Kiedyś opony całoroczne były ofertą niszową — tylko nieliczni kierowcy byli gotowi, żeby zrezygnować z zalet opon sezonowych dla nieco niższych kosztów, a przede wszystkim dla wygodniejszej eksploatacji, bez konieczności regularnych wymian. Po pierwsze, dlatego że kiedyś zimy w większości Europy były znacznie bardziej "zimowe", a dziś już nie są — w sezonie 2025/2026 średnia temperatura była dodatnia, mimo krótkich siarczystych mrozów.
Po drugie — opony całoroczne sprzed lat mają się nijak do tych, które są dziś dostępne, bo w ciągu ostatniej dekady dokonał się w tej dziedzinie olbrzymi postęp. Efekty widać na rynku — mimo wciąż panujących uprzedzeń (hasło: "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego"), segment opon całorocznych nieustannie rośnie, za to sprzedaż opon sezonowych z roku na rok spada.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co czwarta nowa opona w Polsce jest całoroczna. Będzie ich jeszcze więcej
W Polsce już co czwarta nowa opona do auta osobowego to wielosezonówka, na wielu europejskich rynkach już ponad połowa sprzedaży to opony całoroczne. Tylko w pierwszym półroczu 2026 r. sprzedaż opon całorocznych w Europie wzrosła o 9 proc., podczas gdy w tym samym czasie rynek opon letnich skurczył się o 1 proc., a zimowych o 5 proc.!
Ale uwaga! Opony całoroczne nie są bez wad i nie zawsze korzystanie z nich pozwala na takie oszczędności, jak się niektórym wydaje — żeby na wielosezonówkach stracić, wystarczy zamontować je w nieodpowiednim momencie sezonu.
W ciągu ostatnich lat wiele utartych opinii o oponach wielosezonowych straciło swoją podstawę — np. ta, że nie nadają się do mocnych czy ciężkich aut albo że z hamowaniem na śniegu zawsze radzą sobie gorzej od typowych opon zimowych. Są już nawet na rynku opony całoroczne, które nie zużywają się wcale szybciej od opon sezonowych. Pozostaje jednak ciągle pewne "ale"...
Poniżej 4 mm bieżnika opony przestają być całoroczne. Za to może grozić mandat
Na oponach letnich można spokojnie jeździć do momentu, aż ich bieżnik zużyje się do głębokości 2—3 mm (minimalna wymagana prawem głębokość to 1,6 mm lub odsłonięcie fabrycznych wskaźników zużycia bieżnika, czyli TWI — Treadwear Indicator). Żeby jednak opony poprawnie zachowywały się na ośnieżonej nawierzchni, bieżnika nie powinno być mniej niż 4 mm. Opony letnie można bez obaw "zjeździć" bardziej niż zimowe.
Maciej Brzeziński / Auto Świat
Opony zimowe mają często na starcie nieco głębszy bieżnik od opon całorocznych.
A co z oponami całorocznymi? Tu jest pewien problem — stosunkowo mocno wyeksploatowane opony całoroczne mogą się jeszcze świetnie nadawać na lato, ale nie do jazdy w warunkach zimowych. W niektórych krajach, jak choćby w Austrii, przepisy precyzują, że opony zimowe i całoroczne wykorzystywane zimą nie mogą mieć mniej niż 4 mm bieżnika (dla niepopularnych już opon diagonalnych to nawet 5 mm).
Kiedy bardziej się opłaca jeździć na zimówkach niż na całorocznych?
Może się więc zdarzyć, że jesienią staniemy przed dylematem: mamy opony całoroczne, na których dałoby się spokojnie przejeździć jeszcze 1-2 sezony letnie, ale na zimę już się nie nadają. Co wtedy robić? Oddać wciąż nadające się do jazdy opony do utylizacji i kupować nowe, czy próbować "prześlizgać się" przez zimę? W takiej sytuacji widać korzyści z jazdy na oponach sezonowych! Oczywiście dla kogoś, kto wymienia opony raz na kilka lat ze względu na ich wiek, a nie zużycie, nie ma to żadnego znaczenia — w takiej sytuacji opony całoroczne są znacznie lepszym pomysłem.
Co do zasady opony całoroczne zużywają się szybciej w warunkach letnich niż zimą. Są wykonane z bardziej elastycznej mieszanki gumowej, mają bieżnik ponacinany drobnymi lamelami, więc na szorstkim i przyczepnym podłożu, szczególnie przy bardziej dynamicznej jeździe i wysokich temperaturach, wycierają się szybciej niż np. na mokrej czy ośnieżonej nawierzchni.
Dlaczego wrzesień i październik to najlepszy moment, żeby zamontować opony całoroczne?
Jaki z tego wniosek? Jeśli chcemy założyć do auta opony całoroczne, to jeśli to możliwe, najlepiej zrobić to przed zimą — żeby w warunkach zimowych mieć możliwie jak najgłębszy bieżnik. Ale z drugiej strony, nie warto z tym zwlekać dłużej niż do września-października. Dlaczego? Bo później stracimy jedną z największych korzyści wynikających z jazdy na oponach całorocznych, czyli brak konieczności ustawiania się w kolejkach do serwisów wtedy, kiedy robi to większość kierowców — czyli w listopadzie. Nie chodzi tylko o kolejki — w szczycie sezonu wymiany opon, przy nawale pracy, jakość usług w wielu serwisach spada, za to ceny często rosną.
Z dostępnością i czasem dostaw opon wtedy też różnie bywa. Więc jeśli planujecie przesiadkę na opony wielosezonowe albo jeździcie już na oponach całorocznych, którym zostało już mniej niż 4 mm bieżnika, to najwyższy czas poszukać nowych opon i umówić się do serwisu.