Historie takich odkryć zdarzają się niezwykle rzadko. W świecie zabytkowej motoryzacji co jakiś czas odnajdywane są pojedyncze samochody czy motocykle, o których istnieniu niemal zapomniano, ale znacznie rzadziej dotyczy to autobusów, szczególnie tak niszowych konstrukcji, jak Bałtyk. Tym większe emocje wzbudziła informacja o odnalezieniu dwóch egzemplarzy tego modelu, które przez dziesięciolecia pozostawały ukryte w Wielkopolsce.
Oba pojazdy trafiły już do Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Dla miłośników historii polskiej komunikacji to wydarzenie porównywalne z odnalezieniem zaginionego eksponatu muzealnego. Jeszcze niedawno wielu pasjonatów było przekonanych, że żaden Bałtyk nie dotrwał do naszych czasów.
Czym były odnalezione autobusy Bałtyk?
Bałtyk to dziś jedna z najbardziej tajemniczych konstrukcji w historii polskiej motoryzacji. Autobusy powstawały w latach 60. w Koszalinie, gdzie były montowane ręcznie w Fabryce Urządzeń Budowlanych "Bumar". Początkowo wykorzystywano podwozia samochodów ciężarowych Star 20 i Star 21, natomiast późniejsze egzemplarze budowano na bazie dobrze znanych czeskich podwozi Skody 706 RTO.
Do dziś nie wiadomo dokładnie, ile autobusów wyprodukowano. Szacunki mówią o około 150-200 egzemplarzach. To niewielka liczba nawet jak na realia Polski Ludowej. Bałtyki można było spotkać między innymi w Koszalinie, Poznaniu oraz Lublinie. Ostatecznie zostały jednak wyparte przez produkowane na znacznie większą skalę Jelcze, które stopniowo przejmowały obsługę miejskich i podmiejskich linii.
Problemem dla historyków okazał się brak dokumentacji. Wiele materiałów fabrycznych nie przetrwało, dlatego przez lata wiedza o Bałtykach była fragmentaryczna. W pewnym momencie wydawało się wręcz, że nie zachował się ani jeden egzemplarz.
- Przeczytaj także: To tędy złodzieje dostają się do nowych aut. To ich najnowsza metoda
Jak odnalezione autobusy Bałtyk przetrwały kilkadziesiąt lat?
Pierwszy z odnalezionych autobusów został odkryty w czerwcu 2025 r. na terenie gminy Oborniki. Pojazd przez prawie sześć dekad stał w lesie i pełnił funkcję przydomowego magazynu. Jak łatwo się domyślić, taki sposób użytkowania nie pozostał bez wpływu na jego stan.
Kiedy autobus przewieziono 6 sierpnia 2025 r. do Oławy, okazało się, że zachowało się stosunkowo niewiele elementów nadających się do odrestaurowania. Mimo to eksponat ma ogromną wartość historyczną. Właśnie na podstawie zachowanych części prowadzona jest obecnie odbudowa pojazdu w formie repliki.
Znacznie bardziej zaskakująca okazała się historia drugiego egzemplarza. Autobus odnaleziono nad jeziorem w Potrzanowie koło Skoków. Według ustaleń pasjonatów trafił tam w latach 80., kiedy został przekształcony w domek letniskowy.
W środku znajdowały się firanki, blat kuchenny i wyposażenie typowe dla wakacyjnego domku. Co najciekawsze, właściciel przez długi czas nie zdawał sobie sprawy, że korzysta z jednego z najrzadszych autobusów wyprodukowanych w Polsce.
Dlaczego autobusy Bałtyk są tak cennym znaleziskiem?
Drugi z odnalezionych pojazdów zachował się w zdecydowanie lepszej kondycji. Przez wiele lat stał pod zadaszeniem, co ochroniło go przed działaniem warunków atmosferycznych. Dzięki temu przetrwało więcej oryginalnych elementów nadwozia.
Pasjonaci zwracają uwagę również na interesujące różnice konstrukcyjne między obiema odnalezionymi sztukami. Egzemplarz z Potrzanowa posiada między innymi dzielone górne części okien, podczas gdy pierwszy autobus miał okna pełne. Takie detale są dziś bezcennym źródłem wiedzy dla osób zajmujących się historią polskiej techniki.
W przypadku pojazdów produkowanych seryjnie podobne różnice nie wzbudzałyby większych emocji. Tutaj jednak mówimy o konstrukcji, której dokumentacja niemal nie istnieje. Każdy zachowany fragment blachy, wyposażenia czy układu konstrukcyjnego pozwala lepiej poznać historię modelu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Luksus dla wtajemniczonych: pięć aut, które wyglądają na tanie, a kosztują majątek
Co dalej czeka odnalezione autobusy Bałtyk?
Po nagłośnieniu sprawy właściciel drugiego autobusu zrezygnował z planów dalszego wykorzystywania go jako domku kempingowego. 13 sierpnia specjalistyczny dźwig umieścił pojazd na lawecie, a następnie pojazd trafił do Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Tam będą prowadzone dalsze prace mające na celu zabezpieczenie i zachowanie tych niezwykłych pojazdów dla przyszłych pokoleń.