Do niepokojącego odkrycia doszło podczas wrześniowej Operacji Hovedstad, ćwiczeń norweskiej obrony terytorialnej prowadzonych w Oslo i okolicach. Żołnierze korzystali wówczas z samochodów wynajętych przez armię od Hertz Norge. W pewnym momencie odkryli, że w systemach pokładowych pojazdów zapisane są materiały wideo, których nie powinno tam być.
Wynajęte chińskie samochody nagrywały norweskich żołnierzy
Pierwszy opisał to norweski dziennik "Dagens Naeringsliv". Jego ustalenia przytoczyły później m.in. NRK, Forsvarets Forum, Finansavisen oraz media korzystające z depeszy NTB. Norwescy dziennikarze przypominali wówczas, że auta do takich operacji, na mocy umowy opiewającej na 350 mln koron norweskich (ok. 143,5 mln zł), dostarcza żołnierzom Hertz Norge, którego głównym dostawcą jest chiński gigant — Zhejiang Geely Holding Group, właściciel m.in. Volvo Cars.
Szpieg na kołach? Chińskie auta nagrały za dużo podczas ćwiczeń wojskowych
Auto Świat / Krzysztof Grabek
W żadnym komunikacie nie zostało jednak powiedziane, że to finansowane przez Chińczyków auta szwedzkiej marki nagrywały wojskowe manewry. Wiadomo natomiast, że co najmniej dwa używane podczas ćwiczeń samochody były marki Deepal, a więc należały do innego chińskiego koncernu — Changan Automobile.
O znalezisku w pokładowych systemach opowiedział uczestniczący w ćwiczeniach porucznik Fredrik Blanck. Według jego relacji zapisane filmy pokazywały, kto wsiadał do samochodu i z niego wysiadał, dokąd jechali żołnierze, kogo zabierali oraz jak długo przebywali w poszczególnych miejscach. "Dagens Næringsliv" miał uzyskać potwierdzenie tej historii także od dwóch innych źródeł.
Changan Deepal S07
Auto Świat / Piotr Szypulski
Chińskie auta zapisały kody do baz wojskowych w Norwegii
Najpoważniejszy problem nie dotyczył jednak samych tras. Jak przekazał Fredrik Blanck, na nagraniach można było zobaczyć kody wpisywane podczas otwierania wojskowych bram. W niektórych przypadkach żołnierze korzystali jednocześnie z kart dostępu i kodów, a kolejność wykonywanych czynności została skrupulatnie zapisana przez kamery samochodów.
Nagrania usunięto z pamięci pojazdów, ale nie wiadomo, czy były przechowywane wyłącznie lokalnie. Nie wykazano, że filmy zostały wysłane producentowi samochodów, wypożyczalni, chińskiemu właścicielowi albo na jakikolwiek zewnętrzny serwer. Mimo wykrycia problemu auta miały być używane do końca ćwiczeń z powodu... ograniczonej dostępności innych pojazdów.
Czy auta nagrywały też rozmowy jadących nimi żołnierzy? Nie ma na to dowodów. Norweskie publikacje potwierdzają jedynie zapis obrazu, tras, osób i kodów dostępu. Porucznik zwrócił wprawdzie uwagę na obecność mikrofonów i możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych przez system Bluetooth, ale nie znalazł żadnych zapisanych w pamięci plików audio.
To nie tajemnica: nowe auta to "szpiedzy na kołach"
Dla czytelników "Auto Świata" ta historia nie powinna być całkowitym zaskoczeniem. Już w zeszłym roku opisywaliśmy ostrzeżenia Ośrodka Studiów Wschodnich, według którego inteligentne samochody mogą zbierać dane o infrastrukturze krytycznej, otoczeniu obiektów wojskowych, przemieszczaniu się użytkowników oraz obrazie i dźwięku z kabiny.
Nowoczesne samochody mają oczy i skanują otoczenie
Auto Bild
Nowoczesne auto może mieć kamery, mikrofony, radar, lidar, czujniki ultradźwiękowe, GPS, pamięć na dane i stałe połączenie z internetem. Samochód potrafi więc utrwalać otoczenie, tworzyć dane geoprzestrzenne, zapisywać trasy i komunikować się z zewnętrznymi systemami. Po połączeniu telefonu z multimediami może ponadto uzyskać dostęp do książki adresowej lub historii połączeń.
Nie oznacza to, że każdy chiński samochód prowadzi działalność szpiegowską. Problem polega na tym, że techniczne możliwości rejestrowania, przechowywania i przesyłania danych już istnieją. Użytkownik nie zawsze wie, jakie informacje zbiera jego auto, gdzie są one zapisywane i kto może uzyskać do nich dostęp.
Teoretyczne zagrożenie obejmuje również zdalną ingerencję w funkcje samochodu. Producenci mogą aktualizować oprogramowanie, aktywować lub wyłączać wybrane funkcje i komunikować się z pojazdem. Przy odpowiedniej skali zdalne unieruchomienie samochodów mogłoby utrudnić ruch albo ewakuację. Nie jest powiedziane, że chińscy, amerykańscy, koreańscy, japońscy czy niemieccy producenci rzeczywiście prowadzą takie działania — mają jednak takie możliwości.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czy chińskie samochody mają gdzieś w Polsce zakaz wjazdu?
Nie ma zakazu poruszania się po Polsce chińskimi samochodami. Jak opisywaliśmy w "Auto Świecie", w wybranych jednostkach wojskowych zaczęły jednak pojawiać się takie ograniczenia. Znane były przypadki odmowy wjazdu samochodem marki Tesla oraz prywatnym autem chińskiej marki. Pojawiały się też zakazy łączenia służbowych telefonów z systemami multimedialnymi takich pojazdów.
Podstawą takich ograniczeń mogą być przepisy zabraniające fotografowania, filmowania i utrwalania obrazu odpowiednio oznaczonych obiektów wojskowych. W praktyce decyzje mogą dotyczyć terenu za szlabanem, a w niektórych sytuacjach także parkingów znajdujących się w pobliżu jednostek. Nie jest to jednak ogólnokrajowy zakaz wjazdu wszystkich chińskich aut do wszystkich "wrażliwych" miejsc.
Norweska historia pokazuje, że spór o "szpiegów na kołach" nie jest wyłącznie akademicki. Jednego dnia kamera samochodu może legalnie służyć kierowcy, a drugiego zapisać lokalizację wojskowej bazy, twarze żołnierzy czy kody dostępu. Największym problemem pozostaje pytanie, na które Norwegowie nadal nie znają odpowiedzi: gdzie mogły trafić ich dane?