140 tys. zł to mnóstwo pieniędzy, ale w ostatnich latach nowe auta drożały w takim tempie, że nawet taka kwota dawała coraz mniejsze możliwości wyboru. Na szczęście teraz zrobiło się nieco taniej. Niemal każdy samochód jest w promocji.
Wybierając auta do tego zestawienia, kierowałem się trzema zasadami:
- 1cena ma oscylować wokół granicy 140 tys. zł, ale absolutnie jej nie przekraczać;
- 2samochód musi mieć automatyczną skrzynię biegów;
- 3i nie może być elektrykiem.
Dla pełniejszego obrazu, okazje "łowiłem" w pięciu różnych wyjątkowo popularnych segmentach: wśród kompaktowych SUV-ów, SUV-ów klasy średniej, aut japońskich marek, samochodów premium i klasycznych kompaktów.
Ruszamy?
Jakiego kompaktowego SUV-a kupiłbym za 140 tys. zł?
Kia Sportage (5. generacja; wersja po modernizacji)
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Piszę to bardzo rzadko, ale w przypadku tego samochodu się nie zawaham: Kia Sportage nie ma większych wad.
Wewnątrz nawet z moimi 188 cm wzrostu miejsca mam w bród. Nawet po 200-kilometrowej trasie nie czułem żadnego dyskomfortu — tak dobre są fotele. Do tego obsługa deski rozdzielczej jest wyjątkowo przyjazna (zapomnij o błądzeniu po ekranie, żeby zmienić najprostszy parametr klimatyzacji), a bagażnik ogromny (591-1780 l w spalinowym wariancie).
W tym budżecie wybrałbym Kię Sportage w wersji ze 150-konnym silnikiem benzynowym 1.6 i z automatyczną skrzynią biegów oraz w odmianie wyposażenia M: na wyprzedaży rocznika 2026 taki SUV kosztuje 136 tys. 900 zł.
Mało tego, to Sportage na rok modelowy 2027! Jego regularna cena znacznie przekracza granicę 140 tys. zł — wynosi minimum 154 tys. 100 zł.
SUV Kii z tym silnikiem jest nadspodziewanie dynamiczny i wręcz perfekcyjnie wyciszony. Znakomite wrażenie robią też komfort tłumienia nierówności oraz zużycie paliwa.
W piątek po południu 150-konną Kią Sportage pokonałem 25,6 km trasą S79, Południową Obwodnicą Warszawy i zapchaną drogą wojewódzką. Jechałem oszczędnie, ale nie tak, żeby być zawalidrogą. SUV Kii zużył mi średnio zaledwie 4,7 l/100 km.
Jakie auto premium kupiłbym za 140 tys. zł?
BMW serii 1 (generacja F70)
BMW
Ze 140 tys. zł to w salonie BMW pewnie mogę iść tylko na dział samochodów używanych? Ano nie. A to, co dostajesz już za 131 tys. 500 zł, wcale nie jest przykrym minimum.
Bo za 131 tys. 500 zł można kupić kompaktowe BMW serii 1 w wersji 116, czyli ze 122-konnym silnikiem benzynowym 1.5 i z automatyczną skrzynią biegów. Owszem, to najsłabsze BMW w całej gamie, ale firma wie, co robi.
BMW 116 nie wystawia bowiem na szwank reputacji marki reklamującej się sloganem "radość z jazdy". Nawet 122 KM zapewniają mnóstwo przyjemności z prowadzenia: silnik jest zaskakująco dynamiczny (jakby rozwijał co najmniej 180 KM) i świetnie wyciszony, choć nie brakuje mu fajnego sportowego brzmienia. Zawieszenie okazuje się wprawdzie dość twarde, ale przynajmniej cicho się zachowuje.
Kolejne zalety mierzącego 436,1 cm długości BMW 116 to bardzo wygodne fotele, jakość wykonania i całkiem spory bagażnik (380-1200 l; pamiętajmy: to "tylko" hatchback, a nie kombi). Niestety, na tylnej kanapie miałem niewiele miejsca na nogi, a zmiana temperatury, siły i kierunku nawiewu klimatyzacji na ekranie potrafi irytować.
Jakie japońskie auto kupiłbym za 140 tys. zł?
2026 Nissan Qashqai
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Kiedy patrzę na pierwszą dziesiątkę najpopularniejszych nowych aut w Polsce, zastanawiam się, dlaczego do licha brakuje w niej Nissana Qashqaia.
To chyba jeden z najbardziej niedocenianych SUV-ów w naszym kraju. W rankingu najczęściej rejestrowanych nowych aut osobowych przez klientów indywidualnych w I poł. 2026 r. w Polsce Nissan Qashqai zajął dopiero 33. miejsce — i 14. wśród kompaktowych SUV-ów (dane: PZPM). Serio?
A przecież Nissan Qashqai jest bardzo przestronny, solidnie wykonany i wyciszony, ma spory bagażnik (479 l), a komfort jazdy to ścisła czołówka kompaktowych SUV-ów. Podobnie jak ergonomia: tutaj większość funkcji obsługujesz wygodnymi przyciskami i pokrętłami.
Na dodatek teraz jest duuużo tańszy.
Mając 140 tys. zł, wybrałbym Nissana Qashqaia w wersji ze 158-konnym benzynowym silnikiem 1.33 i z automatyczną skrzynią biegów oraz w wyposażeniu N-Connecta. Przy regularnej cenie — czyli 167 tys. 300 zł — mógłbym tylko pomarzyć o takim SUV-ie. Ale teraz w promocji kosztuje on 136 tys. 16 zł.
Jakiego SUV-a klasy średniej kupiłbym za 140 tys. zł?
Opel Grandland (2. generacja)
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Opel Grandland to ewenement. Bo rzadko się zdarza, żeby tak wielki wewnątrz SUV zużywał tak mało paliwa — i to nie będąc klasyczną hybrydą.
Mierzące 465 cm długości niemieckie auto ma też ogromny bagażnik (550-1645 l), wygodne fotele, wysoką jakość i bardzo przyjazną w obsłudze deskę rozdzielczą (np. temperaturę i siłę nawiewu klimatyzacji zmienia się klasycznymi przełącznikami).
Z gamy Opla Grandlanda wybrałbym wersję ze 136-konnym silnikiem benzynowym 1.2 i z automatyczną skrzynią biegów oraz wyposażeniem Edition. Wcześniej była poza zasięgiem, bo jej regularna cena to 150 tys. 100 zł. W promocji kosztuje już jednak 131 tys. 100 zł.
Może i temperament silnika nie oszałamia, a jego dźwięk bywa burkliwy (choć i tak dobrze go wyciszono), to już zużycie paliwa jest fenomenalne. Stosując się do zasad oszczędnej jazdy, w piątkowe przedpołudnie zrobiłem ponad 25 km trasą 79, Południową Obwodnicą Warszawy i drogą wojewódzką. Opel Grandland z układem mild hybrid zużył mi średnio 3,6 l/100 km!
Jakie auto kompaktowe kupiłbym za 140 tys. zł?
Skoda Octavia (4. współczesna generacja; wersja po modernizacji)
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Skoda Octavia potaniała tak bardzo, że jej bazowa wersja kosztuje już poniżej 100 tys. zł, czyli 97300 zł. A to oznacza, że z budżetem 140 tys. zł można zaszaleć.
Dlatego wybrałbym odmianę z nadwoziem kombi oraz ze 150-konnym silnikiem benzynowym 1.5 i automatyczną skrzynią biegów. Poziom wyposażenia: Selection. Katalogowo to 150 tys. zł. W promocji — już 131 tys. zł.
Mierząca aż 469,8 cm długości Skoda Octavia Combi ma przestronne wnętrze (choć z tyłu spodziewałem się jeszcze więcej miejsca) i ogromny bagażnik (640-1700 l). Cieszą też wygodne fotele oraz jakość wykonania. Jeszcze lepsze są wyciszenie wnętrza i widoczność we wstecznym lusterku. Silnik okazuje się odpowiednio dynamiczny, a zawieszenie — choć nieco twarde — cicho i skutecznie wytłumia nierówności.
Ceny pochodzą z 22 października 2026 r.; nie wszystkie zdjęcia przedstawiają polecaną w artykule wersję samochodu