W Europie białe auta kojarzą się najczęściej z flotówkami — i to takimi dla kierowców, którzy są na dole korporacyjnej drabiny kariery. Prywatni nabywcy wybierają biały lakier stosunkowo rzadko, zwykle wolą dopłacić, żeby mieć auto o bardziej wyrazistym kolorze. Są jednak miejsca na świecie, gdzie wybór koloru auta nie jest prywatną sprawą kierowcy. Takim miejscem jest Aszchabad, stolica Turkmenistanu, gdzie od kilku lat dopuszczane do ruchu są przede wszystkim samochody białe, a właściciele ciemnych aut po prostu do miasta nie wjadą. Kolorowych aut na ulicach nie ma! Dominują białe sedany i SUV-y, akceptowane są jeszcze srebrne i jasnokremowe. Dlaczego tak jest?
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To efekt zarządzeń Gurbanguły Berdimuhamedowa, byłego prezydenta Turkmenistanu, a obecnie "Narodowego Lidera narodu turkmeńskiego".
Berdimuhamedow, zanim przejął rządy w Turkmenistanie, był dentystą. Niewątpliwie jest też estetą i ma dwa ulubione kolory — jak przystało na stomatologa — biały i złoty.
Wpływ jego upodobań kolorystycznych widać na ulicach stolicy Turkmenistanu. Aszchabad jest nazywany "białym miastem", ponieważ w ostatnich dekadach powstały tam setki budynków pokrytych białym marmurem ze złotymi dodatkami. Budynki, które nie pasowały do koncepcji, po prostu wyburzono. Miasto szczyci się jedną z największych na świecie koncentracji marmurowych elewacji, a blask jasnych budynków jest jednym z jego najbardziej charakterystycznych elementów.
Kolorowe samochody nie pasują do architektury: usunąć je!
"Narodowemu Liderowi" kolorowe auta najwyraźniej nie pasowały do nowej koncepcji estetycznej stolicy kraju, więc władze podjęły działania, żeby usunąć je z ulic. Najpierw w 2015 r. władze wprowadziły zakaz importu do kraju samochodów w kolorze czarnym oraz w innych ciemnych barwach. W 2018 r. władze zaostrzyły restrykcje — policja zaczęła masowo konfiskować z ulic Aszchabadu czarne i ciemne auta. Właściciele mogli je odzyskać po podpisaniu zobowiązania do przemalowania pojazdu na kolor biały lub jasnosrebrny — oczywiście, na swój koszt.
W 2021 r. władze rozszerzyły wymóg odpowiedniego koloru także na detale — elementy wykończenia, takie jak kratki chłodnicy czy obramowania świateł, również miały być malowane na biało.
Kosztowny kaprys władcy, za który zapłacili mieszkańcy
Na tym jednak wymagania się nie kończą. Kierowcy muszą dbać również o nienaganny wygląd samochodów. Lokalne służby zwracają uwagę nie tylko na kolor, ale także na czystość pojazdu. Brudny samochód może przyciągnąć zainteresowanie funkcjonariuszy i skutkować mandatem. W efekcie mieszkańcy często myją auta bardzo regularnie. Dla wielu osób stało się to elementem codziennego życia, podobnie jak konieczność utrzymywania jasnego lakieru w idealnym stanie.
Za to ograniczenia emisyjne, znane z europejskich miast, w Aszchabadzie nie obowiązują — ważne, żeby auto było jasne, czyste i zadbane. Nie może też dymić, ale norma emisji spalin nie ma żadnego znaczenia.
Maurizio Bersanelli / Shutterstock
Norma emisji spalin nie ma znaczenia, jeśli auto jest schludne, jasne i nie dymi.
Najwięcej kontrowersji budzą koszty dostosowania się do wymagań władz. Zagraniczne media informowały, że przemalowanie samochodu mogło kosztować od kilkuset do ponad tysiąca dolarów, co w warunkach turkmeńskich stanowi znaczący wydatek.
Przepisy nadal obowiązują i dotyczą także turystów
Po przejęciu władzy przez Serdara Berdimuhamedowa, syna byłego prezydenta, dotychczasowe zasady zostały utrzymane w mocy — kolorowe samochody nie mogą "szpecić" ulic białego miasta. Ograniczenia dotyczą także turystów trafiających do tego kraju. Nie jest to jednak duży problem — ze względu na restrykcyjny system wizowy liczba zagranicznych turystów jest nieporównywalnie niższa niż w większości państw Azji czy Europy.