Elektryczne klamki z pułapką w Chinach znają już datę swojego końca: w 2027 r. wchodzi w życie zakaz produkcji samochodów z tym rozwiązaniem. Niby w Chinach ludzi dużo, ale nawet tam uznano, że jest to rozwiązanie głupie i niebezpieczne — w razie wypadku z pożarem, gdy klamki przestają działać, ludzie pieką się żywcem. Tymczasem na drogach pozostały miliony jeżdżących aut z tym rozwiązaniem i Chińczycy mówią: dość. Tesla ma przywołać i "naprawić" z grubsza 3 mln aut.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Dmitriy Sinchenko / Shutterstock
Wewnętrzna elektryczna klamka w tesli nie zadziała, jeśli doszło do usterki elektrycznej
To największa akcja przywoławcza wadliwych samochodów w historii Chin — chodzi o 4,3 mln samochodów 11 marek, w tym m.in. Xiaomi, Leapmotor, Xpeng czy Geely. Największym "poszkodowanym" jest Tesla, która musi obsłużyć blisko 3 mln samochodów.
Elektryczne klamki wrogiem publicznym w Chinach. A byli nimi zachwyceni
Tesla
Fragment instrukcji aktualnej wersji Tesli Model 3 – awaryjne otwieranie tylnych drzwi to skrajny absurd
Trzeba jednak przyznać, że to Tesla wymyśliła to koszmarne rozwiązanie i — żeby było jasne od początku — nie chodzi tylko o sam fakt, że klamki w samochodzie są chowane, a wewnątrz zamiast mechanicznych dźwigni służących do otwierania drzwi zainstalowano elektryczne przyciski. Chodzi o to, że każde tego typu urządzenie musi mieć rozwiązanie awaryjne, a w Tesli Elona Muska rządzą niskie koszty produkcji; istnieje kilka wariantów awaryjnego wyjścia w samochodach Tesli, a jednym z nich są awaryjne druciki z pętelką ukryte pod niemal niewidoczną zaślepką — niewidoczną z punktu widzenia pasażera tylnych siedzeń.
W razie wypadku z pożarem pasażer, aby wyjść z samochodu, w którym nie działają już przyciski do otwierania drzwi, jest zobowiązany odnaleźć w ciemności zaślepkę umieszczoną gdzieś w kieszeni drzwi, usunąć ją, wymacać drucik z pętelką, szarpnąć — i już jest wolny. Wielu ludzi przypłaciło to życiem, podobnie jak wiele chińskich marek poszło w ślady Tesli, kopiując niemal bez zmian głupie rozwiązanie. Z Chińczykami tak już jest, że nierzadko najpierw kopiują, a potem myślą — jak np. inżynierowie zacnej marki Xpeng.
Jak ma wyglądać operacja naprawy milionów Tesli wyposażonych w niebezpieczne klamki?
Kampania naprawcza obejmie modele 3, Y, S i X, a jej start zaplanowano na 25 września. Będzie to połączenie zdalnej aktualizacji oprogramowania i fizycznej obsługi samochodów. Jeśli chodzi o oprogramowanie, to zostanie dodana funkcja automatycznego uchylania szyb w razie wypadku czy innego niebezpiecznego zajścia — w ten sposób zapewniona zostanie dodatkowa droga ucieczki. Jeśli chodzi o działania fizyczne, to — chyba trochę za karę — w samochodach mają pojawić się specjalne naklejki, które w czytelny sposób wskażą awaryjny mechanizm otwierania drzwi.
Z 11 producentów objętych akcją dziewięciu wprowadzi naklejki ostrzegawcze, a większość wprowadzi też zmiany w oprogramowaniu. Do serwisów trafią — poza samochodami Tesli — setki tysięcy egzemplarzy różnych marek, w tym 264 tys. Xpengów, 390 tys. aut Xiaomi i 271 tys. Leapmotorów.
Czy chowane klamki znikną całkowicie z samochodów?
Tymczasem nowe modele chińskich aut, które pojawiają się na rynku, są już z reguły pozbawione kontrowersyjnych rozwiązań. Wiadomo już, że od 2027 r. ukryte klamki będą niedozwolone w nowych samochodach. Co ciekawe, ukryte klamki, które znikają w Chinach, pozostają w wielu modelach aut przeznaczonych na europejski rynek. Po klamkach ich poznacie: jeśli nowy model ma przemyślnie poukrywane klamki, to znaczy, że ta wersja nie będzie sprzedawana w Chinach.
Podobne przepisy (z oporami) tworzą się w USA. Paradoksalnie, Europa może być ostatnim wielkim rynkiem motoryzacyjnym dopuszczającym idiotyczne rozwiązania wymyślone w Tesli Elona Muska.