Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
Opony całoroczne stają się coraz lepsze i zyskują na popularności, szczególnie w kontekście rosnących kosztów wymiany opon.
Autor nie miał większych zastrzeżeń do opon całorocznych podczas zimy, mimo że nie zapewniały one takiego samego poziomu przyczepności jak opony zimowe.
Podczas lata w ekstremalnych warunkach nie zauważył negatywnego wpływu opon całorocznych na stabilność pojazdu.
Eksperci branżowi twierdzą, że dobre opony całoroczne mogą być porównywalne w wydajności z sezonowymi.
Autor zaleca wybór opon z wyższej półki, sugerując, że budżetowe modele mogą być niebezpieczne.
Opony całoroczne są coraz lepsze, ale gdy jesienią przywiozłem do mojego ulubionego wulkanizatora cztery nowe opony całoroczne, nie był zadowolony. "Ja swoją opinię na ten temat mam" — tak mówił, sugerując, że źle czynię. Zima była momentami naprawdę zimowa, ale, szczerze mówiąc, nie cierpiałem z powodu opon całorocznych. Ale potem była wiosna, a w końcu lato i jazda autostradą w 40-stopniowym upale. Opowiem wam, jak się jechało.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Opony całoroczne Continental AllSeasonContact 2
Jeszcze poprzednie lato przejeździłem na topowych oponach letnich, choć w przeszłości zdarzało mi się wybierać opony całoroczne – można powiedzieć, że testowałem je na długo, zanim zrobiło się to modne. Jednak gdy kilkanaście lat temu miałem na kołach opony całoroczne, przyjemność z jazdy kończyła się jednak wraz z początkiem deszczu. A i na suchej nawierzchni bywało różnie, bo samochód był wyraźnie mniej stabilny na zakrętach.
Jednak od tego czasu wiele się zmieniło. Samochody są cięższe, średniej klasy SUV ma moc lekko ponad 200 KM, jeździ się szybciej, bo i drogi lepsze. Z testów wynika też, że coraz lepsze są opony całoroczne. Producenci w tej kwestii starają się coraz bardziej i to wcale nie dlatego, że wolą sprzedawać jeden komplet opon zamiast dwóch. Jest wręcz przeciwnie, ale w sytuacji, gdy opony wielosezonowe opanowały już niemal 30 proc. rynku, nie mają wyjścia. A kierowcy coraz częściej decydują się na opony wielosezonowe, by uniknąć rosnących kosztów związanych z wymianą opon. W Warszawie w niektórych dobrych serwisach koszt wymiany kompletu opon do SUV-a zbliża się do 500 zł.
Jeśli opony całoroczne, to jakie?
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Wymiana opon w dobrym warsztacie połączona z optymalizacją na maszynie imitującej obciążenie to koszt rzędu 500 zł za komplet. Ale raz zrobisz i zapominasz, co w przypadku opon całorocznych ma szczególne znaczenie
Ogólny trend w branży oponiarskiej jest taki, że najlepiej i coraz lepiej sprzedają się opony budżetowe — czyli najtańsze. Nie najgorzej ma się także segment premium — to z grubsza 25 proc. sprzedaży opon do samochodów osobowych. Opon ze średniej półki sprzedaje się mało.
Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że opony całoroczne mają sens tylko wtedy, gdy zdecydujemy się na markę premium, najlepiej na model opon ze ścisłej czołówki, jeśli chodzi o osiągi. Dlatego przed kupnem warto przeglądać wyniki niezależnych testów publikowane przez "Auto Świat", "Auto Bild" czy ADAC. Ja zdecydowałem się na opony Continental AllSeasonContact 2 na zasadzie: trudno, niech już to kosztuje, ale raz założę i zapomnę. Opony są dobre, jeśli w czasie jazdy, niezależnie od warunków, nie przypominają o swoim istnieniu. Obecnie brałbym na pewno jeszcze pod uwagę nowy model całorocznych opon Goodyeara, może Michelin'a, może też Bridgestone'a. Ale na pewno nie skusiłbym się na całoroczne opony budżetowe — naprawy rozbitych samochodów są strasznie drogie, że o zwyżkach ubezpieczeniowych związanych ze szkodami powypadkowymi nie wspomnę...
Jak mi się jeździło zimą na oponach całorocznych?
Po śniegu — a w czasie poprzedniej zimy zdarzyło się kilka epizodów prawdziwie zimowej pogody — jeździło się na oponach całorocznych nie aż tak dobrze jak na topowych zimówkach marki Continental. Mówiąc krótko: nie było efektu wow! związanego z hamowaniem na ośnieżonej nawierzchni, gdy samochód mimo śniegu przy niewielkiej prędkości staje niemal w miejscu. Ale szybko zauważyłem, że dobre opony całoroczne zachowują się zupełnie przewidywalnie. Jasne, że zimą pomaga napęd na cztery koła, ale przecież nie pomaga on podczas hamowania – a szczególnych problemów nie zauważyłem.
Miałem też wątpliwą przyjemność jechać autostradą, którą niemal kompletnie zasypało; wąż samochodów jechał z prędkością 50—60 km na godz., tylko chwilami 90 km na godz., bo co parę kilometrów jakiś samochód leżał na barierkach, a wielu kierowców po prostu jechało z duszą na ramieniu. No cóż... nie miałem wrażenia, że powinienem się bać.
Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że wielu kierowców z oponami zimowymi z nieco niższej półki ma gorzej niż kierowca, który zdecydował się na dobre opony całoroczne.
Latem w 40-stopniowym upale jechałem na południe na oponach całorocznych
Powiem szczerze, że miałem nawet w planach przyłożyć się do letniego testu opon całorocznych w normalnych warunkach drogowych, ale zupełnie o tym zapomniałem. O tym, że mam na kołach opony całoroczne, przypomniałem sobie, myjąc samochód po powrocie z wakacji, na które jechałem podczas jednej z tegorocznych fal upałów. Jechałem w różnych warunkach, w tym autostradą z maksymalną dozwoloną prędkością. I co? I nic — nie zarejestrowałem ani jednej sytuacji, w której pożałowałbym, że mam zamontowane opony wielosezonowe; samochód ani nie chwieje się na zakrętach, ani nie ma problemów z przyspieszaniem czy hamowaniem. To mnie wcale nie dziwi, bo podczas testów opon testerzy niejednokrotnie doprowadzają do takich przeciążeń, które są na drodze publicznej właściwie nie do powtórzenia. Nikt mądry nie jedzie po krętej drodze 140 km na godz.!
Zresztą wiosną tego roku miałem okazję wysłuchać podobnych spostrzeżeń od specjalistów z branży oponiarskiej, a konkretnie przedstawicieli marki Goodyear, która akurat wprowadzała na rynek nowy model opony całorocznej. Goodyear założył swoje nowe opony całoroczne na 600-konne Audi RS6, na Hyundaia Ioniqa 5N o mocy 650 KM i na inne szybkie auta i poprosił, by sprawdzić, jak się jeździ, bo ich zdaniem normalny kierowca nie poczuje różnicy pomiędzy dobrą oponą całoroczną a sezonową. Musiałem im przyznać rację. Czemu jednak przedstawiciele koncernu opowiadają takie rzeczy? No cóż... widzą, co się dzieje na rynku i pewnie na czas, aby zaproponować naprawdę dobre opony całoroczne, tak dobre, jak to tylko możliwe.
Czy kupiłbym jeszcze opony sezonowe?
To nie jest jeszcze koniec opon sezonowych (czyli zimówek i opon letnich), bo jeśli ktoś pokonuje bardzo duże przebiegi, to aż tak dużo nie zaoszczędzi, decydując się na opony całoroczne — tak czy inaczej musi pogodzić się z regularnymi wizytami w warsztacie wulkanizacyjnym. Jeśli ktoś ma czas i dużo pieniędzy, by dwa razy w roku wymieniać opony w dobrym warsztacie, to nie należy mu się dziwić, że tak robi — ostatecznie dzięki temu może cieszyć się naprawdę najwyższą możliwą przyczepnością podczas jazdy. No... może poza okresami przejściowymi, gdy akurat ma opony "nietrafione" — czyli wymienione zbyt wcześnie albo zbyt późno.
Niemniej uważam, że opony całoroczne z górnej półki, takie jak moje Continentale (i jeszcze modele ze trzech innych marek) są już na tyle dobre, że rozsądny kierowca, który nie wygłupia się na drodze, po prostu nigdy nie zauważy różnicy w zachowaniu auta w porównaniu do tego, co samochód oferuje, gdy jest obuty w opony sezonowe. A skoro nie widać różnicy...