Logo

Czy warto dopłacić do napędu 4x4 w SUV-ie, jeśli jeździmy tylko po asfalcie?

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Dopłata do napędu 4x4 (AWD) w SUV-ach wynosi zazwyczaj od 8600 zł do 18 300 zł.
  • Zwiększa to komfort jazdy oraz bezpieczeństwo, szczególnie na mokrej nawierzchni.
  • SUV-y z napędem na przód mogą mieć problemy z trakcją, co objawia się m.in. zrywaniem trakcji przy przyspieszeniu.
  • Napęd 4x4 w SUV-ach poprawia stabilność i kontrolę w trudnych warunkach, takich jak lód czy śnieg.
  • W codziennym użytkowaniu różnica w zużyciu paliwa jest niewielka, ale zdaniem wielu kierowców inwestycja w AWD jest wartę rozważenia.
W Maździe CX-5 dopłata do napędu na cztery koła to 8600 zł, a towarzyszy tej opcji minimalnie wyższe spalanie i nieco słabsze osiągi. W Toyocie RAV4 trzeba dopłacić 9300 zł, ale moc systemowa hybrydy wyposażonej w napęd AWD rośnie o 9 KM, a sprint do setki trwa nieznacznie , bo o 0,3 s krócej — po prostu tylną oś dopędza dodatkowy silnik elektryczny. W Skodzie Kodiaq z 2-litrowym dieslem dopłata do wersji z napędem 4x4 to aż 18 300 zł, ale z tą opcją wiążą się wyższa moc silnika (193 zamiast 150 KM), lepsze przyspieszenie i wyższa prędkość maksymalna. No i oczywiście wyższe spalanie. Trudna decyzja, jeśli jeździmy głównie po asfalcie, a nigdy w prawdziwym terenie, bo to przecież nie są samochody terenowe? Dla mnie łatwa.

Jakie są rodzaje napędu na cztery koła?

W SUV-ach (nie mówimy o prawdziwych samochodach terenowych, w których napęd na cztery koła jest standardem), jeśli jest to auto z tradycyjnym silnikiem spalinowym lub tzw. miękką hybrydą, zazwyczaj podstawą jest napęd na przednie koła, natomiast opcjonalny napęd na tył przekazywany jest za pośrednictwem "tradycyjnego" wału napędowego. Ponieważ z reguły nie ma żadnych mechanicznych blokad napędu (tzn. nie ma blokad mechanizmów różnicowych jak w prawdziwych terenówkach czy w pickupach), napęd 4x4 nie wymaga od kierowcy szczególnej uwagi. Jeśli w aucie są jakieś przełączniki dostosowujące pracę napędu do warunków jazdy (śnieg, piasek itp.), to zazwyczaj oznacza to jakąś ingerencję w układy kontroli trakcji czy ABS — nic więcej. Taki napęd pomaga podczas pokonywania trudniejszych odcinków nieutwardzonych dróg, ale nie czyni z samochodu terenówki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W autach wyposażonych w napęd hybrydowy zazwyczaj opcja AWD oznacza, że na tylnej osi pojawia się dodatkowy, nieduży silnik elektryczny, który w pewnych sytuacjach "dopędza" tylną oś. Możliwości terenowe auta są z grubsza takie same jak w przypadku aut z tradycyjnym napędem tylnym: AWD pomaga, ale nie oczekujcie cudów, zwłaszcza że przecież takie auta wyposażone są domyślnie w szosowe ogumienie. Nie należy jednak gardzić napędem AWD realizowanym przez dodatkowy silnik elektryczny na tylnej osi: choć zasadniczo podstawowym napędem auta pozostaje napęd na przód, to jednak elektronika sterująca tylnym silnikiem jest tak szybka, że w odpowiednim momencie płynnie dołącza napęd tylny w tak krótkim czasie, że kierowca nie jest w stanie zorientować się, kiedy to się dzieje. I korzysta, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Są też samochody — obecnie dotyczy to głównie aut elektrycznych — których podstawowym napędem jest napęd na tył, a przód jest dołączany. Takie systemy występują np. w elektrycznych Skodach. W tym układzie opcjonalny napęd AWD w mniejszym stopniu poprawia komfort jazdy, gdyż napęd na tył sam w sobie jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Niemniej i w takim układzie napęd AWD w pewnych sytuacjach znacząco poprawia bezpieczeństwo jazdy.

Od dawna uważam, że SUV z napędem tylko na przód to pomyłka. Ostatnio przekonałem się, że miałem rację.

Niektóre SUV-y są wyposażone w różne blokady napędów – elektroniczne albo mechaniczne. Na co dzień jednak są one zbędne. Zanim włączysz, lepiej  przeczytaj instrukcję
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Niektóre SUV-y są wyposażone w różne blokady napędów – elektroniczne albo mechaniczne. Na co dzień jednak są one zbędne. Zanim włączysz, lepiej przeczytaj instrukcję
Ostatnio jednego dnia odbierałem dwa samochody testowe. Padało, a ja byłem w pośpiechu. Wsiadam do Skody Kodiaq, nie pytam, co ma pod maską, jadę. Kodiaq to świetne, wygodne auto, w tej kategorii cenowej chyba żaden inny SUV nie ma tak dobrych foteli. Ale już po chwili, przyspieszając na mokrej nawierzchni, poczułem, co to za wersja — nie musiałem zaglądać do papierów: silnik benzynowy (to słychać) i z napędem na przód. Silnik 1.5 eTSI w Kodiaqu to jednostka współpracująca z napędem mikrohybrydowym — całkiem dynamiczna i superoszczędna, ale w tym aucie idzie w parze z napędem na przód. Właśnie ten napęd na przednie koła poczułem przy ostrym przyspieszeniu: zrywanie trakcji, wyjeżdżanie na zewnątrz zakrętu... gdy ostro jedziesz na mokrym, takie są właśnie objawy pozbawienia dużego SUV-a napędu 4x4. Wystarczy nieco zwolnić, by objawy zanikły, ale wciśnij mocno gaz, a szybko ten brak o sobie przypomni.
Odstawiłem auto. Chwilę później siedziałem w Toyocie RAV4. Podobne warunki, ale auto jakby lepiej przyklejone do drogi! Zero problemów z trakcją, na ciasnych zakrętach połączonych z przyspieszaniem na mokrej nawierzchni czuć interwencje układów, ale nic nie trzeba kombinować — auto jedzie jak po sznurku. A co to za wersja? Rozejrzałem się, zobaczyłem przyciski do sterowania "terenowym" napędem (w Toyocie jest to funkcja "Trail") i wszystko stało się jasne: o ile Skoda była w wersji FWD (napęd na przód), to Toyota przyjechała z napędem AWD. Wiadomo, że jeśli nie masz punktu odniesienia, to może ci być wszystko jedno, ale jeśli możesz porównać dwa auta, jedno z AWD, a drugie bez AWD, to trudno nie zauważyć różnicy — na korzyść wersji czteronapędowej.
A pamiętam też Skodę Kodiaq 4x4 podczas zimowej podróży przez Finlandię. Było momentami ślisko, ale jechało się idealnie — dzięki dobremu napędowi 4x4.
Napęd 4x4 przydaje się nie tylko poza drogą. Na asfalcie także
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Napęd 4x4 przydaje się nie tylko poza drogą. Na asfalcie także

Różnicę poczujesz także zimą

Oczywiście każdy, nawet jeśli nigdy nie wjeżdża w teren i na co dzień jeździ zachowawczo, poczuje różnicę, a raczej korzyści związane z napędem na cztery koła, gdy tylko zrobi się ślisko — czyli w trakcie gołoledzi, gdy pada deszcz, a tym bardziej marznący deszcz lub śnieg. W każdym samochodzie poczujesz korzyść z napędu AWD, ale — paradoksalnie — w SUV-ie najbardziej. Jest tak dlatego, że są to auta wysokie i z reguły ciężkie. Różnicę czuć podczas przyspieszania i podczas skręcania. Na co dzień jest to kwestia komfortu jazdy, okazjonalnie także kwestia bezpieczeństwa.
Powiem szczerze, że wydając sto kilkadziesiąt tys. zł na nowego SUV-a, trochę nie wyobrażam sobie przyoszczędzenia kwoty rzędu 10 tys. zł na opcjonalnym napędzie tylnej osi. Nie wyobrażam sobie wyboru auta tego segmentu, które nie ma opcji AWD. I nie ma znaczenia, że większość tych samochodów nigdy nie zjeżdża z drogi utwardzonej, mi też zdarza się to bardzo rzadko. Chodzi o codzienny komfort i bezpieczeństwo, co oczywiście kosztuje — na co dzień oznacza to zużycie paliwa wyższe o około pół litra na 100 km w porównaniu z wersją z napędem na przednią oś.
Różnica w prowadzeniu auta jest tego warta.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
49
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Zobacz wszystkie artykuły

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!
TRAFIŁEŚ TU Z GOOGLE

Chcesz znajdować nas częściej w Google?

Ustaw Auto Świat jako preferowane źródło — nasze artykuły wyskakują wyżej w wyszukiwarce i w Discoverze. Jeden klik, zajmuje 5 sekund.