Logo

Toyota chce, by samochody spalinowe były uznawane jak elektryki. Ciekawa argumentacja

Dodaj w Google
Obecne przepisy prowadzą w stronę zakończenia sprzedaży nowych modeli z silnikami spalinowymi. Toyota uważa jednak, że europejskie regulacje powinny uwzględnić nie tylko rodzaj napędu, lecz także paliwo, z którego korzysta samochód. I w ten sposób chcą udowodnić, że po spełnieniu pewnych kryteriów samochód spalinowy będzie można klasyfikować, jak... elektryczny.

Czy samochody spalinowe jako bezemisyjne mogą zostać dopuszczone w Unii Europejskiej?

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Propozycja promowana przez Toyotę zakłada stworzenie kategorii VEEF. Skrót ten odnosi się do pojazdów napędzanych wyłącznie kwalifikowanymi paliwami odnawialnymi. Samochód spełniający określone wymagania mógłby zostać potraktowany przez organy regulacyjne podobnie jak pojazd elektryczny zasilany akumulatorem, mimo że nadal miałby silnik spalinowy i emitował dwutlenek węgla z rury wydechowej.
Nie oznacza to jednak, że każdy samochód benzynowy mógłby automatycznie otrzymać status pojazdu bezemisyjnego. Program obejmowałby wyłącznie konstrukcje zaprojektowane i zbudowane w taki sposób, aby korzystały tylko z zatwierdzonego paliwa odnawialnego. Zwykły model, który jednego dnia zostałby zatankowany paliwem syntetycznym, a następnego tradycyjną benzyną, nie spełniałby tych warunków.
Toyota przedstawia swoją propozycję jako próbę połączenia celów klimatycznych z możliwościami technicznymi obecnej motoryzacji. W praktyce chodzi o zachowanie silników spalinowych na rynku, ale tylko wtedy, gdy źródło wykorzystywanej przez nie energii pozwala znacząco ograniczyć całkowity ślad węglowy.
Toyota chce udowodnić, że auta na paliwo syntetyczne mogą być "bezemisyjne"
Toyota chce udowodnić, że auta na paliwo syntetyczne mogą być "bezemisyjne"
Toyota

Dlaczego Toyota chce zmienić sposób liczenia emisji CO2?

Podstawą europejskich norm dla nowych samochodów pozostają emisje mierzone podczas eksploatacji pojazdu. W przypadku auta spalinowego oznacza to przede wszystkim ilość dwutlenku węgla wydostającego się z rury wydechowej. Toyota proponuje szersze podejście, które uwzględniałoby cały cykl życia paliwa, począwszy od jego produkcji, skończywszy na spaleniu w silniku.
Paliwa pochodzące z odpadów organicznych lub pozostałości biomasy mogą wykorzystywać węgiel, który wcześniej znajdował się w obiegu biologicznym. Paliwa syntetyczne mogą natomiast powstawać z wodoru oraz dwutlenku węgla przechwyconego z atmosfery albo z procesów przemysłowych. Podczas jazdy samochód nadal emituje CO2, ale według zwolenników tego rozwiązania część emisji może zostać zrównoważona na wcześniejszym etapie produkcji paliwa.
Japoński producent chce więc, aby o statusie samochodu decydował nie tylko pomiar na końcu rury wydechowej, lecz także źródło zawartego w paliwie węgla. Taki model rozliczeń mógłby otworzyć drogę do dalszej sprzedaży wybranych pojazdów spalinowych, nawet po zaostrzeniu unijnych limitów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak Toyota testuje samochody zasilane odnawialną benzyną?

Propozycja nie ogranicza się do dokumentów przesyłanych europejskim urzędnikom. Toyota bierze udział w programie pilotażowym w Hiszpanii, który rozpoczął się w lipcu 2026 r. i potrwa sześć miesięcy. W testach ma uczestniczyć około 20 samochodów marek Toyota, BMW oraz Mini.
Pojazdy będą zasilane wyłącznie w stu procentach odnawialną benzyną Nexa 95 dostarczaną przez Repsol. Według producenta paliwa może być ona używana w istniejących jednostkach napędowych oraz w obecnej infrastrukturze, bez konieczności wprowadzania zmian mechanicznych w samochodach. To istotny argument, ponieważ szybkie ograniczenie emisji wymagałoby nie tylko przygotowania odpowiednich pojazdów, ale również zapewnienia dostępności paliwa na odpowiednio dużą skalę.

Czy można sprawdzić, jakim paliwem tankowane są miliony samochodów?

Kontrola niewielkiej floty testowej jest znacznie prostsza niż monitorowanie milionów pojazdów poruszających się po całej Europie. Jeżeli samochody VEEF miałyby otrzymać preferencyjny status, organy regulacyjne potrzebowałyby wiarygodnego systemu potwierdzającego, że właściciele rzeczywiście korzystają wyłącznie z kwalifikowanych paliw. Bez takiej kontroli kierowca mógłby zatankować tańszą, tradycyjną benzynę, zachowując jednocześnie korzyści przewidziane dla pojazdu zasilanego paliwem odnawialnym.
System musiałby więc łączyć dane samochodu, informacje o tankowaniu i identyfikację konkretnego rodzaju paliwa. Powinien również działać pomiędzy różnymi krajami, operatorami stacji oraz producentami pojazdów. Europejscy urzędnicy będą chcieli mieć pewność, że rozwiązania nie da się łatwo obejść, a zapisane dane są odporne na manipulacje.
Skala pozostaje jednym z największych wyzwań dla pomysłu Toyoty. Potrzebna byłaby również wystarczająca produkcja odnawialnej benzyny oraz sieć stacji oferujących ją kierowcom. Jeżeli kwalifikowane paliwo byłoby dostępne jedynie w wybranych miejscach lub kosztowałoby znacznie więcej niż tradycyjna benzyna, popularność samochodów VEEF mogłaby pozostać ograniczona.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!