Tanich wypożyczalni samochodów, które działają na włoskich lotniskach, jest pełno. Już w trakcie rezerwacji biletów lotniczych dostajemy mnóstwo ofert. Zwłaszcza poza szczytem sezonu samochodów na wynajem jest więcej niż klientów, a ceny wynajmu są często wręcz tak niskie, że — gdyby wypożyczalnia miała żyć tylko ze standardowych opłat pobieranych od klientów — interes nie mógłby się dopiąć. Tanie wypożyczalnie samochodów zastawiają więc na klienta szereg pułapek. Wśród nich są także tak nieprawdopodobne zaskoczenia, że jeśli o nich nie wiesz, nie zabezpieczysz się.
Myślał, że duży pośrednik to gwarancja uczciwej obsługi
Zazwyczaj samochody rezerwuje się za pomocą dużych operatorów (pośredników), którzy współpracują z wieloma mniejszymi i większymi wypożyczalniami. Tak też zrobił pan Grzegorz: wszedł na stronę pośrednika Carjet.com, a interesujący go samochód znalazł w wypożyczalni o nazwie Viaggiare Rent. Wybór miał ograniczony, gdyż akurat potrzebował auta siedmioosobowego, co zawsze jest jakimś problemem, ale na etapie rezerwacji nie było żadnych kłopotów: wybrał auto, wypełnił formularz, wpłacił niezbędną kwotę. Jak to często bywa w przypadku rezerwacji auta w wypożyczalniach lotniskowych — a pan Grzegorz leciał do włoskiego Bergamo — jedna z rubryk w formularzu dotyczyła numeru lotu oraz godziny odbioru samochodu. Pan Grzegorz znał planowany czas przylotu, doliczył pół godziny na dotarcie z samolotu do wypożyczalni i był spokojny, że problemów nie będzie.
Czy można odebrać samochód z włoskiej wypożyczalni trochę później, niż się zadeklarowało?
Problem w tym, że już w Warszawie było jasne, że samolot do włoskiego Bergamo wyleci z opóźnieniem, i to niemałym. Pan Grzegorz już w Warszawie wiedział, że przy opóźnieniu samolotu rzędu dwóch godzin nie zdąży stawić się w wypożyczalni na umówioną godzinę 14:00. Choć wciąż nie spodziewał się żadnych problemów, przed wylotem na wszelki wypadek napisał maila do wypożyczalni, w którym uprzedził, że z powodu opóźnienia lotu spóźni się, ale z jego strony wynajem samochodu jest aktualny i po prostu odbierze go dwie godziny później — wciąż w godzinach pracy biura wypożyczalni.
- Czytaj także: Wynająłem auto w taniej wypożyczalni na lotnisku. Potem dowiedziałem się, jak zarabia.
Samolot doleciał z dwugodzinnym opóźnieniem i pan Grzegorz wraz z towarzyszącymi mu osobami stawił się w biurze Viaggiare Rent na lotnisku w Bergamo. A na miejscu... — You arrive too late, my friend, we don't have your car (spóźniłeś się, przyjacielu, nie mamy twojego samochodu) — powiedział mu szyderczo Włoch siedzący za biurkiem. — Ale wysłałem mejla, że się spóźnię, to nie zmienia nic po waszej stronie — zdenerwował się pan Grzegorz. — Pański mejl niczego nie zmienia, trzeba czytać regulamin — odpowiedział Włoch. — Napisane jest jasno: akceptujemy spóźnienia do godziny od zadeklarowanego czasu, a potem rezerwacja jest anulowana. Nawet gdybym chciał, nie pomogę.
O ile 300 euro za wynajem dużego samochodu na dwa i pół dnia to nie jest może zbyt dobry interes dla włoskiej wypożyczalni, to już choćby część tej kwoty pozyskana za nic jest znakomitym interesem, wręcz elementem strategii biznesowej. Bo, jak potem wyznał pan Grzegorz, kilkadziesiąt minut później poczuł się "zrobiony" dużo bardziej, niż mu się początkowo wydawało.
Po pierwsze, inaczej wyglądają ceny wynajmu samochodów, gdy siedzisz przed komputerem, a do wyjazdu masz dwa tygodnie i przeglądasz oferty w pełnym komforcie, a inaczej, gdy jesteś za granicą na lotnisku i potrzebujesz samochodu na już. W przypadku pana Grzegorza problem był tym większy, że chodziło o samochód siedmioosobowy — a dostępność takich aut jest zawsze bardzo ograniczona.
Po drugie, panu Grzegorzowi wydało się — i pewnie miał rację — że nie on jeden tego dnia spóźnił się o dwie godziny z odbiorem auta i nagle pojawiło się w lotniskowych wypożyczalniach więcej zdesperowanych klientów: ktoś, kto zarezerwował za 500 euro samochód w wypożyczalni A i go nie dostał, wkrótce był w wypożyczalni B i gotów był zapłacić za taki sam samochód 1000 euro, bo nie miał wyjścia. I odwrotnie: klient z wypożyczalni B, który nie dostał kluczyków, chwilę później trafił do wypożyczalni A i też był gotów na wyższy wydatek, niż początkowo zakładał. Interes się kręci, prawda? Dla wypożyczalni bonus jest zresztą podwójny: gdy klient przychodzi wprost do biura i prosi o samochód, cała kwota ląduje w kieszeni firmy wynajmującej samochody; gdy ktoś zamawia samochód przez internetowego pośrednika, firma musi podzielić się z nim pieniędzmi.
Pan Grzegorz na włoskim lotnisku dostał samochód w "afrykańskim" standardzie, ale za cenę premium
I gdy tak chodził pan Grzegorz z prośbami od jednej firmy wynajmującej samochody do drugiej, w końcu ktoś się zlitował: mamy dla pana samochód siedmioosobowy, a właściwie to dziewięcioosobowy. Taki busik — będzie pan zadowolony — tylko niestety jest trochę brudny, bo właśnie zjechał z trasy. Ma arabskie menu w komputerze pokładowym, ale nic na to nie poradzimy. Pasuje?
Rzeczywiście, samochód był brudny, zwłaszcza w środku. Na podłodze walały się pety i papierki po cukierkach, kosztował wraz z dodatkowymi opłatami 515 euro, ale był dostępny; chwilę po wyjeździe okazało się, że trzeba też szybko zatankować AdBlue, ale pan Grzegorz był pewien, że łatwo odzyska swoje pieniądze — to, co już wpłacił w poprzedniej firmie, i to, co w drugiej wypożyczalni musiał nadpłacić — wystarczy poskarżyć się operatorowi, za pośrednictwem którego rezerwował samochód w Viaggiare Rent.
No to poskarżył się.
Czy można liczyć na interwencję u szanowanego pośrednika, u którego rezerwujemy samochód na włoskim lotnisku?
Zażądałem zwrotu środków pobranych w toku tworzenia rezerwacji oraz pokrycia nadwyżki ponad kwotę wydaną na zastępcze auto w stosunku do pierwotnej ceny wynajmu samochodu — mówi pan Grzegorz. Podobnego maila wysłałem zarówno do Viaggiare Rent, jak i do Carjet.com. Operator Carjet.com zasugerował mi, abym zwrócił się z roszczeniami do linii lotniczych; Viaggiare Rent, podobnie jak poprzednio, w ogóle nie ustosunkowało się do mojej wiadomości.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
A warto wiedzieć, że prosta metoda, aby od linii lotniczych uzyskać jakiekolwiek odszkodowanie, pojawia się dopiero w przypadku opóźnień trzygodzinnych i dłuższych, bo nakaz wypłaty pasażerom ściśle określonych odszkodowań wprost wynika z przepisów europejskiego prawa. Jeśli opóźnienie jest krótsze, można oczywiście żądać odszkodowania, a nawet pozywać linię lotniczą, ale droga do odszkodowania jest kręta i bardzo długa — w sumie nie warto. Tak samo trudno wyobrazić sobie pozywanie we Włoszech włoskiej firmy wynajmującej samochody w przypadku sporu rzędu 100 euro. Oni wiedzą, że to się nie opłaca i że w sumie nie można im nic zrobić. Wiedzą i korzystają z tej wiedzy.
Brak samochodu to nie jedyne problemy, jakie można mieć z wypożyczalnią samochodów. Wiele z nich zwyczajnie kradnie
Wśród tanich włoskich wypożyczalni samochodów wiele ma bardzo niskie notowania u klientów i zdecydowanie warto na takie rzeczy zwracać uwagę. W niektórych przypadkach za kilkudniowy najem budżetowego samochodu zapłacić trzeba zaledwie kilkanaście—kilkadziesiąt euro — to realnie mniej, niż wynosi koszt utrzymania samochodu. Z czego zatem utrzymują się te wypożyczalnie? Otóż ze "skubania" klientów.
Najlepszą metodą jest, przy zwrocie auta, wynajdywanie mikrouszkodzeń na karoserii, o których klient nie miał pojęcia, że w ogóle istnieją — za to samo drobne uszkodzenie, np. minimalną wgniotkę na drzwiach, kolejni klienci płacą po kilkaset euro. Bywa jednak i tak, że oddajemy samochód, dostajemy zwrot depozytu, jeśli taki wpłaciliśmy, i jesteśmy pewni, że w sumie to zrobiliśmy świetny interes. Może się jednak zdarzyć, że wypożyczalnia "zorientuje się" po czasie, że uszkodziliśmy ich samochód, i obciąży naszą kartę kredytową — raz, dwa razy, a nawet kilkukrotnie w odstępie paru tygodni. Potem można się odwoływać, ale z różnym skutkiem.
Dobrym pomysłem jest po wynajmie auta w takiej firmie — jeśli w ogóle zdecydowaliśmy się na skorzystanie z jej usług — po oddaniu samochodu zastrzec kartę kredytową i wyrobić sobie nową. Wtedy jest pewne, że po czasie nie "zginą" nam pieniądze.