Ekologia nie jest sprzymierzeńcem motoryzacji — to wiadomo od dawna: te wszystkie katalizatory, filtry cząstek stałych, układy EGR są z punktu widzenia silnika zbędne, a poza tym są przyczynami usterek. A co z najbardziej chyba demonizowanym układem od wielu lat obecnym w samochodach, który — paradoksalnie — właśnie ustępuje miejsca jeszcze bardziej skomplikowanym układom? Być może już domyślacie się: chodzi o system start-stop. Na ile szkodzi silnikowi, na ile pomaga zmniejszyć zużycie paliwa? Wyjaśniamy.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
HenadziPechan / Shutterstock
Wyłącznik systemu start-stop w samochodzie
Zasada systemu start-stop jest bardzo prosta: ma wyłączyć silnik, kiedy z jego pracy nic nie wynika, poza oczywiście emisją substancji toksycznych i zużyciem paliwa. I ma włączać silnik, gdy ten jest potrzebny. W praktyce działa to tak, że gdy zatrzymujemy się na skrzyżowaniu w oczekiwaniu na zielone światło czy choćby na chwilę zatrzymujemy się w podczas jazdy w korku, silnik gaśnie. Ale wystarczy nacisnąć pedał sprzęgła (w samochodach z ręczną skrzynią biegów) albo zdjąć nogę z hamulca lub wcisnąć gaz (w samochodach z automatem), by silnik się załączył i samochód ruszył.
Gdyby w każdym przypadku działało to bez zwłoki, co oczywiście nie do końca jest możliwe, kierowcy nie mieliby nic przeciwko temu systemowi, albo przynajmniej mieliby mniej. A jednak zwłaszcza w nieco starszych autach działanie systemu start-stop wiąże się z opóźnionym startem spod świateł, czasami z nieprzyjemnymi szarpnięciami... No i pojawia się pytanie: jak to wszystko znosi akumulator i jak to wpływa na silnik? Czy skutkiem zaoszczędzenia kilku kropel paliwa dziennie nie będzie dodatkowa wizyta w warsztacie, która pochłonie tysiące zł?
Czy start-stop szkodzi silnikowi?
Z punktu widzenia samego silnika dobrze działający system start-stop jest obojętny. Jeśli macie wątpliwości, przejedźcie się nowoczesną hybrydą, w której silnik spalinowy wyłącza jest kilkadziesiąt, kilkaset razy na dystansie kilku-kilkunastu km; w nowoczesnych hybrydach zapłon i wtrysk paliwa odcinany jest wielokrotnie w najróżniejszych sytuacjach: podczas jazdy, niemal każdorazowo przy odjęciu gazu, no i oczywiście podczas postoju na światłach. I co? I nic – niektóre hybrydy są są znane z długowieczności, choć lubimy je głównie z powodu niskiego zużycia paliwa.
Jak system start-stop szkodzi osprzętowi silnika?
Auto Świat / Krzysztof Słomski
Nieaktywny system start-stop: w niektórych samochodach pojawia się taka ikona, informując, że z różnych przyczyn chwilowo system jest niedostępny
No cóż... system start-stop instalowany w napędach starszej generacji opiera się na nieco bardziej prymitywnych założeniach niż ma to miejsce w napędach hybrydowych. Zwłaszcza pierwsze systemy start-stop miały nie dość wydajne rozruszniki; nie wszystkie jednostki napędowe zostały zabezpieczone w odpowiednim zakresie przed skutkami wielokrotnego włączania i wyłączania. Na pewno jednym z elementów, które ulegają przyspieszonym zużyciu za sprawą systemu start-stop, jest akumulator rozruchowy. Nawet jeśli jest to akumulator przystosowany do zwiększonego obciążenia, system start-stop przyspiesza jego zużycie. Tyle że nowy akumulator rozruchowy kosztuje dużo mniej niż potencjalnie potrafi zaoszczędzić system start-stop.
Co do przyspieszonego zużycia turbosprężarek i innych elementów osprzętu silnika to producenci (to prawda, że nie wszyscy i nie od razu) opracowali cały zestaw zabezpieczeń: system start-stop w większości nie uruchomi się, gdy silnik jest zbyt zimny albo zbyt gorący, gdy temperatura otoczenia jest zbyt niska albo zbyt wysoka, gdy temperatura wnętrza mocno odbiega od ustawionej przez kierowcę, gdy napięcie w instalacji świadczy o rozładowaniu akumulatora, itd. Z tej przyczyny w wielu samochodach od jesieni do wiosny system start-stop działa niemal bezobjawowo; w dobrych warunkach załącza się znacznie częściej.
Ile paliwa potrafi zaoszczędzić system start-stop?
Przeciętny silnik samochodu osobowego pracujący na wolnych obrotach zużywa od ok. 0,5 do 2 l paliwa na godzinę pracy: im większy silnik, tym wyższe zużycie paliwa; istotne jest też obciążenie klimatyzacją.
W rezultacie ilość zaoszczędzonego paliwa zależy od tego, w jakich warunkach jeździmy; podczas jazdy miejskiej oszczędność może sięgnąć nawet 25 proc. W trasie, gdy zatrzymujemy się okazjonalnie, oszczędność będzie znikoma, wręcz niemierzalna. Średnio system start-stop redukuje zużycie paliwa o kilka procent. Może i mało, ale jeśli chodzi o koszty, to jednak można zaoszczędzić znacznie więcej niż wydamy na przyspieszoną wymianę akumulatora, który w nowoczesnych samochodach bardzo często "pada" po trzech-czterech sezonach (czasem już po dwóch!), a nie po pięciu-sześciu latach.
Kiedy warto wyłączać system start-stop, a kiedy jest on wręcz pomocny?
Niemniej nie bez powodu włącznik systemu start-stop w większości samochodów jest pod ręką. Jeśli widzimy, że nasze postoje wynikające z warunków jazdy są bardzo krótkie, warto ten system wyłączyć, aby nie męczyć rozrusznika, akumulatora i przede wszystkim siebie; jeśli postoje są dłuższe, a zwłaszcza gdy system działa płynnie i nam nie przeszkadza, wyłączanie go ma znikomy sens.
A warto mieć tę świadomość, że w niektórych samochodach wyłączanie silnika podczas postoju na skrzyżowaniach ma korzystny wpływ na osprzęt samochodu. Chodzi m.in. o filtr DPF, który podczas pracy silnika na wolnych obrotach cały czas odbiera porcje sadzy, a w takich warunkach — przy znikomym obciążeniu — nie ma szans jej zredukować. Gdy silnik jest wyłączony przez start-stop, nie pracuje i nie produkuje sadzy. Jest korzyść?
Poza wszystkim paliwo jest drogie. W ostatnich miesiącach miałem wątpliwą przyjemność jeździć kilkoma chińskimi SUV-ami, które nie miały systemu start-stop i pewnie nie miały jeszcze innych "wynalazków ekologów" znienawidzonych przez kierowców.