziło z paliw kopalnych (ropa, gaz, węgiel), 23 proc. wytworzyły elektrownie jądrowe, ale też aż ponad 47 proc. stanowiła energia elektryczna z odnawialnych źródeł energii.
Wniosek jest prosty: choćby dla bezpieczeństwa energetycznego powinniśmy w Europie jak najszybciej przesiąść się na auta elektryczne, a argumenty ekologiczne dla takiej transformacji można dziś potraktować nie jako główny powód, ale jako przyjemny efekt uboczny.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
195

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!