Jeszcze kilka lat temu elektryfikacja roweru kojarzyła się przede wszystkim z kosztownymi i skomplikowanymi zestawami wymagającymi wymiany kół lub montażu silnika centralnego. Dziś rynek wygląda zupełnie inaczej. Obok klasycznych rozwiązań pojawiły się systemy, które można założyć w kilka minut, a po zakończeniu jazdy równie szybko zdemontować. Najnowszym przykładem jest Asus Oxiis, jednak podobne pomysły rozwijają także firmy Rubbee, CLIP czy Skarper.
Jak działa zestaw do konwersji roweru na e-bike?
Idea jest prosta. Zamiast kupować nowy rower elektryczny, użytkownik montuje dodatkowy napęd na swoim obecnym jednośladzie. W zależności od konstrukcji silnik może napędzać koło za pomocą rolki ciernej, współpracować z kołem wyposażonym w silnik w piaście albo korzystać z bardziej zaawansowanych rozwiązań połączonych z układem hamulcowym.
Sporą popularność zdobyły w ostatnich latach systemy cierne, czyli silniki, które kręcą kołem na zasadzie tarcia wytworzonego między rolką a oponą roweru. Urządzenie montowane jest do sztycy podsiodłowej, a specjalna rolka dociskana do tylnej opony przekazuje napęd bezpośrednio na koło. Dzięki temu nie ma potrzeby dokonywania większych modyfikacji roweru, a demontaż urządzenia trwa mniej więcej tyle, co demontaż siodełka czy lampki.
To rozwiązanie nie jest nowe. Podobnie działa Rubbee, a amerykański CLIP wykorzystuje zbliżoną zasadę, tyle że napędza przednie koło. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych konstrukcji jest prostota montażu i możliwość szybkiego zdjęcia napędu po zakończeniu jazdy.
Asus
Dokładka do roweru dająca napęd elektryczny
Dlaczego zestaw do konwersji roweru na e-bike zyskuje popularność?
Żeby było jasne, takie rozwiązanie nie jest idealne i nie zastąpi w pełni rowerów elektrycznych, które w ostatnim czasie coraz mocniej tanieją. Mimo wszystko dokładka jest sporo tańsza niż pełnoprawny rower elektryczny i nie wymaga miejsca na kolejny rower sporych rozmiarów. Ponadto wiele osób posiada już wysokiej klasy rower miejski, trekkingowy czy gravelowy i nie widzi sensu wymiany całego pojazdu wyłącznie po to, aby zyskać wspomaganie elektryczne.
Liczy się również wygoda. Klasyczny e-bike waży zwykle ponad 20 kg, a niektóre modele osiągają nawet 30 kg. W przypadku rozwiązań konwersyjnych dodatkowy napęd waży zaledwie kilka kilogramów i można go po prostu zabrać do mieszkania lub biura. Najnowszy system Asusa waży około 3,7 kg razem z akumulatorem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Wygląda jak rower, ale za jazdę nim grożą wysokie mandaty. Ważnych jest pięć elementów
Czy zestaw do konwersji roweru na e-bike ma wady?
Wróćmy do tego, że nie jest to rozwiązanie idealne. Jakie ma wady? Przede wszystkim to rozwiązanie kompromisowe. Największym wyzwaniem systemów ciernych pozostaje sprawność. Ponieważ napęd przenoszony jest za pomocą rolki stykającej się z oponą, część energii jest tracona. Z tego powodu takie rozwiązania zazwyczaj oferują mniejszą efektywność niż nowoczesne silniki centralne stosowane w fabrycznych e-bike'ach. Są jednak także rozwiązania nieco bardziej skomplikowane, które umożliwiają montaż na przykład na tarczy hamulcowej. Wówczas problem tarcia i sprawności może być mniejszy.
Istnieje także kwestia warunków atmosferycznych. Mokra nawierzchnia i mokra opona mogą ograniczać skuteczność przenoszenia napędu. Tutaj właśnie dochodzi do obniżenia siły tarcia między rolką a oponą, co powoduje albo słabsze osiągi, albo wręcz utratę napędu przez poślizg obu elementów (choć to raczej bardzo mało prawdopodobne). Producenci stosują różne systemy zwiększające docisk rolki, jednak jest to ograniczenie wpisane w samą konstrukcję tego typu urządzeń.
Problemem może być również zasięg. Wiele nowoczesnych rowerów elektrycznych przejeżdża na jednym ładowaniu ponad 80 km, a niektóre modele trekkingowe oferują jeszcze lepsze wyniki. Dla porównania systemy dokładkowe zapewniają do 50 km w trybie ekonomicznym.
Scarper
Dokładka z napędem elektrycznym Scarper
Czy rower elektryczny nadal jest lepszy od zestawu do konwersji roweru na e-bike?
Tutaj dochodzimy więc do pytania: co lepsze? A odpowiedź jak zwykle brzmi: to zależy. Jeżeli priorytetem są osiągi, dalekie trasy i maksymalnie naturalne wspomaganie, przewaga klasycznego e-bike'a pozostaje bezdyskusyjna. Fabryczne rowery elektryczne powstają od początku jako spójne konstrukcje, w których silnik, bateria, elektronika i geometria ramy zostały zaprojektowane jako jeden system.
Z kolei dokładka będzie dobrym wyjściem dla mieszkańca miasta, który chce łatwiej pokonywać podjazdy, sprawniej dojeżdżać do pracy i nie zamierza wydawać fortuny na nowy rower. Taki system oferuje znaczną część korzyści znanych z e-bike'ów, a jednocześnie pozwala zachować obecny jednoślad.
Dlatego największą wartością takich rozwiązań nie jest próba zastąpienia roweru elektrycznego. Ich zadaniem jest raczej wypełnienie luki między tradycyjnym rowerem a pełnoprawnym e-bikiem. A patrząc na rosnącą liczbę producentów rozwijających podobne technologie, można odnieść wrażenie, że ta nisza dopiero zaczyna się rozpędzać.