Zobaczymy, co pokażą zapowiedziane przez Ministerstwo Infrastruktury badania, ale wydaje się, że wprowadzanie nowego znaku przed odcinkowymi pomiarami prędkości to krok w dobrym kierunku. Apelowaliśmy w "Auto Świecie" o niego od dawna. Nie ma chyba przypadku w tym, że rekordowe OPP to te, na których... obniżono ograniczenie prędkości.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Auto Świat
Odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A4
Miano najskuteczniejszego odcinkowego pomiaru prędkości w Polsce bardzo długo dzierżył OPP na autostradzie A4 między Kostomłotami a Kątami Wrocławskimi. W 2023 r. zarejestrował 152 tys. wykroczeń, co stanowiło... 15 proc. wszystkich, jakie tego roku odnotowały automatyczne systemy. Skąd taka skuteczność? Na A4 można tam jechać nie 140 km na godz., a 110 km na godz. Przypadek?
W 2026 r. mamy nowego rekordzistę. I zgadnijcie, ile można tam jechać
Nie sądzę. CANARD opublikowało w połowie roku bardzo ciekawy raport o polskich drogach i dowiedzieliśmy się z niego, że w 2026 r. mamy nowych rekordzistów:
OPP na S2 Warszawa — Zagórze: 37 944 wykroczenia
OPP na S17 Garwolin — Sulbiny: 28 472
OPP na S6 Rościęcino — Niekanin: 26 925
To dane za pierwsze półrocze. Wszystkie trzy łączy jedno — są stosunkowo młode. Kierowcy dopiero się do nich przyzwyczają. To akurat nic dziwnego. Nowe OPP zawsze notują swoje rekordy na początku działania. Z czasem kierowcy zwalniają, a liczba rejestrowanych wykroczeń spada. Tegoroczny rekordzista na S2 ma wiele wspólnego z wrocławskim na A4. Na S2 można jechać nie 120, a 100 km na godz. Stąd pewnie aż taka skuteczność nowego OPP.
Ministerstwo w końcu przetestuje znak, o który kierowcy apelują od dawna
Oczywiście to wina kierowców, że ignorują ustawione wzdłuż drogi znaki o niższych ograniczeniach prędkości i jadą zgodnie z przyzwyczajeniem 120/140 km na godz. Mandat się należy, ale wielu z nich nie robi przecież tego specjalnie. Ale czemu tym "gapom" nie pomóc w jeździe zgodnej z przepisami? Jasne oznaczenie, ile można jechać na danym OPP mogłoby pomóc tym, którzy się na drodze zagubili.
Naszym tokiem rozumowania poszło ministerstwo infrastruktury i pokazało nowy znak OPP, który pojawi się na drogach klas S i A. Na razie eksperymentalnie.
Zrzut ekranu/Ministerstwo Infrastruktury
Znak D51a. Tak mają być oznaczane OPP na drogach ekspresowych i autostradach
Kierowcy poruszający się po odcinkach dróg ekspresowych i autostrad, na których zamontowane są odcinkowe pomiary prędkości, bardzo często są zdezorientowani, bo nie wiedzą, z jaką prędkością mogą się poruszać. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale niestety dochodzi do nieracjonalnych zachowań, jak gwałtowne hamowanie lub poruszanie się z dużo niższą niż dopuszczalna prędkością, co zagraża bezpieczeństwu na drodze.
Dlatego, w odpowiedzi na wystąpienia kierowane do Ministerstwa Infrastruktury, KRBRD zaproponowała uruchomienie projektu badawczego, który pozwoli sprawdzić to rozwiązanie w rzeczywistych warunkach ruchu
— powiedział wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Znaki D51a według nowego wzoru mają być stawiane na drogach ekspresowych i autostradach, a służby mają dokładnie sprawdzić, czy rzeczywiście dojdzie do poprawy bezpieczeństwa. Ministerstwo podaje, że badania pozwolą porównać zachowania uczestników ruchu i poziom bezpieczeństwa przed i po zastosowaniu oznakowania doświadczalnego.
Oceniany będzie:
wpływ nowego wzoru znaku na prędkość pojazdów,
skalę i intensywność zmian prędkości,
przypadki gwałtownego hamowania,
liczbę i strukturę naruszeń ograniczeń prędkości
oraz liczbę, rodzaj i przyczyny zdarzeń drogowych.
Projekt badawczy będzie prowadzony przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, przy współpracy Komendy Głównej Policji, Głównej Inspekcji Transportu Drogowego, Instytutu Badawczego Dróg i Mostów oraz Instytutu Transportu Samochodowego.
Jakie mandaty można dostać na odcinkowym pomiarze prędkości?
Na fali wypadków na przejazdach kolejowych głośno jest teraz o planowanym zaostrzeniu taryfikatora mandatów, ale do żadnych zmian jeszcze nie doszło. W 2026 r. obowiązują nas te same mandaty za przekroczenie prędkości. Druga, podwojona stawka dotyczy kierowców-recydywistów.
Mandaty za przekroczenie prędkości w 2026 r.:
Przekroczenie dopuszczalnej prędkości do 10 km na godz. — mandat 50 zł i jeden punkt karny,
o 11–15 km na godz. — mandat 100 zł i dwa punkty karne,
o 16–20 km na godz. — mandat 200 zł i trzy punkty karne,
o 21–25 km na godz. — mandat 300 zł i pięć punktów karnych,
o 26–30 km na godz. — mandat 400 zł i siedem punktów karnych,
o 31–40 km na godz. — mandat 800 zł/1600 zł i dziewięć punktów karnych,
o 41–50 km na godz. — mandat 1000 zł/2000 zł i 11 punktów karnych,
o 51–60 km na godz. — mandat 1500 zł/3000 zł i 13 punktów karnych,
o 61–70 km na godz.— mandat 2000 zł/4000 zł i 14 punktów karnych,
o 71 km na godz. i więcej — mandat 2500 zł/5000 zł i 15 punktów karnych.
Często jeżdżą odcinkowym pomiarem na S2, gdzie da się wciąż zauważyć sporo kierowców, którzy jadą łamią przepisy i jadą szybciej niż 100 km na godz. Nie pędzą jednak dużo szybciej. Podejrzewam więc, że po prostu mają zakodowane, że droga klasy S to 120 km na godz. Tak nie jest zawsze!
Z kolei na innej warszawskiej ekspresówce S8 na OPP można zaobserwować istny chaos. Jedni jadą 120, a inni nagle zwalniają do 80 km na godz., a jeszcze inni jadą gdzieś pośrodku. Mam wrażenie, że jasne podanie, ile można na danym odcinku jechać, powinno ten chaos uspokoić.
Ale czy tak będzie? Czekamy na wyniki rządowego badania.
Auto Świat / Krzysztof Słomski
Sposób na odcinkowy pomiar prędkości — nowa funkcja w Kii K4